Kalendarz » Polska

    Brak wydarzeń.

BESTIA cz.1

Autor: Marek Świerczek 18 sierpnia 2015,

Stajnie po lewej stronie były puste, przez otwarte wierzeje widać było żłoby i drabinki, bez źdźbła siana. Po drugiej stronie okólnika folwarcznego czerniały zgliszcza obory i spichlerza, ale stodoła, o dziwo, była nietknięta. Niżej, za kikutami zabudowań gospodarczych stał duży, staroświecki dwór: wielki, murowany, z dwoma gankami i wielkim, sczerniałym ze starości dachem, w którym czerniły się dziury po wypadniętych dachówkach.

-Tak- mruknął Wasiluk- nie wygląda to najlepiej, ale pewnie znajdziemy w środku niejedno i tej kanalii, Meiglowi, w zdobyciu krzyża pomożemy.

Zeskoczyli z koni, których wodze trzymali już Kozacy i przeszli do schodów ganku.

Murat cicho, łagodnie zastukał. Odpowiedziała mu cisza.

  • Ech, poeta- warknął Wasiluk- naucz się, że w tym kraju tylko na łomot reagują- kopnął w drzwi, a potem walnął kilka razy kułakiem.
  • Czego tam?- dobiegło zza drzwi.
  • Otwierać. Oficerowie armii imperialnej!

Powoli uchyliły się malowane na biało odrzwia. Wasiluk odepchnął wysokiego, chudego chłopa w krypciach na nogach i w brudnej sukmanie.

  • Właściciele gdzie?- zawarczał.
  • Wyjechali- odpowiedział chłopina, pokazując wybite zęby na przedzie.
  • Dokąd?
  • Nie wiem.
  • A kto majątkiem zawiaduje?
  • Mój ojciec- dobiegło z drugiego pokoju, z którego wyłoniła się dziewczyna z ciemnymi włosami rozczesanymi pośrodku głowy i ciasno przylegającymi do skroni. Była ubrana w suknię szeroką u dołu. Blada twarz uderzała niezwykłą regularnością rysów i powagą spojrzenia.
  • Jak się pani zwie?
  • Salomea Brynicka. Córka rządcy.
  • A gdzie ojciec pani?.
  • Skradzionych koni pojechał szukać.
  • Dawno?
  • Kilka tygodni temu.
  • To długo tych koni szuka. Pilny, znaczy się...
  • Znaleźć je musi, od tego jest rządcą.

Wasiluk machnął ręką.

  • Powiedziano nam, że we dworze jest ranny powstaniec. Krwawy trop tutaj prowadził.
  • To kłamstwo. We dworze nie ma nikogo oprócz mnie i starego kucharza, Szczepana Podkurka.
  • Zobaczymy- mruknął Wasiluk - ale radzę przyznać się, gdzie ten buntownik się znajduje. Ja stary człowiek jestem, bez winy karać nie lubię, a znajdę rannego i jemu, i pani źle będzie. Wtedy już pobłażać nie będę. Więc jak?
  • Jaki ty stary?- szepnął Basowski- Przecież ty ode mnie o cztery lata starszy?
  • Licencia poetica- cicho powiedział Murat nie odrywając wzroku od dziewczyny.
  • Nie ma tu żadnego rannego- powiedziała Brynicka z zaciśniętymi ustami.- Proszę szukać.
  • Panna mnie nie proś, bo ja sam każę- Wasiluk nie dawała za wygraną.- A radzę jeszcze raz kryjówkę pokazać. Mam wiadomość pewną i dokładną. Tu wszedł na gumno człowiek ciężko ranny. Cytuję teraz, panno Brynicka.
  • Może wszedł. Ludzi niemało się tu przewija. Płoty porozgradzane, budynki spalone...Trudno upilnować.
  • Panna nie pokażesz?
  • Robisz się nudny- mruknął Basowski.- Zresztą, jakoś niezręcznie...Dwuznacznie to sformułowałeś.
  • Nie pokażę, bo nic nie wiem. W domu nie ma nikogo.

Wasiluk wyszedł na próg i warknął do stojących na zimnie żołnierzy:

  • Obyskat’ usadbu!

Kozacy weszli hurmem do dworu i rozbiegli się po pokojach, skąd dobiegły odgłosy otwieranych szaf. Sierżant przyszedł po chwili z informacją, że część dworu jest zamknięta.

  • Klucz!- zakomenderował Wasiluk.
  • Szczepan, daj panu oficerowi klucz do komnat wuja Dominika- szepnęła dziewczyna.

Stary chłop wyjął zza pazuchy zardzewiały klucz i podał go sierżantowi, który pobiegł przodem. Za nim podążyli oficerowie. Przed drzwiami sierżant siłował się z zardzewiałym zamkiem i klął cicho.

  • Otwórz!- Basowski rozkazał chłopu.
  • Ja nie będę otwierał tych drzwi, ani tam nie pójdę.
  • Jak śmiesz! Otwieraj natychmiast!
  • To panów pokój- mruknął Podkurek.
  • Jak to panów?
  • Nieboszczyka pana, Panie mu świeć...Chcecie, to idźcie, a ja nie pójdę.
  • Dlaczego?
  • Bo nieboszczyk pan nie lubi, żeby mu ta łazić i spokój zamącać.
  • Co on bredzi?- Basowski zwrócił się do Brynickiej.
  • Mówi prawdę- mruknęła niechętnie. W tamtych pokojach mieszka dawno zmarły brat pana Rudeckiego, Dominik.

Wasiluk zarechotał.

  • Pani widziała, jak tam ten zmarły mieszka?- spytał.
  • Nie widziałam, ale słyszałam, jak u siebie gospodarzy..A czasem i wychodzi. W noce księżycowe. Potem, przed świtem w okna skrobie. Kominem wchodzi. Konie wtedy ze strachu w ściany stajni kopią...
  • Aha, no to ja chętnie zobaczę to gospodarstwo- Wasiluk odepchnął sierżanta, kopnął w drzwi, a potem targnął kluczem, który ze zgrzytem obrócił się w zamku. Drzwi ustąpiły ze zgrzytem pokostu, który z podłogi przywarł do powierzchni dolnych listew i na stałe zasechł. Z sali wionęła wilgoć i zimno pustki. Posadzka była wywoskowana i lśniąca. Połyskiwały złocone gzymsy stiuku, a pośrodku sufitu majaczył wyblakły plafon. Na jednej ze ścian wisiał portret mężczyzny o rysach surowych i pięknych, o złośliwym uśmiechu. Oprócz malowidła nie było nic z dawnego salonu, ani mebli ani sprzętów. Przeszli do następnego pokoju, z zapuszczonymi roletami. Stało w nim tylko kilka wyplatanych krzeseł. Jedno z nich było pokryte sczerniałą posoką, a w oparciu widać było szarpaną dziurę. Na podłodze walały się jakieś pożółkłe papiery i leżała otwarta grzbietem do góry, zakurzona książka zatytułowana „La mort du loup”.
  • A to co?- Wasiluk wskazał na krzesło.
  • Pan Dominik w tym krześle się zastrzelił- odpowiedziała cicho Brynicka.
  • To zmarły lubił poemat o śmierci wilka?- Basowski podniósł książkę i zdmuchnął z niej pył.
  • On w ogóle dużo czytał.
  • I teraz nocami, zamiast lekturą się zajmować, po okolicy buszuje?
  • Nie szydziłabym z niego. Umarli nie lubią drwin. Pan nie widział, jak nocami z domu ukradkiem trup się wymyka, to łatwo panu słowami się bawić!
  • Dajmy temu spokój.

Kozacy coś do siebie poszeptali, rozejrzeli się i szybko wyszli z pokoju, za nimi poszli oficerowie.

W salonie do Wasiluka podszedł szeregowy Osińczuk i coś mu szepnął do ucha.

  • Aha- twarz Wasiluka rozjaśniła się – pozwól panna za nami.

Przeszli w głąb domu, do sypialni dziewczyny. Mebli w niej było niedużo, więc starannie przetrząśnięto sofę i łóżko.

  • Co to jest?- warknął Wasiluk, wskazując na plamę krwi na odwrocie materaca.

Brynicka milczała.

  • Co znaczą te ślady krwi?
  • Zlituj się, Wasia- szepnął Basowski - co mają znaczyć ślady krwi? Spodziewasz się zakodowanych krwią informacji??
  • Czy pani powiesz, co to znaczy?- krzyknął Wasiluk, nie zwracając uwagi na Basowskiego.- Co to jest??
  • To jest ślad krwi- odpowiedziała wreszcie.
  • Celna uwaga- mruknął Basowski.- Absolutnie prawdziwa i całkiem bezużyteczna.
  • Czyjej?- zawył Wasiluk.
  • Mojej- dziewczyna spłoniła się i spuściła oczy.
  • ..- Basowski wyjął z papierośnicy cygaretkę- to chyba kończy sprawę, Wasia. A może chcesz dalej odgrywać śledczego?
  • Odjebis’- zawarczał Wasiluk i wyszedł z pokoju.
  • Przepraszamy panią- Basowski skłonił się lekko.- Ale kolega jest ciut rozstrojony ostatnio. Wprawdzie go to nie tłumaczy, ale, przy odrobinie wspaniałomyślności z pani strony, być może, uda się uniknąć zakwalifikowania go jako ruskiego chama...Chodźmy, Anton - mruknął do Murata.
  • Murat!- powtórzył obracając się do kolegi- co z tobą?

Murat stał w rogu pokoju, dłonie miał zaciśnięte jak do modlitwy i ściskał palce aż bielały kłykcie. Wpatrywał się uporczywym, cielęcym wzrokiem w dziewczynę.

  • Anton!- Basowski podszedł do niego i trącił go kułakiem.

Murat drgnął, jakby obudzony ze snu. Nie spuszczając oczu z Brynickiej, wyszedł powoli za Basowskim. Przechodząc przez próg, potknął się i walnął barkiem o framugę, a potem prawie się wywrócił na własnej szabli.

Wyszli wszyscy z dworu i wsiedli na konie.

  • Co, krasawica?- mruknął Wasiluk patrząc na dziwnie bladą twarz Murata.
  • Raskrasawica- szepnął Murat.
  • Ale kłamczucha- dodał Basowski.
  • Wiedziałem od razu- zacharczał Wasiluk.- Wracamy do dworu?
  • A mógłbyś, Wasia, się do mojej roboty nie wtrącać?- Basowski zapalił cygaretkę i dmuchnął dymem w końską grzywę.- Żołnierzem jesteś świetnym, ale czemu wyobrażasz sobie, że w innych dziedzinach też się do czegoś przydasz? Słyszałeś o specjalizacji? To wielkie słowo, Wasia. Wkrótce zrobi światową karierę, wiesz?
  • Chciałem pomóc- wymamrotał Wasiluk.
  • Nie pomagaj mi już- Basowski podał mu papierośnicę.- Jestem dużym chłopcem, wiesz? Moją dziecinną szablę i konika na patyku zostawiłem w domu rodzinnym. Ba! Nawet zapomniałem już, jak się nazywała moja gimnazjalna miłość. Rozumiesz? Duży, dorosły chłopak, który wie, co robi i chce wrócić na dwór carski, jak najdalej od tej szumowiny, która każe mu bić chłopów i palić dwory. Poniał?
  • To lubię w tobie, Julek- dodał Murat, patrząc nieco przytomniej.- Ta delikatność sformułowań i takt. Nie możesz mu po prostu powiedzieć, jak Rosjanin Rosjaninowi: idi na chuj, drug?
  • On polski pan- mruknął Wasiluk gryząc papierosa.- Nic nie może zrobić prosto i po naszemu.
  • No, dobrze- Basowski wypluł niedopałek pod nogi końskie.- Na przyszłość, Wasia, odjebis’ od majej raboty, horoszo? To mnie poruczono znalezienie wurdiłaka i – choć jesteś przyjacielem, mówię ci wprost: przeszkadzasz mi w tym zadaniu.
  • Nu, horoszo. Izwini mienia, Julek- mruknął Wasiluk.- Więcej nie będę. Przeszukamy dwór jeszcze raz?
  • ..Za głośno przyjechaliśmy i za długo czekaliśmy na otwarcie. Przyjedziemy, jak nie będą się spodziewać. Dziś w nocy albo jutro rano.
  • A nie mógłbym zostać tutaj i na miejscu pilnować?- znienacka włączył się do rozmowy Murat.
  • Coś mi się widzi, że Anton wljubiłsa- powiedział Wasiluk.- No, Murat, zakochałeś się??Od pierwszego wejrzenia?
  • A myślałem, że to specjalność Krzysztofa- Basowski zebrał wodze w rękę.- Nie, Antoś, przyjedziemy nocą...Ale nie wiem, czy ci to u dziewczyny pomoże, bo że kogoś przechowuje, to pewne. Zresztą, jakoś mi się widzi, że te wydarzenia staną się w przyszłości klechdą domową- zaśmiał się cicho.- Będą sobie opowiadać o plamie krwi na prześcieradle i o niesłychanym poświęceniu dziewczyny, która przed oficerami wrażej armii przyznała się do rzeczy niesłychanej...Naprawdę temat na rodzinną sagę.

 

 

Oddaj swój głos:
(10)
(>0)

Biznes »

3 lutego 2016 Regionalne Property Forum Katowice 11-12 lutego 2016 r. Międzynarodowe Centrum Kongresowe w Katowicach   Główne tematy...
28 stycznia 2016 Europejski Kongres Gospodarczy po raz ósmy zagości w Katowicach Główne nurty tematyczne   Katowice, 28 stycznia...