Kalendarz » Polska

    Brak wydarzeń.

BESTIA cz.2

Autor: Marek Świerczek 19 sierpnia 2015,

Trzciny stały nieruchome, uwięzione przez lód. Po drugiej stronie jeziora widać było ruiny zamku Wołkowyskich. Las schodził aż do ściętej lodem wody. Z uciętego ostro brzegu spływały ku zamarzniętej wodzie splątane korzenie. Kawałek dalej, między trzcinowiskiem a borem rozciągała się łąka porośnięta zbrązowiałą, ostrą trawą. Basowski zerwał zesztywniałe źdźbło, czując jak tnie zmarznięte opuszki palców.

  • Rozdziel kolumny- szepnął Herlingowi, który w milczeniu zawrócił i z wzniesioną ręką przejechał wzdłuż żołnierzy. Już po chwili długi szereg Kozaków zanurzył się w lesie, a dragoni zeskoczyli z koni i ustawili się z boku łąki. Po obu stronach dwuszeregu zatoczono armaty i ich lśniące pyski skierowano ku krawędzi drzew.

Julian zeskoczył z konia, wydał rozkazy, po czym stanął z boku patrząc, jak żołnierze zdejmują z pleców karabiny, rozcierają policzki i chuchają w zmarznięte dłonie.

Gdzieś daleko w lesie zabrzmiał pojedynczy strzał, a po nim chaotyczna palba, spośród której rozbrzmiewały krzyki ludzi. Spomiędzy drzew wyleciały chmary wron i wzbiły się w szare niebo, kołując nad ustawionym karnie wojskiem.

  • Urra!- dobiegło z lasu, a zaraz potem ktoś wysokim, histerycznym głosem zawył: - Jezu wspomagaj!

Kanonada była coraz silniejsza, ale suchy trzask karabinów wojskowych dominował nad rozedrganym hukiem dubeltówek powstańczych.

Krawędź lasu zaroiła się od ludzi w sukmanach i szubach. Przystawali, by strzelić, a potem odwracali się i biegli w stronę łaki, za którą było zbawcze trzcinowisko. Gdy zobaczyli uszykowanych żołnierzy, zakotłowali się, ale kilku mężczyzn w wysokich butach i w czworograniastych czapkach na głowach, zaczęło zaganiać ich z powrotem do szeregu. Ostrzeliwując się Kozakom Herlinga, których dało się już zobaczyć między drzewami, sformowali szyk. Pojedyncze kule uderzyły w szereg rosyjski na skraju lasu. Kilku żołnierzy zwaliło się z jękiem na ziemię.

  • Żdat’ prikaza!- zakomenderował Basowski. – Nie bać się! Tylko kilku z nich ma karabiny!

Od lasu oderwały się sylwetki na koniach. Już po chwili dało się spostrzec szare szynele kozacze. Powstańcy zaczęlli się cofać przed szarżą, a po chwili ich szereg pękł. Ludzie zacząli biec krawędzią łąki ku zmarzniętej rzece. Wtedy przywitały ich strzały przyczajonych między krzewami sołdatów. Ludzkie mięso zakotłowało się i zaczęło biec w stronę jeziora. Dało się już rozróżnić ich twarze.

  • Żdat’ prikaza!- Basowski wyjął szablę i stanął z boku najeżonego lufami szeregu.
  • Jezus Maria!- zawyli Polacy. Tylne szeregi ścięły się z Kozakami. Kilku jeźdźców spadło z koni, ale reszta, jak na fali przypływu popłynęła w stronę chorągwi z orłem. Po chwili jednak impet ataku zatrzymał się i Kozacy siekąc wokół szablami zaczęli wycofywać się na boki. Gdy ich drobne koniki zniknęły pośród drzew, odezwały się armaty. Szrapnele z wizgiem ścięły pierwszy szereg powstańczy. Sztandar zachwiał się i upadł.

Polacy achnęli. Część z nich pognała za wycofującymi się Kozakami, a reszta ustawiła się w dwuszereg i zaczęła strzelać w stronę wciąż czekających rozkazu dragonów. Ich kule nie robiąc szkody, padały na ziemię przed wojskiem rosyjskim.

  • Nie bać się!- mruknął Basowski- ich fuzje niosą na dwieście metrów. Nasze karabiny na tysiąc. Przygotować się!

Żołnierze zmrużyli oczy. Lufy karabinów przestały drgać.

  • Agoń!

Szereg bluznął ogniem. W tłumie powstańców zakotłowało się. Powtórnie odezwały się armaty. Jeden z polskich oficerów podniósł chorągiew. Coś krzyczał i rzucił się w stronę rosyjskiej linii.

  • K ataku idut!- krzyknął młody podporucznik za Basowskim. W jego głosie słychać było podziw.
  • Zrozumieli, że nic nam z tej odległości nie zrobią- nie odwracając się odpowiedział Julian. – Żdat’ prikaza!

Zołnierze szybko zmieniali przybitki.

  • Pierwszy szereg, klęk!- charknął po polsku Basowski.

Widać było już wyraźnie wyniszczone twarze powstańców i szkaplerze na piersiach.

Biegli w milczeniu, ściskając w rękach kosy i wciąż bezużyteczne fuzje.

  • Boże, wspieraj!- rozległ się krzyk, a zaraz po nim stęknęły pierwsze strzały dwururek.
  • Agoń...- wyszeptał Julian.

 

............................

 

Dragoni ściągali z pobojowiska ubitych powstańców i wrzucali do wspólnego grobu, wyrytego płytko w zmarzniętej ziemi. Ubłocone i podarte kulami sztandary powstańcze leżały koło stosów zebranej broni. Błoto i śnieg były przemieszane z ciemną, ściętą już krwią.

Herling siedział okrakiem na lufie armaty i nie odrywał się od manierki. Jego blada twarz była pokryta czerwonymi plamami wypieków.

  • Do końca się bili- wystękał.- Julek...Nie dało się wziąć jeńców...Polaków wymordowaliśmy. Krew Kainowa na nas obu...

Basowski oparł się o łoże działa i czubkiem szpicruty zaczął zdzierać zaschłe błocko z wysokich butów.

  • Wszystko skończone- mruknął wreszcie.- Możemy wracać.

Herling ześlizgnął się z lufy. Zachwiał się próbując złapać równowagę.

  • Jestem bratobójcą- wychrypiał tchnąc Julianowi w twarz oparami wódki.- Nie wyjdę z tego żywy.
  • Przeżyliśmy- nie patrząc na niego powiedział Basowski. – Możemy wracać. Rozumiesz? Wszystko skończone, Krzysztof...Wszystko skończone...
  • Nic się nie skończyło- wymamrotał Herling.- To dopiero początek, Julek. Nigdy od tego się nie uwolnimy. Nigdy.

 

 

Oddaj swój głos:
(3)
(>0)

Biznes »

3 lutego 2016 Regionalne Property Forum Katowice 11-12 lutego 2016 r. Międzynarodowe Centrum Kongresowe w Katowicach   Główne tematy...
28 stycznia 2016 Europejski Kongres Gospodarczy po raz ósmy zagości w Katowicach Główne nurty tematyczne   Katowice, 28 stycznia...