Kalendarz » Polska

    Brak wydarzeń.

Wawrzkowe bajania

Autor: Zbigniew KOZAK 23 kwietnia 2013,

Gwara z okolic Końskowoli, woj. Lubelskie

    Dawni na wsi było inacy. W latach sześdziesiuntych jak bułom dzieckom, nikt ni mioł telewizora. Jesce tylko "kołchoźniki" były włuncone na łokrungło w dumach śpiwały, coś pletły, ni bardzo kto słuchoł. Wceśny ronek wygonioł ludzi latom w pole, noc zgonioła do dumu. Umoncuny cłowiek usypioł łod razu. W niedzielo tylko buł łobrzundek, trza buło pójść na piechoto do Końskowoly, do kościoła na sumo. Kowołek drogi buło gościńcom to i nogi bolały. Pod wiecór sunsiady sio schodzili na ławko pod płotom, przy drodze. Godały ło polu, ło zbożu, ło ciąski robocie, ło dziecioch cosem i ło głupotoch pletły. Psychodziuł nieros taki bajorz Wawrzek. Starutki poczciwina, zartować lubioł i łopowiadoć to i ludziska go lubiały. Wołały na łowke. Siodoł, lasko łopieroł przy kolonie. Łopowicie co Wawrzek – kto zagodoł.
A co tu godoć – łudawoł ze nimo chonci, ale zaro zacynoł. A godołem wum jak  łorołom pode lasom? Ni. To powiadojcie, powiadojcie. No to było tak. Po południu pojechołom pod Kozi Bór za warszawsku szoso. Łorołom kawołek skiba po skibkie do wiecora sio zesło. Juz ciomno sio robiło, paro skib zostało to po ciomku skuńco. No i widzita chłopy coś dziwnego sio dzioć zacyno. Co idu skibu łod lasu kuń ciungnie co sił, jak ku lasowi, kuń ciugnuć nie chce. Ciomno, blizy lasu staje, parsko, nie chce iść. Z powrotom letko jakby łuciekoł. Jakoś i mnie strasno zrobiło, w kolo zywoj dusy ni mo. Kuń modre stwozenie – myślo sobie, coś nidobrego cuje. J jo sio tyz boć zacunom, ale ido znowu w struno lasu. Kuń staje, boi sio. Coś przy losie skomly, jokby cicho wyje. Dresc przesed mnie po plecoch. Kunia zaprzungom do woza, myślo jutro skuńco. Pług zostawiulom w polu i do domu prondko. Nic tylko strasy. J co? J co dalej? Ano rono jado pod los, trza skuńcyć roboto, kunia nie wyprzągum, najpirw pójdo sprawdzo moze co zoboco. Jdo powoly, słuchom, nic nie słyso. Podchodzo blyzy laso, patrzo coś z pod skiby wystaje, kosmate. Podchodzo blyzy przyglundum sio. Ooo do ciorta! Wita co to było? No co? Co? A łogun wilka, ło toki długi – pokazuje. Społ droń na polu, przyłorołom musi po ciomku i skomloł i woł, a w nocy sarpoł i sarpoł az se łurwoł i polecioł do losu. Eee Wawrzek łosukujecie, a mocie tyn logun pokozoć? Pokozoł bym, bo rzuciułom na furo, przywiozłom do dumu, ale zapumniołom schowoć na noc. Nocu Burek scekoł i scekoł, musi wycuł i wynios w pola. Posarpoł z innomy psomy, bo wilków straśnie nie lubiu. Etom Wawrzek pleciecie. Nie wierzyta to juz wom nic nie łopowim.
Wstoł, wziun losecko i poset du dumu. Prowda? Cy ni prowda? Nie wi nikt. Moze i tak było.
                                Zbigniew Kozak, gwara z okolic Końskowoli, woj. Lubelskie

Oddaj swój głos:
(4)
(>0)

Biznes »

3 lutego 2016 Regionalne Property Forum Katowice 11-12 lutego 2016 r. Międzynarodowe Centrum Kongresowe w Katowicach   Główne tematy...
28 stycznia 2016 Europejski Kongres Gospodarczy po raz ósmy zagości w Katowicach Główne nurty tematyczne   Katowice, 28 stycznia...