Kalendarz » Polska

    Brak wydarzeń.

Fragment z książki pt: Przebudzenie - Krystyna Nawój

Autor: Krystyna Nawój 14 czerwca 2013, Przelewice

Około ósmej Tomek wyszedł z Ośrodka. Michasia wzięła prysznic. Zmyła makijaż. Zrobiła nowy. Perfumy, ubranie i jest gotowa przywitać nowy dzień.
- Ciekawe co dobrego  dzisiaj przyniesie ten dzień?- zapytała swoje odbicie w lustrze.

Wyszła z pokoju. Była sobota.  

- Zabiegi dzisiaj są odwołane - powiedziała sama do siebie.

Zjechała windą na  parter. Iwonka z Bogumiłem  wracali objęci z miasta.

- Dokąd idziesz? - zapytał Bogumił.

- Przed siebie. Poszukać nowego dnia.

Szła alejką w kierunku miasta. Chciała spacerować ze swoimi myślami. Przechodziła obok pubu, w którym wczoraj

piła kawę i spotkała Tomka. Krzesełka  były już rozstawione. Było jeszcze wcześnie.Usiadła, wyjęła zeszyt i zaczęła pisać książkę, a może tylko jedno opowiadanie? Zobaczy co jej  wyjdzie.

Wyjęła telefon. Odtworzyła wszystkie  wiadomości od Tomka. Musiała to ładnie ubrać, żeby stworzyć całość. Żeby to miało ręce i nogi.

 Młody mężczyzna o azjatyckiej urodzie wyszedł z pubu.

- Jeszcze zamknięte - powiedział uśmiechając się przyjaźnie. Mówił ładną polszczyzną.Miał miły, ciepły głos.

- Wiem. Ale chyba mogę tu posiedzieć?

- Tak proszę. Może zrobię pani poranną kawę?

- A wypije ją Pan ze mną?- zapytała zalotnie.

- O! Tak!. W towarzystwie pięknej kobiety kawa będzie dobrze smakować.

- Miło mi - uśmiechnęła się mówiąc to.

Wszedł do środka. Siedziała z  zamkniętymi oczami. Było jej dobrze. Potrzebowała odprężenia. Wyciszenia.

Słońce muskało jej twarz swoimi promieniami. Wiatr rozwiewał jej włosy, które  opadały na jej drobne ramiona.

Biała bluzeczka z dużym dekoldem odsłaniała jej biust. Spódnica dżinsowa podkreśkała jej biodra i pupę.

Turkusowe korale dekorowały dekold. Małe niebieskie kolczyki podkreślały jej urodę. Brązowe  klapeczki  na wysokim obcasie spowodowały, że jej nogi wyglądały ciekawie. Paznokcie pomalowane czerwonym lakierem sprawiły, że jej stopy zwracały uwagę.Duża turkusowa bransoletka widniała na przegubie drobnej dłoni. Pierścionek z maleńką cyrkonią wyglądał w blasku słońca cudownie. Mienił się kolorami tęczy.Zamyślona, w swoim świecie nawet nie zauważyła kiedy kawa stała już na stoliku. Mężczyzna usiadł obok  niej. Dopiero teraz otworzyła oczy.

- Pani tu mieszka?- zapytał.

- Nie .Nie -odpowiedziała cicho.

- Skąd pani jest? - nie dawał za wygraną

- Z tego świata - znowu się śmiała  odpowiadając nieznajomemu. Wczoraj miałam ciężki i ciekawy dzień - powiedziała cicho Misia.

- A co takiego było wczoraj?- zapytał mężczyzna.

- Wczoraj był mecz. Mecz rugby na wózkach.

- A już wiem. Tomek coś mówił, że idzie do szkoły.

- Tak. Był. To dobry chłopak. szybki jak wiatr. Bystry jak błyskawica. Dawno już tu pracuje? - zapytała zaciekawiona Michalina.

- Od początku - powiedział mężczyzna trzymając filiżankę w dłoni.

-Proszę nich Pani pije, bo wystygnie - proszącym głosem powiedział właściciel pubu.

Michalina wstała i podała rękę mężczyźnie.

- Nichalina. Jestem Michalina - powtórzyła.

- Marek - mężczyzna rownież wstał podając jej dłoń.

Siedzieli rozmawiając o tym co się dzieje teraz w kraju. O bezrobociu. O ciężkich czasach dla młodych i dla emerytów. Zajęta rozmową nawet nie zauważyła, kiedy koło pubu przechodzili Walek z Gosią.

- Dzień dobry!- krzyknął Walenty.

- Ach! Dzień dobry! - równie głośno, jak on odpowiedziała Michasia.

Przyglądała się im uważnie.

- Tworzycie ładną parę - Powiedziała uśmiechając się do Małgosi.

- Walek idzie ze mną na grób dziadka.

- To miło- powiedział Marek

 -Tak. Muszę iść z moją kobietą, bo mi znowu ucieknie i gdzie będę jej szukał?

No nareszcie dotarło do niego, że musi się o nią starać i dbać- pomyślała Michasia.

Marek wstał od stolika.

- Muszę Ciebie teraz przeprosić , zaraz  będę otwierał, a  jeszcze tyle  pracy  do wykonania.

- To my idziemy. Do zobaczenia- powiedział Walek trzymając  rękę Gosi w swojej dłoni.

Widziała z jaką czułością Gosia patrzyła na Walka. Widać było szczęście na twarzy dziewczyny.Uszli już  spory kawałek, kiedy Gosia zostawiając Walka na chodniku, wróciła do Misi.

- Moja babcia mówi, że Pani jest bardzo dobrym człowiekiem. Widziała z jaką miłością pani patrzyła  wczoraj , na meczu na chłopaków na wózkach.

-  Miło mi Gosiu. Podziękuj babci za takie miłe słowa.

-Przekażę na pewno - powiedziała uśmiechnięta dziewczyna.

Dogoniła Walka. Misia widziała jak Walek nachylił się nad Gosią i całował jej szyję. I tak ma być. Musi o nią dbać. Nie może jej stracić. To dobra dziewczyna.  Ładna i śliczna.Dobry materiał na żonę dla Walka.

- A on kim jest dla Ciebie? - zapytał Marek stojąc w drzwiach pubu.

- Znajomym, tylko znajomym - szepnęła.

Siedziała jeszce chwilę sama. Marek wrócił do pubu. Nawet nie zauważyła, kiedy Tomek usiadł obok niej.

- Cześć - powiedział cicho.

- Cześć - odpowiedziała równie cicho jak On.

- Wyspałaś się?

- Tak.

- A ty?

- Ja też.

-Czułam, że coś Ciebie trapi. Czy coś się stało?

- Jeszcze nie. Ale może już niedługo się stanie.

- Czy coś poważnego?- Misia dopytywała Tomka.

- Mam propozycję wyjazdu do Anglii, ale nie wiem co zrobić?

- A czy coś Ciebie tu trzyma?

- Będę ojcem.

- O! To dobrze!

- Chyba  tak- cicho odpowiedział.

Marek wyszedł z pubu i powiedział coś po angielsku do Tomka. Ten jemu odpowiedział i wstał, zostawiając ją samą.

- Ciekawe o czym rozmawiali?- powiedziała sama do siebie.Gdyby miała  jeszcze raz szesnaście lat, to na pewno uczyła by się języka angielskiego. Na pewno!  A tak  nie znając znaczenia słów , które mężczyźni  wymienili między sobą, nie wie o czym rozmawiali? Może nawet o niej.

Może mówili coś, co ją mogło by  obrazić.Ta bariera językowa denerwowała ją. Tomek zaimponował Misi całym sobą. To jeszce dzieciak, ale już taki samodzielny. Ale zresztą, co ją mógł obchodzić Tomek?Czy ona musi martwić się nawet o obcych  sobie ludzi?Wie, że musi skupić się na swoich synach. Pokierować nimi mądrze.Pomóc znaleźć dobrą pracę. Przyglądać się dziewczynom, z którymi będą się spotykać. Zamknęła oczy. Słońce świeciło coraz mocniej. Zrobiło jej się błogo. Dobrze.Trwała w takim letargu długo i chyba nawet przysnęła.Ocknęłą się, kiedy koło niej usiadł Bogumił.

-Dobrze tak spać na ulicy? - zapytał cicho, ale nawet taki szept wprowadził jaw zakłopotanie.

- Gdzie  Iwonka?

- Poszła się przebrać i musi poszukać prawo jazdy - powiedział z satysfakcją w głosie .

- To ona ma prawo jazdy?!- nie kryjąc zazdrości zapytała Misia.

-Ma.

- Czy ty masz poważne plany wobec niej?

- Chyba  tak.

- Jak to chyba tak?!

- No jeszcze nie wiem.

- Ona ma oponkę na brzuszku.

- Jaka była twoja żona?!- teraz już nie kryjąc złości pytała Misia.

- Ładna, pulchna , miła.

- I miała oponkę?! - wściekła Michalina pytała dalej

-No tak, ale później to już nic nie miała.

- Kiedy później?!

- No jak zachorowała.

- Ty jołopie! Tak tylko mogę Ciebie nazwać. Jeśli uraziłam , to przepraszam.

- Na co zmarła twoja żona?

- Na raka.

- Chciałbyś, żeby żyła?!

- No pewnie. tak.

- To teraz niech tobie kretynie nie przeszkadza oponka Iwonki!!!! To dobra dziewczyna. Nie pozwolę Tobie jej skrzywdzić!

- Ale ja ją kocham!- krzyknęł Bogumił

- No to niech tobie nie przeszkadza jej oponka! Podobają się Tobie spodnie z kieszeniami?

- Jak to z kieszeniami?

- No naturalnie. Dżinsy z kieszeniami?

- Tak. Bardzo.

- Tak? To porównaj kobietę z krągłościami do spodni z kieszeniami.

- Ty jesteś serio orginalna. Jedna , jedyna w swoim rodzaju - mówiąc to Bogumił stał naprzeciw Misi robiąc niski ukłon.

- A za tego  jołopa i kretyna, to ja się nie obrażam. Należało mi się.

Michasia wstała.Strzepnęła coś ze swoich pośladków, klasnęła w dłonie i podeszła do  Bogumiła.

- Dam Tobie Boguś dobrą radę. Idź z Iwonką na zakupy.

Kup jej dżinsy o jeden rozmiar za ciasne. Kilka bluzeczek z dekoldami.Jakiś ładny sweterek. Spódniczkę ołówkową i dobierz ładne kolory. Zobaczysz jaka będzie szczęśliwa i Ty ją zmobilizujesz do dbania o siebie. Będzie szczuplejsza i nawet jeśli  zostanie jej oponka, to tylko po to, aby nie utonęła. To jej koło ratunkowe - Miśka zanosiła się od śmiechu mówiąc to.

- Co wam tak wesoło?- Tomek wychylił się z pubu.

- Nic. Nic Udzielałam kilku cennych rad Bogusiowi

 

 

Oddaj swój głos:
(32)
(>4)

Biznes »

3 lutego 2016 Regionalne Property Forum Katowice 11-12 lutego 2016 r. Międzynarodowe Centrum Kongresowe w Katowicach   Główne tematy...
28 stycznia 2016 Europejski Kongres Gospodarczy po raz ósmy zagości w Katowicach Główne nurty tematyczne   Katowice, 28 stycznia...