Kalendarz » Polska

    Brak wydarzeń.

Święto Zmarłych & Halloween

Autor: Teresa Koziatek 6 listopada 2013,

Każdy myśli, że to inni umrą, ale nie on! A powiedzenia biblijne "dusza wieczna", "ciało śmiertelne" nikogo nie przekonuje.  Jednak pewnego dnia wszyscy umrzemy, bez wyjątku. Bowiem od chwili narodzenia wszyscy zbliżamy się do grobowej deski.

Schody do nieba

Bodajże Jan XXIII powiedział, że czas odejścia to wspaniała lekcja śmierci –   nie ma powodu do płaczu to radosna chwila. Ponad 95% Polaków deklaruje swoją przynależność do Kościoła katolickiego, który to Kościół śmierć traktuje jako odejście do życia wiecznego, czyli lepszego świata. Wiec jak to jest, że  panicznie boimy się samego słowa „śmierć”. Gdy tymczasem dla odmiany Hindusi, śmierć, uważają za radosny moment wyzwolenia duszy i wędrówki jej do nieba. W tę wspaniałą ostatnią podróż swoich bliskich wysyłają z nabożną celebracją i z optymizmem. Towarzyszy temu radosne uczczenie śmierci. Śmierć porusza ich, ale nie przygnębia. Dla nich śmierć jest ważniejsza niż życie.  W porównaniu z religią hinduską kultura chrześcijańska jest ponura, wymagająca „pokutniczego” celebrowania śmierci, a  odczuwanie radości, spokoju w chwili śmierci jest wysoce niestosowne. My, chrześcijanie, śmierć traktujemy jak porażkę, napełnia nas lękiem, przygnębia. Świadomość, że życie dalej potoczy się bez nas jest nie do przyjęcia.

Do śmierci podchodzimy z obawą i  z  trwogą zaczynamy myśleć, czy dobrze wykorzystaliśmy swój czas na ziemi, czy będzie to winda do piekła, czy będą to schody do nieba.

 

Wiara

Nikt nas nie uczy jak żyć, a tym bardziej nie uczy, jak umierać. Nie zajmujemy się śmiercią na co dzień. Śmierć jest ogromną zagadką i nigdy nie będziemy gotowi do tej drogi w zaświaty. Na tej ziemi mamy tylko wyznaczony, krótki czas.  Dlatego każdy moment  życia jest niepowtarzalny. Czasami słyszymy, że ktoś w ogóle nie boi się śmierci. I zastanawiamy się czy jest to możliwe. Możliwe! Jeśli się boją, to bardziej się martwią zostawić bliskich niż faktu odejścia z tego świata. Zaś co do tego, co będzie potem? -  nie jest to przedmiotem wiedzy, lecz wyłącznie - wiary. A przecież wiara jest fundamentem religii. Nauka nie jest w stanie ani udowodnić, że  życie pozagrobowe istnieje, ani, że go nie ma. Można tylko stwierdzić, że z wiarą żyje się w większym wewnętrznym spokoju i umiera bez trwogi, więc tej szansy nie powinno się ani nikomu odbierać, ani samemu jej lekceważyć.

 

Bliscy

Zbliża się Święto Zmarłych więc wchodzimy w okres nostalgii. Rozmyślamy, tęsknimy za bliskimi, którzy odeszli do lepszego świata. Kiedy żyją rodzice, czujemy się  nieśmiertelni. Bywa tak, że czasami przez całe swoje życie nie czujemy związani się z nimi, tak jak przez ostanie miesiące gasnącego ich życia.  Ale jeśli tracimy rodziców, czujemy, że my też jesteśmy śmiertelni. Jeśli dotyczy to matki  to potem pamiętamy jej każde słowo, rady, ciepło, jej powiedzenia. Pomogła nam zacząć życie. Mama to lek na przeciwności losu - wystarczy, że nas wysłuchała. Tylko tyle i aż tyle.  Jeśli nie było czułości na pokaz, to była świadomość, że jest. Po  jej śmierci tyle chcielibyśmy jej powiedzieć, to wszystko, czego nie zdążyliśmy. Ułomność natury ludzkiej polega na zapominaniu własnych obietnic. Chyba taki grzech zaniechania jest znakiem prawie każdej rodziny; za mało, za późno, za rzadko. Czy z tego powodu mamy się biczować? Chyba nie, ale warto z refleksją i zadumą pochylić się nad przemijaniem życia. A Święto Zmarłych to doskonały moment na to żeby wszystkim bliskim, którzy nas opuścili wyszeptać, że bardzo nam ich brak. Skoro jesteśmy pielgrzymami na tej planecie to świadomie zbliżamy się do progu, który kiedyś przestąpimy. I przywilejem powinno być, że ten próg przekraczają wcześniej rodzice. Należy przejść przez żałobę i pamiętać dobre chwile, a nie te przytłaczające. Bo na niektóre nie mieliśmy wpływu, a dzisiaj postąpilibyśmy inaczej – taka jest cena rozwoju. Lepiej, ale czy łatwiej?



 

Odporność

Niewrażliwość, a odporność na przeciwności losu, takie jak śmierć bliskich, to chyba dwie różne sprawy. Człowiek niewrażliwy wyrzuca ze swej świadomości to, co uważa, że jest mu niemiłe lub niewygodne; nie myśli o tym i stara się, żeby takie fakty w żadnej mierze nie zakłócały mu życia. Człowiek odporny natomiast zachowuje takie sprawy w pamięci, ale stara się, żeby nie dominowały one nad jego codziennym postępowaniem. Właściwie to słuszniejszy byłby podział postaw ludzkich na trzy kategorie: niewrażliwe, wrażliwe nieodporne i wrażliwe odporne. Odporność nie polega bowiem na braku wrażliwości i moim zdaniem nie ma w niej nic moralnie nagannego. Wręcz przeciwnie. A co do Święta Zmarłych [n.b. Kościół nie uznaje tej nazwy], to dobrze, że je obchodzimy – nie tylko dla Zmarłych, ale i dla nas, bo dzięki temu Ci, których najbardziej kochaliśmy, są w jakimś stopniu wirtualnie nadal wśród nas. Nie podoba mi się tylko łączenie tego z cyrkiem  w stylu Halloween; owszem, można pożartować sobie i z duchów i z upiorów, ale nie w tym samym czasie, kiedy odczuwamy potrzebę pomyślenia o naszych bliskich zmarłych. Powinniśmy  zdobyć się na racjonalne łączenie nastroju aprobaty dla życia z nastrojem refleksji nad jego przemijaniem Zakończę ten felieton refleksją świętej Teresy, że najtrudniej jest żyć. Bo śmierć rozwiązuje wiele spraw. Ci, którzy to rozumieją nie potrzebują dodatkowych wyjaśnień. Tym, którzy tego nie pojmują, żadne wyjaśnienie nie pomoże.

 

 

Oddaj swój głos:
(3)
(>0)

Biznes »

3 lutego 2016 Regionalne Property Forum Katowice 11-12 lutego 2016 r. Międzynarodowe Centrum Kongresowe w Katowicach   Główne tematy...
28 stycznia 2016 Europejski Kongres Gospodarczy po raz ósmy zagości w Katowicach Główne nurty tematyczne   Katowice, 28 stycznia...