Kalendarz » Polska

    Brak wydarzeń.

SŁOWA

Autor: Grzegorz Miarkowski 16 grudnia 2013,

                        

 

Zenek nie ma dnia dobrego.

Dość ma wszystkich i wszystkiego.

Mirka w nocy mu nie dała,

Bo ją... głowa rozbolała.

Więc od rana w Zenku słychać

Bombę, która wolno tyka.

Zrobił w pracy awanturę

O nic prawie, zwykłą bzdurę.

By poprawić humor ciutkę

Z kolegami wypił wódkę.

Tak, jak trzeba dał po garach

I do domu dojść się stara.

Mirka czeka tam z obiadem.

Jakoś Zenek dojść dał radę.

Wszedł. Troszeczkę się zatoczył.

Spojrzał Mirce prosto w oczy

I mu noc się przypomniała.

Jak mu w nocy dać nie chciała.

Więc go znowu trafił szlag

I z obiadem już nie tak.

 

Co ty Mirka tutaj robisz ?

Jadłodajnię dla ubogich ?

Chyba ci się nie wydaje,

Że się tym obiadem najem ?

 

A co Zenuś ci nie leży ?

Co, nieładny ? Co, nieświeży ?

Nawet nie wiesz, ty baranie,

Ile serca w gotowanie

Ja tu wkładam, by z niczego

Zrobić coś przyzwoitego.

 

Zamiast wkładać tyle serca,

Byś wkładała więcej mięsa.

Ja od rana do wieczora

Tyram w pracy, jak cholera,

A ty wszystko, co zarobię

Gdzieś przepuścisz u fryzjera.

 

Wiesz co Zenuś, co ci powiem ?

Ty postukaj się po głowie.

Takie gadki, to nie ze mną.

Zarób więcej, ty ofermo.

U fryzjera, to ja byłam

Jak się Zośki córka chrzciła.

Bo jak mąż oferma jest,

To i fryzjer jest, co chrzest.

 

Ja oferma ? Skąd masz wszystko ?

Jeszcze mało, głupia dziwko ?

 

Ty pajacu pierdolony.

Jak odzywasz się do żony ?

Głupi szczurze. Będę szczera.

Jesteś warty mniej od zera.

 

A ty jesteś warta gówno.

Pier.....a, stara k...o.

 

A ty jesteś, głupi chamie,

Świńska świnia nad świniami.

I do tego, ty lebiego,

W łóżku jesteś do niczego.

Że ja, głupia, nie wiedziałam,

Że wychodzę za pedała.

 

W napuchniętej twarzy złość.

Płyń frajerze. Mam cię dość.

 

Mirka wyszła. Drzwi trzasnęły,

Aż zawiasy się wygięły.

 

Zenek niewidzącym wzrokiem

Patrzy na klopsiki z sosem.

Mocno ścisnął w dłoniach głowę,

By zagłuszyć tą rozmowę.

Co mu Mirka powiedziała ?

Że za męża ma pedała ?

Sam powiedział takie słowa,

Że się nie da odbudować.

Spojrzał wokół. A słowami

Przesiąknięte wszystkie ściany.

Gardło mu ścisnęły łzy.

I tak oniemiały tkwi.

 

Słów miliona nie pokona

Zenek, ani jego żona.

Chlaszczą batem i głupotą.

Jadowite zęby topią.

Korytarze ciemne ryją.

Wilczym wyciem w głowie wyją.

Wyłamują z dłoni palce.

Słowa. Śliskie, jak padalce.

Słowo żyje własnym życiem.

Nagle rodzi się gdzieś skrycie

I zaczyna rosnąć w słowo.

Milknie. Rodzi się na nowo

I znów się rozrasta słowem.

I odbiera słowem... mowę.

 

Zenek bierze z szafy sznur.

Jest oferma, świnia, szczur.

Zawiązuje sznur na haku

I za chwilę jest po strachu.

Nie pokona słów miliona.

 

Oniemiała Mirka płacze.

Przecież miało być inaczej,

Gdy stawali na kobiercu

Ze łzą w oku, szczęściem w sercu.

Gdy składali przed ołtarzem

Bukiet kwiatów ze swych marzeń.

Tak kochali,

Że z miłości byli wtedy oniemiali.

 

Ale kwiaty dawno zwiędły.

Uschły w sposób niepojęty.

A kochankom wrócił głos

I słów podłych twardy groch

Bukiet ten zamienił w proch.

 

Słów miliona nie pokona

Ojciec, matka, brat lub żona.

Korytarze ciemne ryją.

Wilczym wyciem w głowie wyją.

Wyłamują z dłoni palce.

Słowa

Śliskie jak padalce.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

             

Oddaj swój głos:
(13)
(>0)

Biznes »

3 lutego 2016 Regionalne Property Forum Katowice 11-12 lutego 2016 r. Międzynarodowe Centrum Kongresowe w Katowicach   Główne tematy...
28 stycznia 2016 Europejski Kongres Gospodarczy po raz ósmy zagości w Katowicach Główne nurty tematyczne   Katowice, 28 stycznia...