Kalendarz » Polska

    Brak wydarzeń.

SZCZĘŚLIWY DZIEŃ

Autor: Izabella – Isabel Degen 7 stycznia 2014, Olsztyn

 Feliks był biedakiem, nie miał życia usłanego różami, pracował dużo i za marne pieniądze. Do tego wszystkiego utrzymywał niepracującą żonę, czasem dziwił się, że jeszcze go nie porzuciła.

Otworzył puszkę piwa i czekał na specjalne losowanie lotka. Marzył, że może wreszcie dzisiaj skończą się problemy i nie będzie musiał się martwić, z czego zapłacić komorne i czy starczy w ogóle na przeżycie.

 Całe życie grał na różnych loteriach, lotka puszczał co tydzień, nadzieja i wiara w łut szczęścia nigdy go nie opuszczały. Wierzył, że kiedyś przyjdzie ten wielki dzień wygranej.

Co sobotę, oczekując na losowanie, marzył o tym, co kupi za te pieniądze; może dom... nie, lepiej mieszkanie... pięknego mercedesa... lub... lepiej samochód kempingowy, aby móc podróżować. Najważniejsze, że nie będzie musiał pracować, no i żonie zapewni byt. Wizja jego szczęścia zataczała coraz to szersze kręgi marzeń.

I oto nadszedł moment losowania numerów, bęben kręcił się, piłeczki stukały tę samą pieśń: „szczęście, szczęście, przyjdź dziś do mnie”. Feliks z biciem serca zapisywał na skrawku gazety numery i miał uczucie, że dziś cyfry są trafione. Ręce mu się trzęsły, gdy trzymał kupon lotka, oczom nie dowierzał, wszystkie liczby się zgadzały.

Nie posiadał się ze szczęścia. W poniedziałek pojedzie do stolicy do Centrali Gier Liczbowych, stanie przed urzędnikiem i położy mu na stole kupon.

Gorączkowo zaczął przygotowywać swój czarny neseser, który kupił jeszcze przed laty, aby kiedyś odebrać w nim wygraną.

I tak oto w poniedziałek z bijącym sercem wjeżdżał windą na dziesiąte piętro, gdzie mieściła się Centrala Gier Liczbowych. Wszedł do pokoju, za biurkiem siedział gruby urzędnik. Feliks z dumą położył mu na biurku kupon i dowód osobisty.

– To ja jestem tym jedynym szczęściarzem – dodał.

Gruby urzędnik uśmiechnął się i spojrzał zza okularów. „Tak, tak, wybraniec losu” – skwitował.

Wypełnił jakiś papier i podał mu do podpisu, po czym wstał, otworzył kasę pancerną i wyjął sześć milionów złotych.

– Życzę panu szczęścia! – powiedział i uścisnął mu dłoń.

Feliks, nie licząc, pakował pieniądze do neseseru, musiał wpychać, bo tyle tego było, że zmieścić się nie chciały... upychał, upychał, aż się zasapał.

 

***

 

...I z tego wysiłku się obudził, otworzył oczy, leżał w fotelu przed telewizorem i z całej siły ściskał pustą puszkę po piwie.

 

 

 

 

Opowiadanie z książki „Na zakrętach życia” – opowiadania sentymentalne, wyd. ebookowo.pl 2014

Oddaj swój głos:
(4)
(>1)

Biznes »

3 lutego 2016 Regionalne Property Forum Katowice 11-12 lutego 2016 r. Międzynarodowe Centrum Kongresowe w Katowicach   Główne tematy...
28 stycznia 2016 Europejski Kongres Gospodarczy po raz ósmy zagości w Katowicach Główne nurty tematyczne   Katowice, 28 stycznia...