Kalendarz » Polska

    Brak wydarzeń.

Bliskie spotkania trzeciego stopnia

Autor: Henryk Lewicki 5 marca 2014, Rudna

Kiedyś sołtys w Starych Budach natknął się na ufoluda
Wracał z baru po północy, stanął , patrzy, przetarł oczy
które zaszły lekką mgiełką. A w oddali co, światełko.
Wkoło ciemno, droga śliska, a to jakoś dziwnie błyska
przez przydrożne niskie krzaki, jakby mu dawało znaki.
I wydało mu się głupie, że błyska w jego chałupie.

Więc choć miał początki kaca, poszedł sprawdzić. Taka praca.
W pół godziny z bólem głowy stanął pod oknem alkowy,
skąd jak zauważyć łatwo wydobywało się światło.
Zajrzał. Jęknął „Cudów nie ma”( a w młodości czytał Lema
tak jak inni mali chłopcy) „Cudów nie ma, to są obcy”.
A to upewniło chłopa, że wokoło pachnie ropa.
Czyli obcy jako żywo przylecieli po paliwo.
Ten odłączył się od grupy i wpadł do jego chałupy,
a teraz śpi jak zabity bo się napił okowity,
którą całkiem zaskoczona go poczęstowała żona.

Spojrzał znowu. Padł na ziemię. A że nie był bity w ciemię,
wyjął kartkę i długopis, by sporządzić tego opis.
…… „ Ja, Stanisław Kalinowski, sołtys naszej małej wioski,
co nie wierzy w żadne cuda zobaczyłem ufoluda.
Leży u mnie na kanapie. Chyba śpi, bo głośno chrapie,
a spod kołdry do podłogi zwisają mu cztery nogi
jakoś dziwnie odwrócone. Dwie w jedną, dwie w drugą stronę”

Dalej już nie było łatwo, bo w chałupie zgasło światło,
a i on zmęczony wielce po sensacjach i butelce,
zasnął i śnił dalszą sławę z głową zaplątaną w trawę.
We śnie widział jednym okiem jak zapoznał się z ufokiem
i prowadzi swego gościa na początek do proboszcza,
by go ochrzcił, wyspowiadał, dał komunię i pogadał
tak jak tylko on potrafi, oraz przyjął do parafii.

Potem, w środku sennych marzeń z „obcym” siedzi w swoim barze,
a dzięki kosmicznej wiedzy pije on a z nim koledzy.
I każdy się z gościem gości pośród ogólnej radości.

Błogi sen mu przerwał kogut, który nagle zapiał w progu,
więc się zerwał myśląc zasię, że zobaczy w pełnej krasie
pozaziemskie dziwowisko. Że za chwilę będzie blisko
czworonożnej tej poczwary. Spojrzał w okno. Co za czary.

Izba pięknie wysprzątana. Żona krząta się od rana.
A z patelni na ulicę czuć wspaniałą jajecznicę.
No więc wstał, opuścił krzaki. Po drodze zrzucił gumiaki
i od progu rzekł „Kochanie, czy miałaś bliskie spotkanie?”.

I tu hałas na podwórzu. Patrzy, a w tumanach kurzu
z szopy co jest przy oborze ktoś wyjeżdża na traktorze.
Raczej chłop a nie kobieta, bo tak przemknął jak rakieta.
W pośpiechu mu płot rozwalił i rozpłynął się w oddali.

Sołtys otarł pot na czole, kartkę rozłożył na stole
nie czekając na śniadanie tak zakończył sprawozdanie.
……..”Jakem sołtys w Starych Budach sam widziałem ufoluda,
ale mi o rannej porze uciekł z domu na traktorze.

Potem zasnął tak przy stole, wtedy żona pot na czole 
wycierając i na nosie, wyszeptała „Udało się”.


 

Oddaj swój głos:
(15)
(>0)

Biznes »

3 lutego 2016 Regionalne Property Forum Katowice 11-12 lutego 2016 r. Międzynarodowe Centrum Kongresowe w Katowicach   Główne tematy...
28 stycznia 2016 Europejski Kongres Gospodarczy po raz ósmy zagości w Katowicach Główne nurty tematyczne   Katowice, 28 stycznia...