Polska: Szczecin

Danuta-Romana Słowik

Salon słowa

Od uczniowskich czasów prześladuje mnie pytanie: „Co autor chciał przez to powiedzieć?” Nigdy nie byłam pewna, czy odpowiadając na to pytanie, trafnie odgadłam myśli i intencje autora. Dlatego właśnie we wszystkim co tworzę piórem lub pędzlem, staram się przemawiać wprost, przedstawiam w realny sposób wszystko co czuję, bez abstrakcji, zbędnych metafor czy ukrytych podtekstów. Staram się, aby czytelnik moich książek, czy ktoś, kto ogląda moje obrazy, nie musiał długo zastanawiać się nad kwestią: co autorka chciała przez to powiedzieć. Prawdziwej rozkoszy duchowej doznaję oglądając mistrzów renesansu. Oddanie pędzlem realnego piękna było dla mnie zawsze wyzwaniem, większym, niż tworzenie barwnych kompozycji abstrakcyjnych. Godzinami potrafię delektować się obrazami Leonarda da Vinci czy Rembrandta a przy „trzynastozgłoskowcu” Mickiewicza wzruszam się do łez i nigdy nie musiałam przy tym zastanawiać się, co autor chciał przez to powiedzieć...

Urodziłam się w Międzyzdrojach ale od drugiego roku życia mieszkałam w Szczecinie. To właśnie z tym miastem jestem najbardziej zrośnięta korzeniami. W tle mojego życia było zawsze malarstwo. Z różnych przyczyn życiowych pozostało tylko w sferze amatorskiego hobby, ale mimo tego,  jest moją największą pasją. Dużo podróżuję, więc tematów do malowania jest pod dostatkiem. Największym wyzwaniem  jest dla mnie malowanie wody, wzburzonego morza, pienistych fal - choć nie tylko. Piękno ludzkiego ciała czy słoneczne krajobrazy, są równie pociągające. 

Od wielu lat przebywam w Nadrenii – Palatynacie, ale staram się być z językiem polskim zawsze na bieżąco. Z przerażeniem stwierdzam, że z czasem wylatują z głowy polskie słowa, więc  za wszelką cenę bronię się przed pytaniem: … jak to się mówi po polsku? Trzeba ćwiczyć język i pamięć! Przed laty, chyba właśnie z tego powodu, zaczęłam pisać wiersze. Początkowo okolicznościowe, potem wspomnienia urlopowe aż do bardziej zaangażowanych. Do tej pory sprawia mi to ogromną przyjemność.  Poza poezją skłoniłam się też w stronę prozy. To równie wielka pasja. Od lat dojrzewał we mnie pomysł napisania książki o tułaczce Polaków szukających spokojnego nieba i dachu nad głową poza ukochaną Ojczyzną. Główną motywacją były pamiętniki mojej babci – siostry okrętowej z „Batorego”, którą wojna oderwała od rodziny na zawsze. Służyła rannym żołnierzom polskim w „Szpitalu w zamczysku” w Szkocji i tam spisała swoje wzruszające pamiętniki. Do jej historii dodałam ciąg dalszy, tułaczkę pokolenia już powojennego, mojego pokolenia. Ja również, gdy w 1984 roku opuszczałam Polskę, nie wiedziałam, czy kiedykolwiek dane mi będzie do niej wrócić. Pisałam o sobie, o mojej chorobie, o PRL-owskich losach mego ukochanego Szczecina, o tym, dlaczego Polacy, od dziesięcioleci, ciągle musieli tułać się po świecie.

W 2011 roku ukazały się moje dwie książki: „Europa bez granic” – zbiór wierszy pisanych na obczyźnie, oraz „Tułacze losy” – opowieść w dwóch częściach: „Szpital w zamczysku” & „Karuzela”. To był mój debiut i wielka niewiadoma. Ale już w wkrótce przekonałam się, że mój wysiłek nie poszedł na marne. Zaczęły napływać do mnie podziękowania i pozytywne opinie czytelników. Przytoczę jeden z listów napisany na pięknie kwiecistej kartce:

 

„Szanowna Pani Danuto-Romano!

Pięknie dziękuję za cudowną poezję a także prozę, które to skarby dostałam od mojej przyjaciółki E..! Czyta się „jednym tchem” a poezja to takie perełki! Po prostu „ubrała” Pani moje myśli w rymy! I na pewno nie tylko moje, ale i całej rzeszy Polonusów. Ślicznie dziękuję za tyle uczucia i wrażliwości! Przesyłam te śliczne kwiatki, które emanują taką samą ilością finezji, miłości i piękna, co Pani słowa. Czytamy, moja 90-letnia Mama i ja (na zmianę i głośno!) wspomnienia o Pani rodzinie i o Babci i wzruszamy się do łez…

Z wyrazami szacunku i podziwu Joanna Schmidt z mamą”

 

To jest motor, który napędza mnie do tworzenia czegoś nowego, większej motywacji nie potrafię sobie wyobrazić.

W przygotowaniu mam kolejną książkę, również o Polakach – emigrantach (choć nie tylko). O tym, co działo się z nami, Polakami „po okrągłym stole”.  Mam nadzieję wydać ją w przyszłym roku.

 

Więcej informacji na mój temat na stronie: www.danuta-slowik.com