Kalendarz » ŚLĄSKIE

Eco-Biznes » ŚLĄSKIE

Regionalne Property Forum Katowice 11-12 lutego 2016 r. Międzynarodowe Centrum Kongresowe w Katowicach   Główne tematy Forum: Śląsk bez kompleksów – rosną przewagi konkurencyjne regionu na inwestycyjnej mapie Polski Biura. Kapitał ludzki, edukacja, biura – gdzie leży ...
Europejski Kongres Gospodarczy po raz ósmy zagości w Katowicach Główne nurty tematyczne   Katowice, 28 stycznia 2016 r. – Wskazywanie nowych kierunków myślenia o przyszłości Europy i włączanie w publiczny dyskurs tematów, w których tkwi jeszcze nie w pełni odkryty ...
18 września 2015 roku w związku z odbywającymi się po raz pierwszy „Dniami Energii Miasta Katowice” w Parku Naukowo-Technologicznym Euro-Centrum odbyła się debata o energooszczędnym budownictwie na Śląsku organizowana wspólnie z Dziennikiem Zachodnim. Przy tej okazji doszło do ważnego dla Parku wydarze...
Siła współpracy i konieczność dialogu z otoczeniem – to główne przesłanie V Europejskiego Kongresu Małych i Średnich Przedsiębiorstw, który dziś zakończył się w Katowicach. Od trzech dni stolica górnego śląska była centrum europejskiej przedsiębiorczości. W tym czasie najlepsi eksperci z kraj...

„Zapomnij patrząc na słońce” Katarzyna Mlek

6 czerwca 2014, ŚLĄSKIE
  1. Opinię publiczną wstrząsają kolejne odkrycia zabójstw dokonywanych przez matki na swoich dzieciach. Pani powieść przedstawia historię życia Hanki, dziewczynki pochodzącej z biednej śląskiej rodziny, w której dochodzi do ciągłego maltretowania dzieci, a także zabójstwa. Podjęła się Pani naprawdę trudnego tematu…

         Prawdę powiedziawszy zaczynając nie postrzegałam tego tematu jako trudnego. Sama książka powstała w rekordowo krótkim czasie. Pojawił się pewien impuls, elementy powieści wskoczyły na swoje miejsca, napisałam.

         Opowiedzenie tej historii przyszło mi lekko. Natomiast obserwuję teraz, kiedy mam do niej pewien dystans, że z trudem wracam do lektury. Zauważam w treści zdania, których nie pamiętam. To straszne zdania. Brutalnie proste, okrutnie krótkie, odzierające świat z dekoracji. Wtedy nie postrzegałam ich w ten sposób. Być może pisząc nie mogłam w ten sposób myśleć, bo nie napisałabym ani rozdziału? Lekarz w końcu też nie płacze nad operowanym pacjentem, tylko ratuje życie.

         Chyba paradoksalnie najciężej jest mi przebrnąć przez fragment, w którym Hanka śni o wspaniałym dniu, spędzonym z matką na festynie. Dziewczynka czuje się cudownie, bawi się z Sabiną, przytula do niej. Słyszy, że jest kochana. A potem zapada wieczór i wraca kruk. Każe jej się zbierać, bo już czas, chociaż Hanka jeszcze nie nasyciła się tą idealną matką. „Kilka godzin minęło jak rozbłysk pioruna”. Dziecko żegna matkę i odlatuje, mówiąc, że to nie sen, że to było naprawdę. „Tak, tak” odpowiada kruk. „To nie sen”. Te ostatnie słowa… Miłość to nie sen. Istnieje naprawdę. Ale nie jest dostępna dla Hanki. Naprawdę nie mogę tego kawałka czytać.

        Takich miejsc w książce jest więcej. Gdzieniegdzie posługuję się wierszykami, dziecięcymi rymowankami, które recytuje to kruk, to Hanka. Czytam je i zastanawiam się, co takiego siedziało we mnie. Coś podpowiedziało mi, aby użyć tych słów, niby śmiesznie skocznych, w rzeczywistości zatrważających.

         Tak… Ta powieść to historia o braku miłości i pragnieniu bycia kochanym. Tu bardziej boli niezaspokojona dusza, niż maltretowane ciało. Fizyczny aspekt przemocy to jedna sprawa, chyba ta łatwiejsza, bo ciało ma zdolność regeneracji. Umysł, duszę, można zrujnować bezpowrotnie.

  1. Czy historia Hanki ma jakiś pierwowzór?

        Tak, historia Hanki ma pierwowzór. Chyba nie muszę mówić, że nie ujawnię danych osobowych tej osoby.

        Sen o kruku to jest mój własny sen. Nie chodzi o to, że śnię dokładnie o tym, co opisałam czy w taki realistyczny, dosadny sposób. Nie mam też snów proroczych – nie wierzę w możliwość przewidywania przyszłości. Czytelnikom oddałam samą postać kruka, dokładnie takiego jak na okładce. Podarowałam go od siebie, choć zazwyczaj staram się nie angażować żadnych osobistych przedmiotów w książki.I wiesz co? Czytelnicy wcale nie cieszą się z tego, że coś ode mnie dostali. Oni się panicznie boją. Ja też się go bałam. Mówię „bałam” w czasie przeszłym, bo od czasu ukończenia książki nie mam z nim do czynienia. Odszedł. Pewnie jest zawiedziony tym, jak okrutnie go przedstawiłam.

         Różnych innych odbić książki w świecie realnym znaleźć można wiele. Jestem typem wiernego słuchacza i z jakiegoś powodu ludzie chętnie mi się zwierzają. Mam podobno takie dziwne oczy. Więc oni mówią, a ja słucham. Zapamiętuję. A potem splatam pieczołowicie te włókna, uważając, aby nikomu nie wyrządzić krzywdy. Można powiedzieć, że każda z postaci w powieści jest jakby Frankensteinem, zszytym ze smutnych, nie marketingowych opowieści o losach zwykłych ludzi.

         Po premierze zaobserwowałam pewne zjawisko, którego się nie spodziewałam. Wiele znanych mi kobiet pyta, czy one były pierwowzorem Sabiny. Pierwszych kilka pytań o to zaskoczyło mnie kompletnie, potem zrozumiałam, w czym rzecz. One czytają i po lekturze przyznają się do tego, mi się przyznają, że krzyczały na dzieci, że przyłożyły w łepetynę ścierką, że użyły zbyt mocnych słów. I pytają w związku z tym, czy ja piszę o nich, bo one nie chciały zrobić nic złego, po prostu, nerwy puściły. Odpowiadam hurtowo: nikt nie jest pierwowzorem Sabiny jeden do jednego. Natomiast jeżeli jej postać skłania do refleksji zmierzającej do tego, że następnym razem zastanowicie się zanim podniesiecie tę ścierkę, to wspaniale. Wiem, że nerwy puszczają. Rozumiem, że ręce opadają. Natomiast nie ma we mnie przyzwolenia na takie puszczanie i opadanie. Albo raczej proszę o rozważenie alternatywy dla ściery.

 

  1. Interesują mnie także tak ostro i wiarygodnie oddane realia śląskie: wszechobecna bieda, marazm, alkoholizm, poczucie braku możliwości. Czy ten obraz jest prawdziwy? Czy wyostrzyła go Pani na potrzeby książki?

          Wychowałam się na blokowisku, więc życie w betonie nie jest mi obce. Sabina czuje się ciągle obserwowana i obmawiana i nie myli się – jest podwórkowym tematem numer jeden. Z drugiej, kiedy potrzeba wsparcia, nikt na blokowiskugo nie udzieli. Pamiętam sytuację z dzieciństwa, którą wykorzystuję w książce, w scenie, gdy Hanka biega po całym bloku, pukając do sąsiadów i prosząc o pomoc, bo matka rodzi. Też biegałam i pukałam. Na pierwszym piętrze, u nas, mama zmagała się z drgawkami u mojej najmłodszej siostry. Dzieciak miał gorączkę, stracił przytomność. Mama wsunęła mu palce między zęby, żeby złapać język – inaczej by się nim zadławił. Mała ugryzła ją – szczękościsk, norma. Więc mama zaczęła się krzyczeć z bólu. To chyba przeraziło kochanych sąsiadów. I nikt mi nie otworzył. Nikt. Chociaż byli w środku, wiem, że byli. Waliłam, kopałam w drzwi kolejnych mieszkań. Bez skutku. Wiesz, jak się bałam, że siostra umrze?Takie jest właśnie blokowisko. Beton. Smród. Znieczulica. Prawo silniejszego. A beznadzieja? No, a jak mieć nadzieję wśród tego brudu? Wśród zanieczyszczonych przez psy skwerów, na połamanych huśtawkach, na wyślizganych schodach, w odrapanych mrówkowcach? Brzydota niestety brudzi duszę.

 

  1. Czy literatura powinna mieć wymiar społeczny? Naprawczy? Czy taki był Pani cel?

         Co ja mogę jako zwykły człowiek? Nie zbawię świata. Stawianie sobie takiego celu świadczyłoby o tym, że jestem niespełna rozumu, podobnie jak Hanka, która uważa, że kruk ostrzega przed nieszczęściami i ona, jako ta wybrana, może im zapobiec. Tu przemawia przez nią niepoprawna nadzieja, taki głupi optymizm, może nawet pycha jaka przemawiałaby przeze mnie, gdybym odpowiedziała, że moim celem dla „Zapomnij patrząc na słońce” jest zamiana blokowisk w słoneczne miejsca, wyeliminowanie choroby alkoholowej, zwalczenie przemocy domowej.

        W książce splata się bardzo wiele wątków, nie tylko opisanych wprost, ale też ukrytych pod symbolami. Budując tę historię myślałam raczej o tym, aby narzucając mniej więcej temat, skłonić moich czytelników do myślenia. Do analizowania, krytycznego oceniania informacji, poszukiwania nowych, tworzenia plastycznego, pełnego obrazu świata. W końcu, do wyjścia poza własne podwórko, do próby stanięcia w miejscu, w którym z własnej woli czytelnik by się nie znalazł. Takim jak mieszkanie zwykłej, żyjącej z dnia na dzień rodziny ze Śląska. Takim jak ciemne zaułki. Jak dworcowe ciemne toalety. Opuszczone kamienice.

         Temat rozważań określiłam moim zdaniem bardzo luźno. Rzuciłam kilka uwag. O tym jak wyglądają relacje między nami, a innymi, jak reagujemy na czyjeś cierpienie, czy obchodzi nas zły los drugiego człowieka, czemu tolerujemy zło. Kruk, sny, to narzędzia, którymi posłużyłam się, aby trochę potrząsnąć czytelnikiem. Aby nie odwracał głowy. Aby jednak podjął się refleksji. Nie uciekł mi za swój płot, mówiąc, że to nie jego sprawa.

        Tego zamierzenia filozoficznego trochę nie widać po nocie redakcyjnej książki. Ale widać po recenzjach. Często pojawiają się w nich wątpliwości. „Czy aby zrozumiałam?” pytają recenzenci.„Gdzie jest dno tych przenośni, które ona stosuje?”. No, nie ma dna. Szukajcie, myślcie, aż znajdziecie swoje własne dno. Im więcej interpretacji, tym lepiej. Ja niczego nie dyktuję, poza prośbą, aby poświęcić mojej książce trochę czasu i spojrzeć w tę brzydką stronę życia, jakoś spróbować się z nią zmierzyć. Być może zmienić siebie, a przez to wygenerować jakiś pozytywny ruch we wszechświecie. Zmiana zaczyna się od jednostek i drobiazgów.

         Jeżeli chodzi natomiast o malarstwo, mój cel jest zgoła inny. Staram się za pomocą koloru i formy oddać piękno otaczającego nas świata. Sprawić, aby ludzie go pokochali… O, właśnie. Jeżeli go pokochają, może przestaną go rujnować. Na tym także mi zależy.

 

 

Newsy » ŚLĄSKIE

5 stycznia 2017 15 styczeń godz. 8:00 wyjazd z starego placu targowego w Orzeszu W programie zwiedanie Kopalni Srebra w Tarnowskich Górach, Zamku w...
10 sierpnia 2016 Miejski Ośrodek Kultury w Orzeszu zaprasza do udziału w tegorocznym XIV już plenerze. Inpiracją będą Tatry, bogata kultura, pryroda,...
10 sierpnia 2016 Miejski Ośrodek Kultury zapraszan na spotkanie kulinarne, które odbędzie się 16 września o godz. 16:30. Koszt: 15 zł/os W programie...
10 sierpnia 2016 Miejski Ośrodek zaprasza na rodzinną wycieczkę do Brennej. Koszt. 30 zł. Termin; 26.08 godz. 8:00 rano wyjazd z starego placu targowego w...
27 czerwca 2016 Święto sztuki ulicznej trwa cały lipiec. Do Gliwic zjadą teatry z Francji, Hiszpanii, Rosji oraz rodzimi artyści. Narodziła się też dziecięca...
16 czerwca 2016 70 lat Piasta Gliwice, to tytuł najnowszej książki autorstwa Grzegorza Muzi – pasjonata gliwickiego sportu i jego historii - wydanej w...