Kalendarz » LUBELSKIE

    Brak wydarzeń.

Eco-Biznes » LUBELSKIE

Smutne wydarzenia powinny wyglądać dostojnie, by wspomnienia nie przytłaczały.
Coś dla Mamy, Taty i dla najmniejszych członków Rodziny
Przyjemności, przyjemności

SZCZEPAN SADURSKI: - Lubię zmuszać innych do myślenia

20 sierpnia 2014, LUBELSKIE

SZCZEPAN SADURSKI: - Lubię zmuszać innych do myślenia


Ze znanym satyrykiem – SZCZEPANEM SADURSKIM – rozmawia Marek Różycki jr


Satyryk: facet rzucający się na czołgi nonsensu
z butelką atramentu….
KARL KRAUS


      - Nie będzie nadużyciem, jeśli powiem, że obserwuję zjawisko coraz większej pauperyzacji naszego społeczeństwa; dramatyczne wręcz obniżenie jej wymagań intelektualnych i poziomu estetycznego a także – wyrafinowanego poczucia humoru? Chyba trudno satyrykowi Twojego pokroju o kontakt z publicznością, czytelnikami prasy - na poziomie wyższym od potocznego?


      - Pauperyzacja intelektualna następuje w zastraszającym tempie. Widać to nie tylko w życiu codziennym, ale także po anonimowych komentarzach w Internecie. Im ktoś bardziej sfrustrowany i tępy – tym więcej wyrzuca z siebie żółci pod adresem innych bo sądzi, że w ten sposób się dowartościowuje. A co do działalności mojej i innych satyryków... Wiele osób nie rozumie różnic miedzy słowami: satyryk i humorysta oraz satyra i humor. Tymczasem satyra wymaga minimum intelektu i wiedzy. Kto ich nie posiada – pyta: „Z czego tu się śmiać?”, jakby satyra służyła wyłącznie do wywoływania pustego rechotu. Zdaję sobie sprawę, że nie ze wszystkimi działaniami satyrycznymi trafiam w gusta przeciętnego odbiorcy. Zdarza się, że osoby inteligentne odbierają wiele spraw powierzchownie, nie rozumieją aluzji. Ale to już wina szybkości świata, w którym żyjemy. Chcemy mieć wszystko podane na talerzu, bo tak łatwiej… Czarne - białe, mądry – głupi. Najlepiej nie myśleć i wiedzę czerpać z tytułów tabloidów. Wielu osobom wydaje się, że magiczne „like” w Internecie, jedno dotknięcie klawisza klawiatury komputera jest w stanie podsumować jakiś istotny temat. Świat niestety idzie w tym kierunku. A estetyka? Nieważne czy autorem jest znany profesjonalny artysta czy malarz-amator, najważniejsze że mamy jakiś obrazek na ścianie. Jakość nieważna, najważniejsza była cena obrazu.


      - Kiedyś za dowcip satyrę można było nawet trafić do więzienia. Ale właśnie w tym czasie powstawały najlepsze dowcipy komentujące naszą siermiężną rzeczywistość, funkcjonowały słynne, kultowe już kabarety z najwyższej półki. I prawie każdy z nas sięgał po ten „owoc zakazany”. Natomiast obecnie – takie mam odczucie – polska demokracja jak gdyby podcięła skrzydła – zarówno twórcom, satyrykom, jak i odbiorcom satyrycznych przekazów komentujących to, co dzieje się w naszym kraju. Nawet Sławomir Mrożek (właśnie mija rocznica Jego śmierci) wyemigrował, bo – jak sądzę - nasi politycy okazali się bardziej niż on uzdolnieni i kreatywni w tworzeniu absurdów…


      - Odkąd padł socjalizm, obserwuję coraz częstsze przenikanie się świata satyry i polityki. Politycy używają języka i środków satyryczno-kabaretowych na co dzień. Dlatego satyrycy pogubili się i nie wiedzą jakich środków używać, aby dotrzeć do odbiorcy. A odbiorcy nie wiedzą gdzie jest granica między działalnością polityczną i satyryczną, kiedy polityk mówi na serio, a kiedy dla jaj. Prasa jest coraz bardziej tabloidowa i coraz niższych lotów, zamiast nas informować, pisze coś w rodzaju tekstów satyrycznych, stąd czytelnik nie odczuwa potrzeby lektury pism satyrycznych, bo tam znalazłby to samo. Kabarety w większości idą na łatwiznę, bo chcąc coś zarabiać, muszą przypodobać się gawiedzi. Do tego telewizja, której fetyszem są słupki oglądalności, serwuje papkę dla przeciętnego widza, któremu serwuje solidną porcję reklam.


      - Mam wrażenie, że śmiech – to jednak smutna, psychoterapeutyczna konieczność dla naszych rodaków biorących udział w kapitalistycznym „wyścigu szczurów”. Czy podzielasz moje odczucie - refleksję?


      - Mam wrażenie, że śmiech i uśmiech korporacje zaprzęgły do swoich celów. Pracownik ma się uśmiechać, bo zbadano, że wtedy jest wydajniejszy w pracy. Pracownicy wiedzą, że sztuczny śmiech ma im pomóc "sprzedać się". Uśmiech jest jak fetysz, jest jednym z elementów naszego image, dodatkiem do pięknej buzi wypełnionej botoksem. Niewymuszony uśmiech spotykamy coraz rzadziej i często jego nie szukamy. A szkoda.


       - Czasami męczą mnie koszmary, że już cała nasza inteligencja – komunikująca się z przekazami twórców satyry i kultury z górnej półki - wyginęła lub wyemigrowała… Ostatni zaś Robinsonowie schronili  się pod Krzyżem – modląc się o przywrócenie zmysłów, oraz gustów i wartości... -  także intelektualnych…


      - Kiedyś było wiadomo, kto jest satyrykiem. Teraz to się rozmyło i w zależności okoliczności, satyrykiem może być każdy, tak jak każdy zna się na pogodzie, polityce i piłce nożnej. Ale oczywiście tak nie jest. Ja akurat satyrę traktuję inaczej, nie jest to dla mnie jedynie twórczość. Bawi mnie, gdy robię coś, co wielu nie wie jak zakwalifikować. Coś, co pobudza wielu ludzi do myślenia. Swojego czasu zgłosiłem do PZPN swoją kandydaturę na trenera polskiej reprezentacji piłkarskiej, oficjalnie zgłosiłem aby Michela Jackson był patronem Stadionu Narodowego w Warszawie i żeby Adam Małysz miał swoją ulicę w stolicy. Pierwszy publicznie przeprosiłem śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego za to, że z niego żartowałem po tym, jak arcybiskup Głódź na Jasnej Górze wezwał do takich przeprosin. Wielu do dziś się zastanawia, czy to były żarty, czy już zwariowałem.


      - Jako człowiek wierzący – zastanawiam się dlaczego Pan Jezus, nasz Zbawiciel w swym ludzkim wcieleniu – w ogóle się nie uśmiecha. Jest wręcz smutny. A przecież to przede wszystkim „ekumeniczny” uśmiech odróżnia nas od innych istot żyjących; jest jak najbardziej przejawem Człowieczeństwa, wręcz – Miłości i empatii wobec bliźniego swego. Ciekaw jestem Twojej opinii na ten fundamentalny - nie tylko dla mnie – problem i obserwację?


      - Jezus był pół-człowiekiem i pół-Bogiem, więc uśmiechał się co najmniej półgębkiem. A poza tym, można się uśmiechać wewnętrznie, emanować dobrocią i optymizmem. Bóg też na pewno ma poczucie humoru, ale oficjalnie musi być przez nas traktowany z wielką powagą. Nie dopuszczamy do siebie, że Bóg mógłby być wesołkiem, wtedy w naszych oczach utraciłby cześć swego majestatu. W Stanach jest inaczej – kościoły rozbrzmiewają śpiewem i radością życia!


      - Zapewne boleśnie odczuwasz, że satyra rysunkowa została prawie wyrugowana z polskiej prasy. Jest to dla mnie niepojęte, ponieważ zawsze zaczynałem lekturę prasy, a już w szczególności: „Polityki” czy „Kultury” od satyrycznych rysunkowych komentarzy wydarzeń, których autorem był słynny Szymon Kobyliński, którego osobiście dobrze znałem, później zaś - Andrzej Mleczko?...


      - Kiedyś było ważne, co dobry rysownik satyryczny sądzi na aktualne tematy, jego rysunki nazywane były felietonami rysunkowymi. Teraz nieważne kto i jak to zrobi, redakcje potrzebują tanich ilustratorów. Nie muszą mieć własnego zdania, nie muszą myśleć (od tego są redaktorzy), a najlepiej jeśli rysowaliby za pół-darmo. Ja mniej rysuję od czasu, gdy (był taki okres) okazało się, że honorarium za rysunek zrównało się z ceną butelki piwa. Wtedy założyłem wydawnictwo i przestałem odwiedzać redakcje, stałem się niezależny. Ale ostatnio znów dużo rysuję, choć rzadko dla prasy. Prasa umiera, nie ma pieniędzy na honoraria dla dziennikarzy, więc i dla rysujących satyryków. Za 50 lat książki i gazety drukowane na papierze zobaczymy jedynie w muzeach.


       - Śledząc Twoją biografię zauważyłem, że zagranicą odniosłeś wielki sukces, podczas gdy w naszym ukochanym kraju – co prawda zasiadasz w jury wielu konkursów satyrycznych – to jednak coraz rzadziej wykorzystywany jest Twój talent w mediach. Czyżby wydawcy i redaktorzy naczelni tytułów prasowych bali się, że „publiczność czytająca” - nie skomunikuje się z Twoim wyrafinowanym przekazem satyrycznym, który jest wielowarstwowy i mocno – asocjacyjnie -  pogłębiony?


      - Oj nie, żaden sukces zagraniczny. Trochę publikacji, jakieś zaproszenia branżowe, wystawy. Satyryk aby być dobry i wiarygodny, musi znać temat od podszewki. Znam sprawy polskie i nie mógłbym robić tego samego co teraz, lecz w innym kraju. Owszem, mam wrażenie, że mógłbym być przez media znacznie lepiej zagospodarowany, bo mam duże doświadczenie i jestem w dobrej formie. Ale jak wiemy, trzeba mieć jeszcze znajomości, być młodym i przystojnym. Obecnie talent, to tylko jedna z wielu rzeczy branych pod uwagę. Stale dostaję ciekawe propozycje zawodowe, ale niekoniecznie związane z obecnością w mediach. Kto mnie szuka - nie ma problemu z dotarciem do mnie.


      - Zdradź nam, kiedy poczułeś „wolę Bożą” – do uprawiania zawodu satyryka-rysownika i karykaturzysty. Od kiedy zacząłeś uprawiać felieton i satyryczny aforyzm rysunkowy?


      - Rysowałem od urodzenia, to był świat mojego dzieciństwa. Swoje pierwsze rysunki zobaczyłem w gazecie mając lat 14, rok później zacząłem naukę w liceum plastycznym A niedługo potem dostałam znak od Niebios - w dniu moich 18. urodzin, w dniu wejścia w dorosłość, zadebiutowałem w "Szpilkach". Młodym ludziom ta nazwa może nic nie mówić, jednak przez wiele lat "Szpilki" to był Olimp polskich satyryków. A ja kilka lat od tego debiutu, byłem najczęściej publikowanym rysownikiem satyrycznym "Szpilek", a moje rysunki drukowały najpopularniejsze wówczas tytuły prasowe.


       - Jakich miałeś Mistrzów? A może jesteś genialnym samoukiem z wrodzonym darem, predyspozycją, którą przez lata pracy doprowadziłeś do perfekcji?


      - Nie miałem mistrzów, ani żadnego artysty w rodzinie. Pochłaniałem drukowane w prasie rysunki, kupowałem komiksy, godzinami przeglądałem, podglądałem warsztat innych i wyciągałem wnioski. W zasadzie już od dzieciństwa, najważniejszą dla mnie była prostota. Rysunek nie mógł mieć zbędnych detali, a jego sens musiał być natychmiast zrozumiały dla każdego. Do niektórych rysunków leżących w szufladzie wracałem co kilka miesięcy, aż byłem zadowolony z efektu. Gdy rysunek był gotowy, oglądałem go, a potem usuwałem każdą zbędną kreskę czy kropkę. Niektórzy mogą powiedzieć, że byłem okropnym pedantem, inni - że dążyłem do doskonałości. To zaprocentowało w kolejnych latach. Od dawna nie musiałbym już podpisywać rysunków nazwiskiem, bo mam rozpoznawalny styl. Klienci pytają: "Czy na pewno podpisze się pan pod rysunkiem?" Dla wielu jest to ważne i świadczy o wypracowanej przez lata marce. Sukces, jak w każdym zawodzie artystycznym - to odrobina talentu i ogrom wykonanej pracy. Potwierdzam, tak było i u mnie.


      - Jesteś obsesyjnym wręcz profesjonalistą – jak zatem odnajdujesz się w naszej rozmemłanej rzeczywistości? Czy wynika to z Twojego statusu twórcy, który w swej pracy nie musi korzystać z „pomocy” rozmaitych kooperantów?...


      - Ponieważ satyra, to nie tylko twórczość, ale i moje życie - ten krytycyzm i chęć komentowania czasami są powodem kłopotów. Nie każdy lubi osoby szczere, w dodatku czasami złośliwe i celnie trafiające w czuły punkt. Poza tym, jestem indywidualistą, który wiele od siebie wymaga i chciałby aby i inni mieli podobne podejście do tego co robią. Ci, którym wszystko "wisi", nie  rozumieją takich osób jak ja.


      - Twoja twórczość - to bardziej fakt socjologiczny niż artystyczny: ostry dowcip, humor ośmieszający wady i przywary ludzkie, sposoby postępowania, poglądy, obyczajowość, stosunki społeczne i polityczne. Do tej pory prowokowałeś i wytaczałeś bliźnim proces… myślowy. Zamierzasz  jeszcze zmieniać świat, naprawiać ludzi?


      - Mimo wszystko, mocno stąpam po ziemi. Wiem, że sam nie zmienię świata i nie chcę tego robić. Ale lubię zmuszać innych do myślenia. Gdy człowiek zaczyna myśleć, dochodzi do wniosku że świat nie musi wyglądać takim, jakim jest. Założyłem Partię Dobrego Humoru, coś ponadnarodowego, ponad  wyznaniowego i mam wiele pomysłów jak mogłaby ona zmienić świat, jednak wciąż brakuje mi siły przebicia i zrozumienia dla tej idei, dla wielu ludzi już sama nazwa budzi dziwne konotacje.


     - Jak w formie satyrycznego przekazu skomentowałbyś swoje dotychczasowe życie, także to prywatne i osobiste?...
      - Na jakiekolwiek podsumowania nie mam czasu. Od kilku lat  przymierzam się do albumu który podsumuje moją dotychczasową działalność, ale mam zbyt wiele bieżącej pracy i realizuję kolejne pomysły. Mam przed sobą wiele rzeczy do zrobienia, o życiowej puencie nie myślę, nie chcę też odcinać kuponów od tego, co dotychczas zrobiłem. A może ten wywiad jest moim kolejnym żartem? Przecież ludzie oczekują ode mnie, abym wciąż mówił coś wesołego...
---------------------------------------------------------

Na zdjęciu: Szczepan Sadurski w San Francisco, 2012
SZCZEPAN SADURSKI
- satyryk, rysownik satyryczny, karykaturzysta, dziennikarz, przewodniczący międzynarodowej organizacji o nazwie Partia Dobrego Humoru (Good Humor Party). Ur 1965 r. w Lublinie, gdzie ukończył Liceum Sztuk Plastycznych (1985). W prasie zadebiutował w wieku 14 lat (1979); opublikował tysiące rysunków w ponad 200 czasopismach polskich i zagranicznych. Najważniejsze nagrody: Złota Szpilka'86 i Srebrna Szpilka'85 - nagrody tygodnika „Szpilki” w konkursie na najlepszy rysunek roku. Założyciel Wydawnictwa Humoru i Satyry „Superpress”, które w latach 1991-2013 wydało 777 publikacji w wielomilionowym nakładzie (m.in. popularne czasopismo Dobry Humor).
Członek-założyciel Stowarzyszenia Polskich Artystów Karykatury, w latach 1993-99 zasiadał w Zarządzie Głównym. Pomysłodawca i przewodniczący Partii Dobrego Humoru (ok. 4 tys. członków w wielu krajach świata), szef portalu satyrycznego Sadurski.com. Juror imprez rozrywkowo-kabaretowych i konkursów satyrycznych (Polska, Turcja, Szwecja), specjalny gość festiwalu w Erywaniu (Armenia, 2012) i Tourcoing (Francja, 2007). Wystawy indywidualne m.in. Nowy Jork, Wilno, Barcelona, Kapsztad). Rysuje dla prasy (obecnie w USA i Europie), telewizji, agencji reklamowych, portali internetowych...

 

www.sadurski.com

https://www.facebook.com/szczepan.sadurski?ref=ts&fref=ts

https://www.youtube.com/watch?v=sQlwx3T8zRk&feature=youtu.be

więcej o:

Szczepanie Sadurskim: http://www.egminy.eu/ludzie-ciekawi,czytaj/639/Szczepan++Sadurski-Sadurski.html

Marku Różyckim jr.: http://www.egminy.eu/ludzie-ciekawi,czytaj/624/Marek++R%C3%B3%C5%BCycki+jr-R%C3%B3%C5%BCycki+jr.html

Newsy » LUBELSKIE

26 maja 2015 Twarzą Festynu Pasje Ludzi VI Edycji (14 czerwca 2015 roku) będzie Wnuk Arkadego Fidlela - Arkady Fidler również podróżnik....
7 stycznia 2015 Jakiś czas temu w Teleexpresie poinformowano świat, że spłonęła wiejska biblioteka w gminie Firlej. Tak się złozyło, że wkrótce potem...
10 listopada 2014 TRUDNE WYBORY Już dwa miesiące wiszą na słupach, deszcz im nie wadzi, wiatr ani upał, wzrokiem mnie śledzą, kiedy przechodzę, bezgłośnie...
3 września 2014 W Terespolu się dzieje - realizacja oddolnej inicjatywy ,,Kamerą i aparatem promujemy Terespol", która powstała w ramach projektu...
20 sierpnia 2014 SZCZEPAN SADURSKI: - Lubię zmuszać innych do myślenia Ze znanym satyrykiem – SZCZEPANEM SADURSKIM – rozmawia Marek...
9 lipca 2014 Rozstrzygnięcie I Międzygminnnego Konkursu Literackiego ,,Na skraju świata" Link -...