Kalendarz » PODKARPACKIE

    Brak wydarzeń.

Eco-Biznes » PODKARPACKIE

Zapraszam wszystkich do pomocy. Pilnie szukamy m.in. osób zainteresowanych nabyciem działek w przepięknym miejscu na Podkarpaciu.  W pewnym stopniu jest to sprzedaż wymuszona przez nieszczęście.  W gminie Kuryłówka na Podkarpaciu, wieś Ożanna 64 letni kawaler Adam Berestka w trakcie pożaru stra...
organizator: Urząd Marszałkowski Województwa Podkarpackiego BCI i P Ustrzyki Dolne Ustrzycki Dom Kultury
Organizatorzy: Uniwersytet Rzeszowski - Biuro Karier Państwowa Inspekcja Pracy - Okręgowy Inspektorat Pracy w Rzeszowie   wstęp bezpłatny   www.rzeszow.oip.pl

ALEKSANDER hr. FREDRO – jest w świetnym humorze…

24 listopada 2014, PODKARPACKIE

Marek Różycki jr.

 

ALEKSANDER hr. FREDRO –

jest w świetnym humorze…

 

 

W TYM ROKU OBCHODZIMY 221. ROCZNIĘ URODZIN ALEKSANDRA hr. FREDRY (1793 – 1876).

 

                                                             

 

Lepiej jest sto łez otrzeć,

                                                              jak jedną wycisnąć…

                                                               ALEKSANDER hr. FREDRO

 

Co dzień mamy do czynienia z paradą paradoksów, absurdów, nonsensów. Z braku innego zasilania podłączam się pod te niedorzeczności i czerpię z nich całą moją radość życia oraz chęć do jego przetrwania. (Filozofia to doraźna, na miarę... czasów).  Nie ukrywam – uprawiam radość życia, jak cesarz chiński ogrody. Bawię się kosztem innych (nie ja płacę rachunki). Mogę więc zakrzyknąć: O paradoksie... Kocham Cię życie!

Tak się jakoś składa, że lgnę do ludzi – mistrzów w dyscyplinie zwanej „gonitwą myśli”. Atmosfera naszych spotkań bliska jest tej na Służewcu. Ktoś rzuca hasło – bomba idzie w górę i gonitwa rozpoczęta. Emocje wielkie, bowiem nie sposób przewidzieć jakąkolwiek kolejność, ustalić „porządek” myśli w tych gonitwach. Bywa przecież, że faworyt (taki czarny koń myśli) odpada na początku dystansu, a do mety (naszych rozważań i wyborów) dobiega niepozorny siwy wałach, który przypadkiem tylko znalazł się w stawce. Od początku mego świadomego życia – a jednak!... – postawiłem na ALEKSANDRA hr. FREDRĘ... 

Najwybitniejszy komediopisarz polski XIX wieku, twórca oryginalnej polskiej komedii, poeta i pamiętnikarz. Znał doskonale teatr europejski i do jego tradycji świadomie i umiejętnie nawiązywał w swoich utworach komediowych. A ja uwielbiam markowe… komedie!...

ALEKSANDER FREDRO urodził się w majątku rodzinnym w Surochowie koło Jarosławia i spędził dzieciństwo na galicyjskiej prowincji niedaleko Lwowa.

Naukę rozpoczął w domu pod kierunkiem cudzoziemskich i rodzimych nauczycieli. Nigdy nie uczęszczał do szkół publicznych. Kształcenie w domu posiadało swoje zalety – było wszechstronne i rozwijało jego indywidualne zdolności  i zainteresowania. W domu rodziców Aleksandra panowała atmosfera kultu przeszłości, ale nie pomijano nowych prądów w kulturze europejskiej. Przenikały pod ich dach hasła oświecenia. Rodzice dawali dzieciom wielką swobodę w wyborze zainteresowań i przyjaciół.

W takiej atmosferze wzrastał młody Aleksander, młodzieniec o naturze milczącej i skrytej. Nazywano go w gronie rodzinnym „staruszkiem”…. Aleksander nie pilnowany zbyt surowo, nie przykładał się do nauki. Po śmierci żony, ojciec Aleksandra przeniósł się z rodziną do Lwowa. Opiekę nad dziećmi  objął guwerner Płachetko. Aleksander jako kilkunastoletni chłopiec zaczął uczestniczyć w życiu towarzyskim Lwowa. Składał i oddawał – w imieniu rodziny – wizyty, chodził na bale, odbywał spacery z przyjaciółmi, jeździł konno. Od młodzieńczych lat (16.-tu lat!) związany był ze służbą wojskową. Dojrzewała w nim myśl o potrzebie walki z zaborcą i odbicie tego: „Co nam obca przemoc wzięła”.

Wstąpił na ochotnika do wojska Józefa Poniatowskiego.  Brał czynny udział w kampanii moskiewskiej Napoleona w 1812 r. Otrzymał wówczas bardzo wysokie odznaczenie  - Order  Virtuti Militari. Następnie – już jako  oficer  ordynansowy w sztabie cesarza - przebył całą kampanię 1813 – 1814 roku: od bitwy pod Dreznem i Lipskiem aż do Paryża. W  1814 roku odznaczony został  Krzyżem Legii Honorowej. Po klęsce Napoleona w Rosji młody Fredro dostał się do niewoli, gdzie zachorował na tyfus. Kiedy udało mu się uciec, powrócił  w rodzinne strony, zamieszkując w majątku Beńkowa Wisznia a następnie we Lwowie.

Powrócił znacznie bogatszy o wojenne doświadczenia i przeżycia. Obdarzony świetną pamięcią - notował w niej wydarzenia, których był świadkiem. Później opisywał we wspomnieniach to, o czym inni woleli milczeć – zło i nieudolność w armii, nieporadność dowódców, zabawy i maskarady oficerów. Obok wielkości bezimiennego żołnierskiego bohaterstwa,  widział również Fredo i tchórzostwo, i małość, i trwogę, i niesubordynację… Później opisuje to w pamiętniku „Trzy po trzy”, który artyzmem nie ustępuje jego najlepszym komediom.

Po powrocie z wojny prowadził ziemiański tryb życia urozmaicony polowaniami. Żołnierska przygoda stała się zamkniętą stronicą w jego biografii. Bywał częstym gościem w domu wdowy po swym dowódcy A. Potockim. Kochał z wzajemnością ich córkę Karolinę, ale matka wybrała jej innego mężczyznę.

Spotkania towarzyskie, gra w karty do świtu, bale, rauty, miłostki i miłości – to tylko jedna strona wizyt Fredry we Lwowie. Druga – to poszukiwanie i nawiązanie kontaktów z twórczym środowiskiem miasta. Szukał Fredro przyjaciół wśród ludzi teatru oraz… „ludzi pióra”.

Z Galicją i zaborem austriackim związane było całe jego dalsze, długie życie: prywatne i publiczne (szczęśliwe małżeństwo wieńczące dziesięcioletnie(!...) starania o rozwód ukochanej z jej pierwszym mężem, działalność poselska w Sejmie Stanowym, członkowstwo Akademii Umiejętności w Krakowie). W latach 1850 - 1855 - z niewielkimi przerwami - przebywał po raz drugi we Francji (gdzie po powstaniu węgierskim znalazł schronienie jego syn, także komediopisarz lecz niższego lotu).

Był człowiekiem pełnym wewnętrznych sprzeczności: aktywny i zaangażowany w sprawy publiczne, szukał zarazem samotności i przejawiał skłonność do mizantropii. Ostatnie lata życia, naznaczone chorobami, spędził z dala od świata w ścisłym gronie rodzinnym.

Twórczość Fredry, o wyraźnie realistycznym charakterze, rozwijała się niezależnie od współczesnych mu prądów literackich. Obok obserwacji życia duże znaczenie miało dla jej kształtu obcowanie Fredry z paryskimi teatrami podczas obu pobytów we Francji, a także ze sceną lwowską, w repertuarze której obok dramatów Szekspira i Schillera znajdowały się także sztuki: Moliera, Marivaux, zaś z początkiem lat trzydziestych postoświeceniowe komedie, opery i wodewile.

Poprzez teatr czerpał Fredro z europejskiego dziedzictwa kulturowego, zarówno z nurtu klasycznego jak i plebejskiego (komedii dell`arte). Stąd w intrydze scenicznej jego różnogatunkowych sztuk - komedii, muzycznych wodewili, fars - pojawiają się: przebieranki, zamiany ról i przywdziewanie masek oraz różnego rodzaju nieporozumienia. Pewne rysy budowy jego utworów - szczególnie wczesnych (Pan Geldhab 1818, wyst. 1821; Cudzoziemszczyzna 1822, wyst. 1824), ale w pewnym stopniu dotyczy to też późniejszych (Zemsta 1832-1833, wyst. 1834; Dożywocie 1835, wyst. 1835) - pozwalają odnosić je do komedii polskiego Oświecenia, kontynuującej tradycje teatru Molierowskiego.

W centrum tych komedii znajdują się postaci-typy, określone znaczącymi nazwiskami: Raptusiewicz, Milczek, Birbancki tak, jak u Moliera: „Skąpiec” czy „Świętoszek”. W utworach Fredry (nie romantyka, ale komediopisarza okresu romantyzmu, z jego zainteresowaniem głębią indywidualności) zanika jednoznaczność ludzkich charakterów, człowiek i świat są bardziej skomplikowane niż w tradycji klasycystyczno-oświeceniowej czy też nurtu plebejskiego. Niejednoznacznościom służą wprowadzane często niedopowiedzenia, które niejako uniwersalizują jego Przesłania i Zapisy.

W twórczości Fredry wyróżnia się dwa okresy. W pierwszym, trwającym do roku 1835 powstały najlepsze komedie: „Pan Jowialski” (1832, wyst. 1832); „Śluby panieńskie” (1832, wyst. 1833); „Zemsta”; „Mąż i żona” (1821, wyst. 1822); „Dożywocie”. Każda z nich porusza inną tematykę. Wspólne są w nich „wysokiej klasy gry”,  jakie ludzie toczą między sobą w codziennym życiu: w miłości, w życiu towarzyskim, w interesach, polityce… Autor pokazywał życie odwołując się do postaci z epoki szlacheckiej (tak zwanej:  "kontuszowej"), umieszczając akcję w dworkach i salonikach, ale też w karczmach, zajazdach - tam, gdzie w sposób naturalny obserwować można relacje międzyludzkie.

Tematem uprzywilejowanym czynił Fredro szczęśliwą miłość i związki rodzinne, w przeciwieństwie do współczesnej mu romantycznej koncepcji miłości: tragicznej, niemożliwej do spełnienia. W polskim romantyzmie niemożliwej nie tylko ze względów metafizycznych, ale i patriotycznych (Konrad Wallenrod: "Szczęścia w domu nie znalazł, bo go nie było w ojczyźnie" – pisał był Adam Mickiewicz, wypowiadając pogląd całego swego pokolenia). Aleksander Fredro – daleki zaś od idei tyrtejsko-mesjanistycznych był oskarżony przez część współczesnej mu krytyki o brak patriotyzmu i postawy obywatelskiej…

Seweryn Goszczyński, poeta romantyczny, tworzący w Polsce, w 1835 roku, pisząc o Nowej epoce poezji polskiej, nazwał talent Fredry  przeciętnym, zaś jego stylowi pisarskiemu zarzucił: „brak indywidualności i zniewolenie wpływami literatury francuskiej”… Stwierdził był, że jego komedie są nienarodowe. (Sic!)  Nikt ze współczesnych mu – niestety - nie wystąpił w jego obronie  i Fredro odizolował się od świata. Swoje pisarstwo dla sceny zakończył. Ale czy całkowicie i na zawsze?

Pozostając w kręgu rodziny pisze dla niej i dla siebie p a m i ę t n i k i  „Trzy po trzy”. Jest to dzieło, w którym opowiada o swoim życiu, przygodach, o swych dolach i niedolach. Pamiętnik pisany żywo, z charakterystyczną dla Fredry barwnością i dowcipem - stał się dla następnych pokoleń kopalnią wiedzy o epoce i o samym autorze.

Fredro wznowił twórczość komediową (już tylko do szuflady) dopiero po piętnastu latach.

Dbał, aby to, co pisał było łatwe, lekkie i przyjemne, ale pełne wartościowej zadumy, REFLEKSJI nad sobą samym! „Z czego się śmiejecie? Ano z siebie się śmiejemy…”.

„Kochamy Fredrowską krainę idylli, pojednania, optymizmu. Aprobujemy tu wszystko, co jest „odwrotnością” romantycznego teatru  wielkich znaczeń:  ukazanie bohaterów w życiu domowym i rodzinnym, w kręgu małych spraw i konfliktów dających się rozwiązać. Idylla Fredrowska jest nam równie potrzebna jak wielki romantyczny dramat : pozwala utrzymać  na co dzień pogodę ducha i równowagę, oceniać ludzi z perspektywy pobłażania i humoru – niosących refleksję. Pozwala zatopić się bez reszty we Fredrowskim „świecie ułudy”, tak szczelnie wypełnionym poczuciem humoru, wyrozumiałości i zmysłem komizmu mądrego, gorzkiego, wciąż żywego Fredry”.( K Poklewska)

 Wśród szerokiej i dość „wysublimowanej” publiczności – nie pozbawionej autorefleksji… - jego sztuki zawsze cieszyły się ogromnym powodzeniem, aż po dzień dzisiejszy. Szybko trafiały na sceny, a w latach międzypowstaniowych (1831-1863) - szczególnego zainteresowania Polską w Europie - były tłumaczone, przerabiane i grane za granicą. Pierwsze przekłady ukazują się już w 1824 roku (na przykład: „Mąż i żona” -  tłumaczenie na francuski i niemiecki).

W drugim okresie twórczości - nie bez wpływu sceny francuskiej Drugiego Cesarstwa i nowej sztuki obyczajowej (adaptacja Damy Kameliowej Aleksandra Dumasa-syna, wystawienie „Zięcia pana Poirier”  Emila Augiera) - pojawiają się w komediach Fredry typy mieszczańskie, nowych ludzi w zmieniającym się społeczeństwie, w którym – TAK JAK I OBECNIE -  wartością nadrzędną jest PIENIĄDZ. Najlepsze komedie tego czasu to: „Wychowanka”, „Rewolwer” (sposób budowania intrygi wokół przypadkowego rekwizytu przypomina komedię Scribe`a „Szklanka wody”) czy „Wielki człowiek do małych interesów”. Utwory te, nie publikowane za życia autora i wystawiane pośmiertnie, wyprzedzają i zapowiadają antymieszczańską komedię Młodej Polski (Zapolskiej, Perzyńskiego).

Fredro to także bajkopisarz - kontynuator narracyjnej bajki Krasickiego i Trembeckiego, La Fontaine`a - a także twórca aforyzmów zebranych w tomie „Zapiski starucha”, wydanym pośmiertnie.

Fredro był samoukiem. Sam o sobie pisał: "Nigdy mi się nad książką nie zmarszczyło czoło, trąbka myśliwska w kniei była moją szkołą". Zaczął tworzyć jako dojrzały mężczyzna, po trzydziestce. W tym wieku ustatkował się i bardzo zmienił. Pisanie pochłaniało go całkowicie. Stał się samotnikiem i odludkiem, bywał hipochondrykiem, ulegał atakom amnezji. ( No tak, to mamy zdecydowanie wspólne. To znaczy: Nie pamiętam twarzy, zapamiętuję zaś – nazwiska… Całkiem jak John F. Kennedy. Czy przez to podobnie skończę?...).

Kazimierz Wyka pisał o Fredrze, że jest on: - "…rzadkim przykładem zupełnego samotnika literackiego, którego nikt nie nauczył jego sztuki i od którego nikt się nie nauczy".

Aleksander Fredro należy do pisarzy szczególnie znanych. Wystawiane na scenach i czytane są najczęściej: "Zemsta", "Śluby panieńskie", "Pan Jowialski". Mniej znane są pamiętniki "Trzy po trzy", które często niesłusznie określa się, jako świadectwo wojen napoleońskich, a nie dzieło literackie. Inne utwory Fredry są raczej rzadko wznawiane. Specjalną sławą cieszą się "obsceniczne" żarty literackie, których Fredro napisał kilkadziesiąt. Krążą one w "drugim obiegu" literackim, wiele z nich można znaleźć na stronach internetowych. Nie znajdziemy natomiast śladu po tej dziedzinie twórczości Fredry w opracowanych przez Stanisława Pigonia "Pismach wszystkich".

Z romantycznych pisarzy to właśnie Fredro najsilniej zaistniał w języku potocznym, a jego wpływ jest aktualny po dziś, choć nie każdy zdaje sobie z tego sprawę. "Gwałtu, co się dzieje", "wielki człowiek do małych interesów", "wolnoć Tomku w swoim domku", "idź serdeńko bo cię trzepnę" czy też: "nich się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba" - to tylko niektóre cytaty z Jego utworów.

Pod koniec życia Fredro, choć niemłody i schorowany, objął dowództwo kampanii polskiej w czasie Wiosny Ludów. Jako deputowany do Sejmu Stanowego zajmował się sprawami teatrów i bibliotek Ossolińskich.

A`props, właśnie trzy/cztery lata temu, za czasów kwitnącej… III RP -  zamknięto słynne, najbardziej zasłużone dla polskiej Kultury Narodowej, polskiej literatury i jej wybitnych Twórców -  wydawnictwo Ossolineum, które powstało w połowie XIX wieku we Lwowie; przetrwało zabory, dwie wojny światowe i przeżywało swój Złoty Okres w znienawidzonych, oj, jakże znienawidzonych, „komuszych”… czasach PRL-u…

Powróćmy do Fredry… Pisarz chory i stary, zamknąwszy się w kręgu rodziny, obserwował z fotela przez uchylone drzwi swojego wnuka Andrzeja Maksymiliana, w przyszłości również literata, jak ten - czytając jego rękopisy - płakał ze śmiechu… Była to wystarczająca satysfakcja i rekompensata dla osamotnionego, niejako z własnej woli, Aleksandra Fredry.

Umierając 15 lipca 1876 roku we Lwowie zostawił swojemu synowi dokładne instrukcje, w jakim porządku mają być wydawane jego dzieła i wedle jakich zasad wystawiane. Był świadomy, że zainteresowanie jego twórczością z upływem lat będzie rosnąć, a nie maleć. Czas pokazał, że miał rację. Fredro nadal należy do najczęściej wystawianych polskich dramatopisarzy.

Słowem: FREDRO WIECZNIE ŻYWY!

TWÓRCZOŚĆ: „Gwałtu, co się dzieje!”, „Intryga naprędce” (wystawiona 1815), „Damy i Huzary”, „Dożywocie” (wystawiona 1835) „Mąż i żona” (wystawiona 1821), „Cudzoziemszczyzna”, „Nowy Don Kiszot, czyli sto szaleństw” (wodewil), „Odludki i poeta”, „Pan Geldhab” (wystawiona 1821), „Pan Jowialski” (wystawiona 1832), „Śluby panieńskie, czyli Magnetyzm serca” (wystawiona 1833), „Obrona Olsztyna”, „Trzy po trzy”, „Nocleg w Apeninach”, „Wielki człowiek do małych interesów” (wystawiona 1877), „Wychowanka”, „Paweł i Gaweł”, „Ożenić się nie mogę”, „Zapiski starucha”, „Zemsta” (wystawiona 1834), „Piczomira królowa Branlomanii”, „Sztuka obłapiania”, „Rewolwer” (komedia), „Brytan-Bryś”, „Ciotunia”,

Utwory przypisywane A. Fredrze: „Baśń o trzech braciach i królewnie”, „XIII Księga Pana Tadeusza”…

WARIA:

Pierwszą komedią, którą zaakceptował sam Fredro do wystawienia był "Pan  Geldhab". W 1821 r. została wystawiona w Teatrze Narodowym w Warszawie. Geldhab - główny bohater tej komedii – to mocno charakterystyczny typ dla ówczesnej Polski. Niemiec z pochodzenia. Kapitał swój zdobył na dostawach dla wojsk napoleońskich. Był reprezentantem środowiska młodej burżuazji obcego pochodzenia.

No cóż, obecnie reprezentanci „biznesu”… zarówno krajowego, jak i "europejskiego" oraz amerykańskiego pochodzenia "zatopili" całą Polskę;  której przywódcy,  politycy -  wyprzedali cały majątek narodowy odbudowywany z mozołem - po totalnych zniszczeniach w wyniku II wojny światowej – przez naszych rodziców i dziadków !!! W trudnych sytuacjach dla kraju szybko się bogacą [tylko sporadycznie – uczciwie], liczni wybrańcy, „namaszczeni” przez Naród, który bezczelnie, przy „okrągłym stole” z kantami,  został „wpuszczony w maliny”…

Tym razem do… OBŚMIANIA W KOMEDIACH MAMY: spryt, chamstwo, tupet, fałsz, oszustwo, kłamstwo, hucpę, układy, kolesiostwo, kumplostwo w kręgach władzy ściśle powiązanej z biznesem… Poza tym – nagminne zakładanie różnej maści masek, udających "mądrego władcę", których właściciele - po trupach bliźnich - zdobywają "swój majątek"! To nic innego, jak konsekwencje przemian współczesnego nam świata w dziedzinie etyki, moralności i „sposobu myślenia” – w oderwaniu od Wartości, którym hołdowaliśmy przez wieki…

Historia kołem się toczy: "Pan Tadeusz", "Balladyna", "Nikodem Dyzma", „Trędowata”, Pan Geldhab", "Moralność Pani Dulskiej"... III RP... i ... WSZYSTKO NA SPRZEDAŻ ... już nawet… i  ludzi wraz z ich potencjałem intelektualnym (PATRZ: emigracja rodaków znacznie większa niż po Powstaniu Listopadowym i Styczniowym – razem wzięta!!!).

"Nie staraj się zostać człowiekiem sukcesu, staraj się zostać CZŁOWIEKIM WARTOŚCI". (A. Fiust).

Pióro pisarskie Fredry stawało się doskonalsze z roku na rok. Ukazanie się na scenie „Męża i żony”  we Lwowie (1822), było prawdziwym sukcesem. Autor piętnuje w niej małżeńskie konwenanse i flirty będące efektem nudy i mody... Sztucznej, obcej nam kulturze, przeciwstawiał  NATURALNOŚĆ, a konwenansom - żywiołowość uczuć. Sprzeczność między mową a działaniem, stosowanie różnych ocen wobec siebie i wobec innych… Ukazywał i piętnował – wciąż postępującą „in minus” - chorą moralność człowieka oraz ułomność jego charakteru…

------------------------------------------------------------------

* K. Poklewska, Aleksander Fredro, Warszawa 1977.
* B. Zakrzewski, Fredro z paradyzu, Warszawa 1977.
* J. M. Rymkiewicz, Aleksander Fredro jest w złym humorze, Warszawa 1977.
* M. Inglot, Komedie Aleksandra Fredry, Wrocław 1978.
* B. Zakrzewski, "Spowiednicy" Mickiewicza i Fredry oraz inne eseje, Wrocław 1994.
* Księga w dwusetną rocznicę urodzin Aleksandra Fredry, red. J. Kolbuszewski, Warszawa  1994

*J.Kleiner: Zarys dzijów literatury polskiej. Wrocław 1965 s. 372

 


Marr jr. : http://www.egminy.eu/ludzie-ciekawi,czytaj/624/Marek++R%C3%B3%C5%BCycki+jr-R%C3%B3%C5%BCycki+jr.html 

Newsy » PODKARPACKIE

16 stycznia 2016 Prelekcją Bartłomieja Wadasa „Good morning Vietnam i … Kambodża też” rozpoczynamy tegoroczną edycję Krośnieńskich spotkań z...
16 stycznia 2016 8. Ogólnopolskie Biennale Fotografii Miasto i ludzie – pozdrowienia z Krosna! Jeśli nie fotografujesz tego, co...
20 listopada 2015 Malarstwo Marka Burdzego – jasna strona mocy Doniosły, radosny śmiech słyszalny już z daleka. Rozłożone na powitanie ramiona i twarz...
26 października 2015 23 października b. r. ukazało się nowe, tarnowskie czasopismo literacko-kulturalne „Synekdocha” Magazyn Literacki Młodych (ISBN 978...
17 lipca 2015 Kup działkę a pan Adam odbuduje sobie spalony dom.   Zapraszam wszystkich do pomocy.   A także pilnie szukamy m.in....
30 maja 2015 „Moja przygoda w muzeum” – po raz 37. w Polsce a 23. w Krośnie   Tradycja dziecięcego rysowania, malowania i...