Kalendarz » ŁÓDZKIE

    Brak wydarzeń.

Eco-Biznes » ŁÓDZKIE

Targi Kwatermistrzowskie odbędą sie w ramach Kongresu „Wojsko Polskie Szansą dla Przedsiębiorczości”. www.mtl.lodz.pl Międzynarodowe Targi Łódzkie; Łódź, al. Politechnki 4
Międzynarodowe Targi Łódzkie; Łódź, al. Politechnki 4 petfair@mtl.lodz.pl www.mtl.lodz.pl
Międzynarodowe Targi Łódzkie; Łódź, al. Politechnki 4 zlotanitka@mtl.lodz.pl www.mtl.lodz.pl
Organizatorzy: Zakład Italianistyki oraz Zakład Historii i Teorii Filmu UŁ   więcej na: www. wiedza.uni.lodz.pl/archives/838

Honorata Zapaśnik Wiersze z pieca

8 stycznia 2015, ŁÓDZKIE

Honorata Zapaśnik

Wiersze z pieca

 

Pobudka o 3.30. Wybiegam z domu i ruszam pędem do autobusu. Puste 601 przecina ciemności, po drodze żadnych świateł. W piekarni podchodzi do mnie kierownik. „Chleba wczoraj nie dopilnowałeś. Pewnie znowu pisałeś wiersze” – mówi.

 

Chciał być kolejarzem, ale tata przypomniał mu, że od dziecka lubił zapach gorącego chleba. Wtedy Piotrek wrócił pamięcią do chwili, gdy stał dwie godziny w kolejce po świeży bochenek. Lepiej mieć ręce umazane w mące niż w smarze – stwierdził i postanowił zostać piekarzem.

Wchodzę na salę produkcyjną. Kierownik mówi: „Piotrek, dopilnuj dzisiaj razowego”. „Wiem, wczoraj ciasto było trochę za lepkie, majster wody nie dodał” – bronię się. „Majster to, majster tamto. A ty na pewno swoje wierszyki w tym czasie pisałeś...”

 

Widziałem lądujące na śmietniku

prawie że dobre bochenki

Ilu głodującym można pomóc

dając cząstkę dobra?

Powinniśmy być dobrzy jak chleb

 

Najpierw pomagał ciastowemu przy wadze. Kawałki pokrojonego ciasta wrzucał do leja, potem na stół, pamiętając, by miały odpowiednią naważkę. Myślał przy tym, że robi to dla ludzi, zatem wykonuje szlachetny zawód. A ponieważ jest spod znaku Wagi, miał do tego wyczucie, więc waży ciasto do dzisiaj.

W tym czasie posiadał dwa domy. Pierwszym był miejski dom kultury, gdzie bywał codziennie. Drugim – zakurzone mieszkanie jego babci. Babcia przyjaźniła się z wróblem, z którym dzieliła się kluskami z obiadu, a w soboty wsiadała z wnukiem do autobusu i zwiedzali Warszawę. Dlatego Piotrek ma duszę podróżnika.

Na poważnie zaczął tworzyć w wojsku, tam miał na to czas. Stał na warcie, patrzył na opadające liście i coś go w środku ruszało. Siadał i pisał. Koledzy się dziwili, w wojsku nie było innego poety.

– Dziecinada – mówił Artur.

Przed czytaniem spalić – dodawał Janek.

Piotrek nie reagował na prostackie zaczepki. Bronili go znajomi, którzy pożyczali od niego ozdobną papeterię (jako jedyny zawsze ją miał).

– Czy macie coś ciekawego do powiedzenia? – pytali krytykantów.

 

Po wyrobieniu półtora tysiąca zwykłego chleba idę do magazynu po kilka produktów. Do moich obowiązków należy też spryskanie kasetonów olejem, aby później nie usłyszeć: „Dlaczego chleb nie chce wychodzić z foremek?”. Mijam Alberta. „Masz tutaj śliwkowy do ukształtowania, ja zrobię miodowy” – mówi.

Z pozoru to nic trudnego. Wystarczy na jednej maszynie wyskrobać ciasto z dzieży i powrzucać kilka kawałków do foremek. Nie wolno jednak zapomnieć o dokładnym zważeniu ciasta, nie chcę oszukiwać klientów.

 

Dostrzegam nagle siebie

Któremu serce może wyskoczyć poza życie

Kim więc mogę zostać?

 

Do Zakopanego pojechał sam, bo nie miał z kim. Poszedł do pubu na piwo i usiadł na końcu sali. Męczył się. Grała góralska kapela, a on jeszcze nie rozumiał tej muzyki.

– Można powiedzieć wiersz – oznajmił jakiś góral i od tego momentu Piotrek siedział tuż pod sceną. Po chwili zaczął recytować coś własnego:

 

Znowu podglądam poetę.

On życzy mi zdrowia, tak sądzę po butelce wódki

Błąka się po stole

Już wylał piwo i palcem w kałuży coś pisze...

 

Czuł to, co mówi, czuł ze zdwojoną siłą. Potem dosiadło się do niego dwóch innych poetów i przegadali całą noc.

– Jestem poetą, piszę wiersze i chciałbym na ten temat podyskutować – przedstawił się Zdzisławowi Brudnickiemu, warszawskiemu krytykowi literackiemu. Brudnicki zdaniem Piotrka wie, kto pisze dobrze, a kto nie. Jego skontaktował ze stowarzyszeniem poetów, a ono wysłało go na ogólnopolskie sympozjum. Tam poznał malarzy, filmowców, muzyków. Wtedy zaczął malować, chociaż jak twierdzi – malować nie potrafi.

Miał prezentację w szkole.

– Przyjechał pan poeta z Warszawy – powiedziała polonistka. Ośmioklasistki ze wsi koło Sulęcina patrzyły na niego nieśmiało. Kiedy Piotrek skończył recytować, dwadzieścia uczennic stanęło w kolejce po autograf. To go cieszyło. Co prawda nie wiedział, czy dziewczynki zrozumiały jego wiersze, ale na pewno wyczuły, że mają w sobie wiele artyzmu.

– A może którejś podpowiedziałem, że uczucia można wyrażać przez poezję? – zastanawiał się wtedy.

 

Ciastowy jest zajęty odmierzaniem potrzebnych nasion, drożdży, mąki. To bardzo pracochłonne, bo są chleby, które mają w swoich recepturach po dziesięć i więcej składników. Potem ciastowy zanosi ciasto do pieca. „Poczekaj z ciastem jeszcze chwilę – odzywa się piecowy. – Zaraz wyjeżdżam z pieca z dyniowym i razem dodamy słonecznik”. Piecowy podgląda przez małe okienko, jak rośnie ciasto w foremkach, i pilnuje, aby nie przerosło. Potem wózkiem z obrobionymi bochenkami chleba wjeżdża do wagonu. Piotrek nie chciałby być piecowym, jego praca jest zbyt odpowiedzialna.

 

Moja zaraz żona

bo powodem

bo po wodę

po szła

nie do szła

 

Z Małgorzatą byli narzeczeństwem trzy miesiące. Pochodziła ze wsi. Dzięki niej nauczył się czerpać wodę ze studni i przeprowadzać krowę przez pastwisko.

– Nie chcę, żebyś pisał, powinieneś zajmować się mną i domem – twierdziła.

– To niemożliwe, pisanie jest jak narkotyk – odpowiadał.

Chciał zrobić krok do przodu, nie w tył, więc z trudem, ale ją zostawił.

Gdy się rozstali, dojrzał na tyle, by wydać własny tomik. Z 40 wierszy wydawca wybrał 28. W piekarni rozgorzała dyskusja. Wagowy i ciastowy twierdzili, że poziom wierszy jest wysoki. Innego zdania był piecowy.

– Tego się nie da czytać – mówił.

– A czytałeś? – pytał Piotrek.

– Nie, bo tego się nie da czytać!

– Najwidoczniej nie potrafisz zrozumieć czegoś, z czym inni nie mają problemu – zakończył krótko Piotrek.  

Po wydaniu „Apetytu na jesień”, drugiego tomiku poezji, znajomi poeci zorganizowali Piotrkowi tournee. Do knajpy w Gliwicach wszedł z bochenkiem chleba. Najpierw przełamał się nim z inżynierem (który lubi pisać o kolei), potem podszedł do profesora ze stosunków międzynarodowych i polonistyki. Wszystkim mówił, że to niezwykły chleb, bo zrobiony jego rękami, a oni odpowiadali, że są dumni z tego, jak pisze.

Na wieczorek poetycki poświęcony zmarłej poetce przyszło wiele osób. Literaci wychodzili na scenę i recytowali jej wiersze. Piotrek czuł obecność tej, która odeszła. Wstał, aby opowiedzieć o ich ostatnim spotkaniu.

– Niech ktoś wyjmie kartkę i długopis, bo ja zaraz powiem wiersz – poprosił.

 

Krok już dłuższy

po zmierzchu

Zapalam więc światło

Światło ze światłości

 

Kiedy usiadł, podeszła do niego pewna poetka.

– To ja boję się wyjść na środek sali, a ty na poczekaniu wiersze wymyślasz! – oburzyła się.

 

Skończył. Na wypadek wizyty szefowej musi jeszcze posprzątać stanowisko. Dobiega dziesiąta. Nie napisał dzisiaj żadnego wiersza, nie miał czasu. Ale zaraz to nadrobi.

– Piotrek, pomóż mi opróżnić worek z dyniowego i słonecznika. Trzeba poukładać chleb na półkach – woła piecowy.

Piecowy zawsze coś wymyśli. A zresztą, czy w pracy wolno się nudzić?

 

Za ile nadzieja?

kupię ją z dodatkiem ciszy

cena bez znaczenia...

 

Druga poważna dziewczyna Piotrka ­Basia cieszyła się, że chodzi z poetą. Mimo to wolała słuchać disco polo niż wierszy, których nie rozumiała. Rozstali się w maju, a w podróż po Polsce Piotrek wybrał się w listopadzie. W tym czasie pragnął, jak mówi, przeżyć kobiecą fascynację. Zabrał ze sobą notes i opisywał kobiety, które spotkał w drodze. Zaczął pisać już w autobusie. Po czterech dniach wrócił do domu, wyspał się i policzył zapisane kartki. Uzbierało się aż 88 stron.      

– Szefie, potrzebuję pieniędzy na książkę – powiedział ze strachem. Sytuacja była poważna. Lada dzień miał dostać wypowiedzenie z pracy za błędy. Błędy w pisaniu raportów. Szef popatrzył na niego z ironią.

– Przecież ty pisać nie potrafisz – wycedził i wyciągnął z kieszeni portfel.

Na jednym ze spotkań z czytelnikami Kamil, magister informatyki, otworzył książkę Piotrka na ostatnim rozdziale. „W naszym życiu jest bardzo wiele rozjazdów, zakrętów i pytań dokąd iść? Pomimo mojej samotności i tego, dokąd sam dochodzę, brakuje mi kogoś, kto by wprowadził mnie w inne rejony życia. Na swojej twarzy mam tylko bezdroża”.

– To tak, jakbyś mówił o mnie – oznajmił, płacząc.

Piotrek, słysząc, jak Kamil cytuje jego słowa, zdziwił się, że ma takie przemyślenia. Zastanawiał się, skąd się one wzięły. Najwidoczniej tak musi być” – pomyślał, po czym wypił za miłość.

Któregoś dnia Piotrek wracał nad ranem z imprezy. Przystanął przy furtce obrośniętej winem.

– Podoba mi się! – stwierdził. Wyjął aparat i zrobił zdjęcie.

– Piękne – usłyszał potem od koleżanki. – Gdzie je zrobiłeś?

Popatrzył na fotografię, sam nie wierzył , że tak można robić zdjęcia.

– 50 metrów od twojego domu – odpowiedział.

– Niemożliwe, tam jest melina... A butelek nie było?

Wernisaż zdjęć w kawiarni „Tete-a-tete” połączył z promocją dwujęzycznego tomiku erotyków „Oddychaliśmy zbyt głośno”. Denerwował się. Książkę z drukarni dostał rano, a spotkanie miał wieczorem. Po prezentacji zamówił piwo i odetchnął z ulgą. Ale czytelnicy usiedli obok. Dlaczego ta książka jest po angielsku? Kto tłumaczył? Każdy miał jakieś pytanie. I to zdaniem Piotrka było piękne, bo udało mu się czymś zaskoczyć młodzież.

– Ciebie stać na więcej – stwierdził zaprzyjaźniony krytyk. – Umiesz przekraczać codzienność. Wielu to przed tobą robiło, choćby Wojaczek, wypadając z okna, ale ty robisz to z wyczuciem.

Tego wieczoru Piotrek wrócił do domu i zaczął pisać książkę – o piekarzu, trochę niepokornym, który dzięki poezji narodził się na nowo.

więcej o autorce: http://www.egminy.eu/ludzie-ciekawi,czytaj/621/Honorata++Zapa%C5%9Bnik-Zapa%C5%9Bnik.html

Newsy » ŁÓDZKIE

12 czerwca 2016 Zapraszamy do udziału w projekcie - Aktywizacja młodych z grupy NEET w woj. łódzkim z wykorzystaniem założeń innowacyjnej metody Story...
11 czerwca 2016 V edycja Festiwalu wystartowała .     Do promocji wykorzystaliśmy nasz piękny zabytkowy tramwaj łódzki....
11 czerwca 2016 Piąta edycja Festiwalu Łódź Miastem Kobiet skłania do pewnych refleksji i ewaluacji. Co nam się udało, co się sprawdziło, co należy...
3 lutego 2016 BY DALEJ ŻYĆ _ Koncert Charytatywny - ZAPROSZENIE Stowarzyszenie Uratujmy Życie oraz Bałucki Ośrodek Kultury LUTNIA, zapraszają na wspaniały...
1 lutego 2016 Rozlicz PIT 2016 Przekaż 1 % podatku niepełnosprawnym artystom. Najłatwiejszy program do rozliczeń tutaj:Przekaż 1 % niepełnosprawnym artystom
28 stycznia 2016 W załączeniu gorące zaproszenie do zapoznania się z zimowa wersją Krytyki Literackiej. Kunszt słowa, wykwintność wyrażania emocji,...