Kalendarz »

    Brak wydarzeń.

56. PL Maria Mickiewicz-Gawędzka Gdy cała zmieniam się w niebyt

10 września 2014,

Polska

województwo mazowieckie

Warszawa

Klub Poetycki – Biblioteka Publiczna, ul. św. Wincentego 85

kategoria twórcza B

kategoria wiekowa dorosły

 

 

Bajki i legendy, do których  wracam w  prezentowanych tu wierszach   kojarzą mi się z okresem powojennym, starą kamienicą w  Warszawie,  mamą, tatą, babcią, dzieciństwem. 

     W latach 50-ych nie było telewizorów.  Bajki opowiadali  dzieciom  dorośli z najbliższej rodziny. Sami też nie stronili od  przekazywania sobie  niesamowitych historii z zakresu zjawisk nadprzyrodzonych, duchów, zjaw,  cudów,  w które sami   trochę wierzyli.  A  dzieci, jak to dzieci,  tylko  czekały, by posłuchać  kolejnej niesamowitej   historii   nie z tej Ziemi.

  Pamiętam  swoją  mamę  Herminę czytającą  na głos  wiersze znanych poetów. Uważała, że nosząc nazwisko wieszcza  powinnam  kochać poezję,   znać   ją,  a kto wie, może  nawet próbować ją  tworzyć.

  Tata – Ludwik Rymwid-Mickiewicz – mówił o wspólnych  korzeniach z wieszczem Adamem…  Pokazywał dokument  napisany  w starolitewskim (ewent. starorosyjskim) języku,  w którym  wyszczególnione były szczegóły pokrewieństwa, m.in. wspólny herb rodowy.  Dokument ten dostał od swojej mamy w Kijowie, gdy emigrował wraz z młodszym bratem  jako 16-letni  chłopak do Warszawy. Ojciec zachwycał się twórczością Adama  Mickiewicza.   Zachęcał  mnie do czytania   wierszy.  Niestety zmarł, gdy miałam 9 lat.

     Mama lubiła ballady.  Mnie nie trzeba było zachęcać.  Z łatwością uczyłam się ich na pamięć, a recytując przeżywałam każdą    bardzo głęboko  dlatego  teraz,   mimo upływu lat,  tak trudno mi przestawić się na   nowoczesny,  bezrymowy   styl.  

   Babcię  Nelę  zapamiętałam  jako osobę  wygłaszającą własne   i  zasłyszane gdzieś niezwykłe  opowieści.   Od niej dowiedziałam się  o  swoim  legendarnym pradziadku Janie Kamińskim  z Kołomyi  uznawanym   w   okolicy  za   znawcę  magii, czarów i  uroków.   Ale przecież  także  obie  moje babcie,  zarówno po kądzieli jak mieczu,  miały opinie  osób niezwykłych.  Maria – lekarz med.  -  znała się na ziołach  i  niekonwencjonalnych metodach  leczenia, a   Nela – uduchowiona, mediumiczna, potrafiła  przewidywać  przyszłość. 

    Wyzwolone w dzieciństwie  zainteresowanie poezją   i   zjawiskami nadprzyrodzonymi  ujawniło  się   u  mnie  pół wieku później, m. in.  w wierszach o zjawach, wiedźmach i czarownicach.  Bohaterki  moich  utworów   usiłują poprawić świat, wyeliminować zło,   posługują  się komputerem  i  bywa, że szaleją w  Internecie.  

 

  Utwór pt. „Gdy cała zamieniam się w niebyt” to  groteska  ukazująca  niezwykłą  moc kobiety, która w obliczu zdrady potrafi eksterioryzować, czyli uwolnić się z ciała fizycznego,  i w ciele eterycznym  odnaleźć  i  nastraszyć byłego męża, kochanka lub   gacha, a nawet   zmusić   do  wyznania jej miłości.  Można przecież  rozstać się  w przyjaźni, a  magiczne słowo  „kocham” dla świata  mogłoby być zbawieniem…

 

 

 

Przestroga dla niewiernych mężów, kochanków, gachów

 

Utwór o  Przyjaźni, Miłości,  Rozstaniu, z  groteskową fabułą lecz  bardzo poważną puentą, oparty na  legendach i wierzeniach przekazywanych autorce  przez mediumiczną  babcię -  Petronelę   Kamińską – Thomas,  w dzieciństwie.

 

 

Czuję, że żyję na kredyt,

cała zamieniam się w niebyt

powoli odchodząc od świata…

Wystarczy mi skromna chata,

 

kilku przyjaciół w notesie

i  paru krewnych gdzieś  w świecie,

co są  może… albo ich nie ma…

Można  napisać, gdy trzeba

 

lub dzwonić,

ot  tak, przypadkiem,

pogadać z  Markiem lub Władkiem,

zapytać,  jak im  się wiedzie,

choć wiem, że nie żyją w biedzie,

 

wszystko się u nich układa.

No  cóż, zapytać  wypada…

Lecz ja niechętnie piszę

i na słuchawce nie wiszę.

 

Ja  eseistka, poetka,

trochę wróżka   i    ascetka

trochę  wiedźma  sekutnica,

trochę  taka… biała czarownica

 

dzisiaj  Wam   sekret  powiem,

o tym, co  w nocy robię,

jak  latać w marzeniach  potrafię,

i zawsze  do kogoś trafię…

 

Czasem przeniknę twe progi

niby  cień,  słodki sen błogi

odwiedzę cię w świetle księżyca…

U  wróżki -  szamanki to zwyczaj

 

że sobie wędruje nocą…

Gwiazdy w oddali migocą

torując  drogę do ludzi,

choć  jawny  sprzeciw   to budzi.

 

Nie wiem, dlaczego  i   po co,

zawsze wędruję nocą

forsując ściany,  jak zjawa…

Radością  ta myśl mnie  napawa,

 

że  dzisiaj odwiedzę  ciebie,

by  rzec,

 co tam  słychać  w niebie…

I tylko  tak nie drżyj ze strachu

chłopie  mój, bracie, gachu,

 

gdy czujesz ducha  przy sobie…

Choć  jestem,  to pójdę sobie

za dzień może

 lub za godzinę…

Co tobie?

Masz dziwną  minę.

 

Zjawy się boisz, ducha?

Nie lękaj się mnie…

 Posłuchaj,

nie straszne  nocne mary,

gdy człowiek pełen wiary…

 

Miotasz się tak  z osłupienia,

że widzisz mnie, choć  mnie nie ma,

że czujesz tak, jak za życia…

Ja  ci  pomacham  z  ukrycia,

 

ruchem  szamanki subtelnym,

pokażę ci swoje zęby

w  uśmiechu, he, he, he(!),

trochę…  tajemnym,

 

zastukam w okno i ściany

Witaj, mój chłopie, kochany!

kamracie, mężu drogi!

Dalekie przebyłam drogi,

 

by cię odnaleźć na nowo!

Co z tobą?

Wyglądasz niezdrowo

i   tak,   jakbyś się  bał czego…

No, witaj,   witaj, lebiego!

 

Przywiały mnie  wichry  w  te strony…

 Ty chory?  Onieśmielony?

Nie cieszysz się,  że jestem  u  ciebie?

Tak  miło tu,  słodko,  jak w niebie…

 

To ja jestem,   ja,  mój kochany.

Zostałeś przeze mnie wybrany

do długich wędrówek nocą.

Spójrz w niebo,  jak gwiazdy migocą,

 

jak piękna  jest Wenus na niebie

Wielki Wóz czeka  na Ciebie.

To gwiezdna Niedźwiedzica…

Polatam z tobą dzisiaj…

He, he, he…

 

No co ty… kolego, gachu,

pocisz się tak...

Ze  strachu?

Z przykrością   niestety  przyznaję,

mój luby mnie  nie   poznaje.

 

To  ja,   twoja jedyna,

ta ubóstwiana dziewczyna,

za którą latałeś,  jak głupi, gdy

     żyłam...

 

Strasznie pobladłeś…

Masz dreszcze

a  ja,

ja mam chęć jeszcze,   jeszcze

poigrać  choćby do rana…

To ja,

 ja,

 twoja ukochana…

 

Dziś  jestem  tylko  zjawą,

sennym widziadłem,  marą.

Czy ducha polubić  się  nie  da?

Ty milczysz wciąż…

No cóż…  Bieda...

 

Chciałam być twoim marzeniem,

sennym widziadłem,  cieniem,

duchem,  co nagle ożywa,

na  losy  świata wpływa.

 

Rzeknij coś do mnie miłego…

no,  choćby  co   banalnego…

Jest takie jedno  słowo,

by było ….  odlotowo…

 

No właśnie!   Właśnie,  kolego!

Od razu tak  było trzeba

wyjąkać,  kocham cię,   kocham

zamiast    za  sofę uciekać…

 

„Kocham” dla wszystkich  zbawieniem,

win wszelkich  jest  odkupieniem,

nadzieją dla świata  całego,

przestrogą dla zła wszelkiego…

 

Kochając  nic złego nie  czynisz,

pomniejszasz  swoje winy,

stajesz się lepszym człowiekiem

i szlachetniejesz  z  wiekiem…

 

Więc mówmy to sobie na co dzień,

od święta  też nie zaszkodzi,

najwięcej w życiu codziennym:

Kocham, choć jesteś wredny,

 

kocham  ich,  ciebie i  jego,

a czasem  też  wroga swego…

Kocham  Cię, kocham, szanuję,

choć    bywa, że  słowem wojuję,

 

i   czasem coś niemiłego

 rzeknę pod wpływem tam… czegoś,

lecz   rzadko kiedy  po złości.

Dziś nastrój mam do  miłości…

 

Zabieram  cię w rejs po  marzeniach,

gdzie  bólu i smutku  nie ma,

gdzie wszyscy wszystkich  kochają

i  słowo  przyjazne   mają

 

w  śmiałych iluzjach,  nocą.

Sny nasze są właśnie po to,

byśmy się  w nich widywali,

wspomnienia   pielęgnowali.

 

Już żegnaj i  zaśnij, proszę,

Ja długich rozstań  nie znoszę

Przylecę  kiedyś po  ciebie,

gdy miejsce zwolni się w niebie.

 

 

Oddaj swój głos:
(602)
()

Konkursy » Polska

(58)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Szanowni Laureaci, szanowni Państwo, poniżej do pobrania dyplomy i podziękowania   nagrody dla Laureatów zostana...
(128)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Protokół Jury „Polskie bajanie”, czyli II edycja międzynarodowego konkursu „Bajka i legenda świata w życie...
(53)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Polska województwo pomorskie/ powiat słupski/ gmina Słupsk Lubuczewo   kategoria wiekowa dorosły Dom Pomocy...