Kalendarz » Radziejowice

    Brak wydarzeń.

418. PL Gabriela Syroka Co kto lubi

2 października 2014, Radziejowice

Polska

województwo mazowieckie

powiat żyrardowski

Radziejowice

 

kategoria twórcza B

kategoria wiekowa 15 lat III klasa gimnazjum   

Gimnazjum im. E. hr. Krasińskiego w Radziejowicach

 

"Co kto lubi"

                        Pewnego zimowego wieczoru, gdy siedziałam z kubkiem gorącej herbaty przy kominku, czytając tomik z wierszami, odziedziczony po mym ojcu, nagle ktoś zapukał do drzwi. Nie spodziewałam się nikogo o tej porze, prócz mego nastoletniego wnuka, który lubił przychodzić do mnie wieczorami. Tak, to był on. Jak zawsze, powitałam go z ogromnym zadowoleniem i wyściskałam z całych sił, a trzeba przyznać ,że jak na moje lata to niewiele ich już miałam. Przyniósł ciasto, które poprzedniego wieczoru upiekł wraz z moją córką. Zaparzyłam mu herbatę i zaprosiłam do salonu, gdzie było najcieplej ze względu na kominek. Usiedliśmy naprzeciwko siebie, po czym oboje sięgnęliśmy po herbatniki, które- zgodnie z naszym zwyczajem- przed zjedzeniem moczyliśmy delikatnie w herbacie.

- Opowiadaj, kochany, jak u ciebie? - zapytałam z babciną troską w głosie.

- Wiesz, babciu, coraz lepiej. Ojciec wraca do zdrowia i nie kłóci się już tak z mamą jak kiedyś... - mówił cicho ze spuszczoną głową.

Rozmawialiśmy na przeróżne tematy. Zawsze miałam wrażenie, że lepiej mu się rozmawia ze mną aniżeli z matką. Po kilku godzinach rozmowy okazało się, że jest już późno i Jakub, bo takie imię nosił mój wnuk, musi wracać do domu.

- Babciu, a pamiętasz, kiedy byłem mały, to przychodziłaś zawsze do mnie przed snem
i opowiadałaś mi różne historie ze swojej młodości? Może masz jeszcze jakąś?

- Oh, kochanie. Opowiedziałam ci znaczną większość historii, które pamiętam. Chociaż jest jeszcze taka jedna.. ale nie, ona nie należy do przyjemnych opowieści. Bardziej do krwawych.

- Proszę, opowiadaj! Już trochę podrosłem od tamtego czasu i niestraszne mi krwawe historie - powiedział z uśmiechem i z zafascynowaniem w oczach.

- Sama nie wiem, czy powinnam opowiadać Ci takie rzeczy.. - próbowałam się jakoś wykręcić
i zaczęłam żałować, że w ogóle coś mu o tym napomknęłam.

- Proszę! - nie dawał za wygraną, a jego zainteresowanie rosło.

- No dobrze, dobrze. Właściwie jest to historia twojej pra pra pra pra pra pra prababki. Żeby jej wspomnienie się zachowało, spisała w swoim dzienniku to, co się wtedy stało. Ten dziennik przechodził w naszej rodzinie z pokolenia na pokolenie i tym sposobem otrzymałam go od swojej matki już jakiś czas temu, a niedługo pewnie ty, mój drogi, odziedziczysz go po mnie - wstałam
i udałam się w stronę biurka. - Daj mi tylko sekundkę, zaraz go znajdę.

Po chwili poszukiwań znalazłam czarny zakurzony notes. Przetarłam go i wróciłam na miejsce, po czym położyłam go na kolanach i zaczęłam szukać palcami sznurka, który zaznaczał miejsce, w którym zaczęto pisać to wspomnienie. Otworzyłam dziennik na tej stronie, odchrząknęłam
i zaczęłam czytać:

            "Kiedy skończyłam czterdzieści lat przez długi czas szukałam pracy, o którą naprawdę nie było łatwo. Jednak szczęście moje było nie do porównania, kiedy mój dobry znajomy pracujący na dworze królewskim powtórzył mi, iż szukają sumiennej osoby, która zajmowałaby się częścią pałacu Elżbiety Batory. Chodziło głównie o sprzątanie. Dzięki temu znajomemu, który za mnie poświadczył, dostałam pracę u samej siostrzenicy króla. Wiadomo, ze względu
na wysoką pozycję społeczną posiadłość hrabiny była dość duża i musiało się nią zajmować kilkadziesiąt osób. Wraz z innymi kobietami tej samej profesji musiałyśmy dbać o porządek
w pałacu, o to,  żeby niczego nie zabrakło i żeby wszystko lśniło czystością.  Zaszczytem ogromnym było pracować u rodziny szlacheckiej. Radość, która mi wtedy towarzyszyła, nie pozwalała mi się niepokoić tym, jaką rodziną był ród Batorych. Wśród mieszkańców krążyły
na temat hrabiny różne pogłoski, które mroziły krew w żyłach. Powiadano, że morduje młode dziewczyny i wykorzystuje ich krew, lecz ponoć tylko jej zaufane służące wiedzą, co się z tą krwią dzieje. Faktem było, że w okolicach zamku nigdy nie widywano młodych dziewcząt,
a wiele osób słyszało przeraźliwe krzyki z lewego skrzydła budynku, gdzie znajdowała się między innymi jej sypialnia i łazienka. Bracia franciszkanie, których klasztor sąsiadował
z domem hrabiny, rzucali w jego ściany skorupami doniczek, by odpędzić szatana, który -jak uważali-opętał ją. Jednak niczego hrabinie dotychczas nie udowodniono, nikt nie ośmieliłby się głośno powiedzieć o swych domysłach. Sama przez pewien czas nie słyszałam, ani nie widziałam nic podejrzanego. Do czasu.

Któregoś dnia nakazano mi posprzątać sypialnię. Tak też uczyniłam. Po południu poszłam
do komnaty i zabrałam się za robotę. Zajęło mi to kilka dobrych godzin ze względu na wielkość pomieszczenia, które mieściło się pomiędzy biblioteką, a pokojem kąpielowym hrabiny. Gdy kończyłam swą pracę, usłyszałam niepokojące dźwięki. Jestem i byłam bardzo ciekawską osobą, a ta ciekawość pokonała wtedy strach, jaki mnie ogarnął. Postanowiłam zobaczyć, co się dzieje, nie zdradzając swojego położenia. Odgłosy, które usłyszałam dochodziły z pokoju kąpielowego hrabiny. Nie mając innej możliwości sprawdzenia, co się tam dzieje, przykucnęłam pod drzwiami i próbowałam zobaczyć coś przez dziurkę od klucza. Ułatwiły mi to zapalone pochodnie
w sąsiednim pomieszczeniu, dzięki czemu widziałam całkiem sporo. W tamtym pokoju było kilka osób, służących, oczywiście hrabina, a także zapłakana dziewczyna. Kiedy usłyszałam przeraźliwe jęki i błaganie tej młodej niewiasty, by hrabina zaprzestała swych czynów, od razu przypomniały mi się plotki, jakie wówczas krążyły. Czyli jednak to prawda? Na samą myśl wzdrygnęłam się, a ciarki przeszły mi po plecach. Podglądałam dalej. Słychać było, że służące przyniosły kilka wiader, których połowa była pusta. Zawartość reszty wlano -jak mniemam-
do wanny. Płacz i krzyki dziewczyny były coraz głośniejsze.

- Podać nóż! - usłyszałam głos hrabiny kierowany do służącej.

Był tak przerażający, że modliłam się w duchu, aby nikt mnie tu nie zauważył. Po chwili krzyki dziewczyny były tak głośne, że pewnie było je słychać za bramą pałacu. Widziałam i słyszałam, jak służące biegały z wiadrami od ofiary do wanny. W mojej głowie rodziło się tylko jedno pytanie: czemuś one, na litość boską, wypełniają wannę hrabiny krwią? Miałam nadzieję zaraz się tego dowiedzieć. Trwało to kilka minut, zanim ta młoda dziewczyna przestała krzyczeć,
za czym idzie -także oddychać. Hrabina wydała rozkaz pozbycia się ciała i opuszczenia przez służbę pomieszczenia. Kiedy została sama, zaczęła przygotowywać się do kąpieli. Podglądanie hrabiny byłoby wysoce niestosowne, więc jakby nigdy nic odwróciłam głowę. Siedziałam
po cichu pod drzwiami, ponieważ najzwyczajniej w świecie nie umiałam zapanować nad emocjami. Te straszne krzyki, ta młoda dziewczyna, hrabina kąpiąca się w jej krwi, morderstwo, którego byłam świadkiem, nie dawały mi spokoju. Siedziałam i nasłuchiwałam. Kiedy hrabina zakończyła kąpiel, powiedziała sama do siebie, że to jest jej klucz do wiecznej młodości. Szokiem ogromnym było dla mnie to, że ona naprawdę w to wierzyła. Jak widać ,dlatego mordowała te wszystkie biedne dziewczęta. Uznałam, że to będzie podejrzane, jeśli natychmiast nie wyjdę spokojnie z sypialni. Zależało mi na tym, aby nikt mnie nie zobaczył i na szczęście mi się to udało. Strach pomyśleć, co by zrobiła hrabina, gdyby dowiedziała sie, że byłam świadkiem tej sceny.

Starałam się o tym zapomnieć, normalnie pracować. Nikomu nic nie mówiłam. Pewnie spytacie "czemu?". Cóż odpowiedź jest bardzo prosta.. Bałam się. Dlatego wolałam siedzieć cicho
i udawać, że nic się nie stało..."

            Zamknęłam dziennik i spojrzałam na wnuka. Zainteresowanie w jego oczach sięgnęło zenitu. Jednak coś jeszcze było w jego oczach. Strach. To dobrze, nie będzie miał po tym sadystycznych myśli. Uśmiechnęłam się do niego i odłożyłam bloczek na stolik.

- No i tak to mniej więcej ,mój drogi wnuczku, wyglądało. Ominęłam parę dość drastycznych szczegółów. Wolę Ci ich nie przybliżać, zrozum. Wiesz, po tym wszystkim hrabinę nazywano jeszcze "krwawą hrabiną", albo "wampirzycą z Siedmiogrodu".

- Ale nie rozumiem jednego.. - przerwał na chwilę. - Czemu akurat młode dziewczyny, krew, kąpiel w niej? Skąd jej się to wzięło? - zapytał wyraźnie zaciekawiony całą tą historią.

- Dokładnie nie wiem, ale powiadano, że jedna z jej służek, korzystając ze strachu Elżbiety przed starością, stała się jej inspiracją i zaczęła się dzielić z nią "starożytną wiedzą", według której przez odebranie komuś krwi można przejąć fizyczne i duchowe cechy tej osoby, a hrabina, jak widać, uwierzyła jej w to.

- Ale babciu, czy ona nie poniosła nigdy żadnej kary? Cóż za okropność! - krzyknął Jakub jak widać nieco przejęty mą opowieścią.

- Oh, skarbie. Mylisz się. Pojmali ją. Co najlepsze, nie zgadniesz, kto ją pojmał. Zrobił to jej kuzyn. Jej proces był ogromną sensacją, wszyscy śledzili jego przebieg. Na nieszczęście hrabiny ,z jej rejestru dokonanych morderstw udowodniono jej sześćset pięćdziesiąt tak nikczemnych zbrodni. Koniec końców kazano zamurować ją żywcem w jednej z komnat zamku. No kochanieńki, patrz która godzina! Twoja matka będzie zła, żeś jeszcze nie w domu. Zmykaj już.

- No dobrze, dobrze. Dziękuję za historię.

   Wstałam i odprowadziłam wnuczka do przedpokoju, gdzie zaczął się ubierać. Na pożegnanie uściskałam go mocno i życzyłam dobrej nocy. Kiedy zniknął za drzwiami, wróciłam do salonu
i usiadłam w fotelu. Sięgnęłam po kubek i dopiłam herbatę, wspominając tamte czasy. Ach, ta hrabina. Jak można było kąpać się w czyjejś krwi? Że też jej to nie obrzydzało. Ale cóż, co kto lubi.

 

 

 

 

Oddaj swój głos:
(6)
()

Konkursy » Polska

(58)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Szanowni Laureaci, szanowni Państwo, poniżej do pobrania dyplomy i podziękowania   nagrody dla Laureatów zostana...
(128)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Protokół Jury „Polskie bajanie”, czyli II edycja międzynarodowego konkursu „Bajka i legenda świata w życie...
(53)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Polska województwo pomorskie/ powiat słupski/ gmina Słupsk Lubuczewo   kategoria wiekowa dorosły Dom Pomocy...