Kalendarz » Trzebiatów

    Brak wydarzeń.

935. PL Anna Kruczkowska Skąd się wzięły Trzebiatki

14 października 2014, Trzebiatów

Polska

województwo zachodniopomorskie

powiat gryficki

Trzebiatów

 

kategoria twórcza B

kategoria wiekowa dorosły 

 

 

SKĄD SIĘ WZIĘŁY TRZEBIATKI?

 

Dawno, dawno temu, gdy brzegi Regi porośnięte były wysoką trzciną, a na pobliskich pagórkach rosły wysokie drzewa, w dzikiej głuszy mieszkały skrzaty. Nie było w tym nic nadzwyczajnego, gdyż krasnoludki i skrzaty od zawsze mieszkały od Tatr aż po Bałtyk. Wystarczy sięgnąć po polskie baśnie, by się o tym przekonać. Skrzatom było tu dobrze, lasy obfitowały w orzechy i owoce, a w Redze płynęła przejrzysta woda. Cicho tu było i bezpiecznie, z rzadka pojawiali się wędrowcy zmierzający nad Bałtyk lub myśliwi i rybacy z maleńkich wiosek. Ludzie obawiali się wzgórz, gdyż wieści głosiły, że w niedostępnym borze mają swe gniazda gryfy- stworzenia tajemnicze i groźne- ni to lwy, ni to orły.

Pewnego lata , które było wyjątkowo parne i burzowe, w nadrzeczne lasy zapuścili się dwaj młodzieńcy Trzebit i Cieszko. Zmierzali wzdłuż Regi w stronę morza, aby na własne oczy przekonać się, czy jest takie bezkresne jak mówili pojawiający się czasem w wiosce kupcy. Ich ciekawość była większa niż trwoga przed gryfem, a młodość dawała im wiarę we własne możliwości.

Właśnie szukali brodu na Redze, gdy z południa nadciągnęły wyjątkowo ciemne chmury, zerwał się porywisty wiatr i przyjaciele zmuszeni byli szukać schronienia. Znaleźli je u stóp rozłożystego dębu. Uwiązali konie i skuleni obserwowali nawałnicę. Burza była niezwykle gwałtowna, pioruny uderzały co kilka minut, grzmoty przewalały się przez dolinę Regi. W pewnym momencie piorun uderzył gdzieś bardzo blisko. Mężczyźni usłyszeli trzask walącego się drzewa i łamanych gałęzi oraz potworny krzyk. Nigdy wcześniej nie słyszeli podobnego dźwięku. Nie mieli pojęcia , kto mógł wydobyć z siebie taki głos. Hałas trwał przez chwilę zagłuszany kolejnymi grzmotami.

Później wszystko ucichło, z rzadka tylko słychać było odległe już pomruki oraz dziwne leśne szelesty. Wokół panowała ciemność, jednak baczny obserwator zauważyłby niezwykły ruch- w zaroślach raz po raz przemykały niewielkie postacie i zmierzały w stronę pobliskiego szczytu. .Przyjaciele byli jednak zbyt zmęczeni i przerażeni, by cokolwiek zauważyć, rozpalili ogień i w nikłym blasku małego ogniska dotrwali do rana. Zbudził ich pisk, ale nie był to pisk ptaka, ani żadnego znanego zwierzęcia- był zbyt donośny i strasznie rozpaczliwy.

Chociaż wczorajszy lęk nie opuścił ich jeszcze całkowicie, postanowili sprawdzić, skąd dobiega kwilenie. Ruszyli pod górę i po chwili ich oczom ukazał się zaskakujący widok- w miejscu, gdzie jeszcze poprzedniego dnia stał majestatyczny dąb teraz pozostały ponadpalane po uderzeniu pioruna szczątki. W zgliszczach leżało martwe zwierzę- pół lew, pół orzeł- gryf. Jego zniszczone gniazdo piorun wyrzucił kilka metrów dalej i tam widać było niezwykły ruch... kilkadziesiąt małych biało-zielonych postaci uwijało się z ogromnym zaangażowaniem. Trzebit i Cieszko podeszli bliżej- wśród gałęzi w rozbitym gnieździe leżało gryfiatko, które jakimś cudem uniknęło losu matki, wokół niego kręciło się kilka skrzatów,  próbujących nakarmić malca, inne reperowały gniazdo.

Przyjaciołom zrobiło się żal gryfiątka i postanowili pomóc skrzatom. Wspólnie naprawili gniazdo, a Trzebit udał się na polowanie, by nakarmić małego głodomora. Karmienie gryfa okazało się doskonałą zabawą- malec przekrzywiał głowę i znienacka łapał kolejne kawałki mięsa. Podskakiwał przy tym pociesznie.

Wieczorem mały gryf nie kwilił już tak rozpaczliwie, ale każda próba pozostawienia go bez towarzystwa Cieszka lub Trzebita kończyła się krzykiem. Na nic zdawały się wysiłki skrzatów, by pocieszyć zwierzątko- malec przylgnął do ludzi, upodobał sobie zwłaszcza Trzebita, w którym jego maleńkie serduszko rozpoznało człowieka dobrego i prawego. Po dwóch dniach Cieszko zdecydował się na dalszą wędrówkę, Trzebit zaś pozostał na wzgórzu wśród skrzatów i młodego gryfa. Wkrótce zwierzę było całkiem oswojone i chodziło za Trzebitem jak pies, wszędzie towarzyszyła im też spora grupa skrzatów.

Czas płynął, gryf dorósł i założył gniazdo, Trzebit pozostał nad Regą , tu wybudował dom i założył rodzinę. Dobrze mu się powodziło, bo we wszystkich działaniach mógł liczyć na pomoc małych przyjaciół. Po latach na wzgórzu powstało miasto nazwane od imienia Trzebita Trzebiatowem, w jego herbie znalazł się gryf. Skrzaty zbliżyły się do ludzi bardziej niż w innych regionach, zamieszkały w ludzkich siedzibach, zmieniły obyczaje, stając się ludzkimi przyjaciółmi i pomocnikami. Coraz mniej przypominały dzikie leśne skrzaty- były wyższe, lepiej ubrane i bardziej gadatliwe. Ludzie nazwali je trzebiatkami...

 

Oddaj swój głos:
(181)
()

Konkursy » Polska

(58)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Szanowni Laureaci, szanowni Państwo, poniżej do pobrania dyplomy i podziękowania   nagrody dla Laureatów zostana...
(128)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Protokół Jury „Polskie bajanie”, czyli II edycja międzynarodowego konkursu „Bajka i legenda świata w życie...
(53)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Polska województwo pomorskie/ powiat słupski/ gmina Słupsk Lubuczewo   kategoria wiekowa dorosły Dom Pomocy...