Kalendarz »

    Brak wydarzeń.

102. PL Kamila Pawlukiewicz PL IV-VI/B

22 grudnia 2014,

Polska

województwo mazowieckie

Warszawa

Społeczna Szkoła Podstawowa nr 10 STO, ul. Ostrobramska 72, 04-175 Warszawa

nauczyciel:Małgorzata Białek

kategoria twórcza B

kategoria wiekowa klasa IV-VI

 

 

 

Moja gwiazdka miłości

            - Już niedługo święta! - krzyknęłam, gdy wstałam wczesnym rankiem. Co roku spędzałam święta z rodziną i kolegami. Byłam pewna, że w tym roku też tak będzie. Planowałam razem z rodzicami upiec ciasta, zaprosić znajomych.

            - Mamo! Mamo! – zawołałam. - Musimy od razu zacząć przygotowywać się do świąt!

            - Córeczko… w tym roku święta chcemy spędzić sami, u babci… po prostu rodzinnie – poinformowała mnie mama.

            - Ale... obiecaliście, że będę mogła zaprosić koleżanki - nie dawałam za wygraną.

            - Mamy inne plany, ale jestem pewna, że będzie ci się podobało - zapewniła mnie mama.

Byłam bardzo zawiedzona, poszłam do pokoju i pomimo sprzeciwu rodziców zaczęłam dzwonić do znajomych i wypytywać o ich pomysły na wspólne spędzanie świąt. Większość osób nie odbierała, inne odmawiały, albo informowały o innych planach. Myślałam wtedy, że została sama i nie miałam żadnego innego pomysłu na uwolnienie się od babcinych ciast. Byłam pewna, że te święta się nie udadzą. 

            - Kamilko, jutro wyjeżdżamy - powiedziała mama. – Zacznij już dziś się pakować.

Otworzyłam walizkę, ogarnął mnie smutek, nie wiedziałam, co spakować.

            - To za cienkie, w tym mi będzie zimno, a w tym za ciepło - mruczałam pod nosem. Zaczęłam wpychać do walizki ubrania, które na pierwszy rzut oka wydawały mi się dopasowanie do pogody. Wzięłam parę bluzek, spodnie i swoją ulubioną na święta - czerwoną czapkę z pomponem. Wyglądałam w niej, jak miniaturka Świętego Mikołaja, tylko nie byłam pewna, czy w tym roku nie będzie na mnie za mała. Zanim wszystko spakowałam, przymierzyłam czapkę. Wydawała mi się mniejsza niż w zeszłym roku, ale jeszcze na mnie pasowała. Od razu wrócił mi dobry nastrój… jednak tylko na chwilę. Do pokoju weszła mama. Podała mi szczotkę, pastę i kubeczek. Potem na chwilę zeszła po schodach, lecz po chwili wróciła z małą kosmetyczką. Wszystko idealnie się zmieściło, a mnie dalej zadręczały pytania: jak udadzą się te święta? A może będzie to kompletna klapa? Szukałam na nie odpowiedzi...

❉❉❉

            Gdy nadszedł dzień wyjazdu, wszystkie bagaże z samego rana były zapakowane do samochodu. W przedpokoju stała mała choinka przystrojona w łańcuchy i bombki. Oczywiście była sztuczna, bo rodzice zdecydowali, że skoro jedziemy do babci, niepotrzebna nam prawdziwa. Dalej spałam. Wprawdzie obudziłam się na chwilę, ale potem znowu zasnęłam.  Nie trwało to długo. W końcu sama postanowiłam wstać. Szybko się ubrałam i zanim wybiegła z pokoju, wzięłam swoją podręczną torebkę, oczywiście wraz z czapką. W końcu rodzice zamknęli dom i ruszyliśmy. Kilka godzin później byliśmy już u celu. Nieczęsto odwiedzaliśmy rodzinę z tych stron, więc nie pamiętałam rodzinnego domu babci i taty. Rodzice wypakowali wszystkie bagaże. Gdy weszłam do domu, na stole czekały różne ciasta, a wysoka choinka sięgająca do samego sufitu przystrojona była w łańcuchy, bombki i inne świąteczne ozdoby. Wprawdzie wróciła mi nadzieja na udane święta, ale dalej uważałam, że mogłabym spędzić je lepiej.

            - Jutro robimy obiad wigilijny! – zawołała babcia, wychodząc zza rogu kuchni.

Słońce już nie świeciło. Nie było późno, ale po podróży bardzo się zmęczyłam. Trochę poczytałam książkę i szybko poszłam spać. Rodzice chyba się zdziwili. Wstałam następnego ranka. Oprócz mnie nie było słychać nikogo innego. Wyszłam z łóżka i zeszłam do salonu. Wyglądał trochę inaczej niż wczoraj. Wszędzie były porozwieszane dekoracje. Popatrzyłam na zegarek... szósta rano? W niedzielę? 

-Idę spać! - pomyślałam od razu i z powrotem pomaszerowałam na górę. Nastawiłam budzik na dziewiątą, za 3 godziny. Obudziły mnie rozmowy. Babcia siedziała na kanapie, tata i mama robili śniadanie. Zeszłam parę schodków niżej, żeby upewnić się, czy odgłosy na pewno pochodzą z dołu. Byłam pewna. Zeskoczyłam ze schodów. Nagle zza kanapy wyskoczyli moje koleżanki i koledzy z klasy, do których dzwoniłam, a zza choinki ich rodzice. Myślałam, że to sen. Bardzo szczęśliwy sen. Wszyscy krzyknęli:

            - Niespodzianka!

Podeszłam do nich bliżej. Widziałam, że to nie sen i nie żadne marzenia... chociaż w sumie były to moje wymarzone święta. Wszyscy razem śpiewaliśmy kolędy i tańczyliśmy przy choince. Wtedy zrozumiałam, że przecież to wszystko zorganizowali moi rodzice. Przytuliłam ich mocno. Potem wspólnie założyłyśmy na czubek choinki gwiazdę.

To była niezapomniana Gwiazdka... Gwiazdka pełna miłości.

 

 

Oddaj swój głos:
(461)
()

Konkursy » Polska

(58)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Szanowni Laureaci, szanowni Państwo, poniżej do pobrania dyplomy i podziękowania   nagrody dla Laureatów zostana...
(128)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Protokół Jury „Polskie bajanie”, czyli II edycja międzynarodowego konkursu „Bajka i legenda świata w życie...
(53)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Polska województwo pomorskie/ powiat słupski/ gmina Słupsk Lubuczewo   kategoria wiekowa dorosły Dom Pomocy...