Kalendarz »

    Brak wydarzeń.

649. PL Kamil Madanowski gimnazjum

1 października 2015,

Polska

województwo łódzkie

Łódź

 

kategoria wiekowa gimnazjum

Publiczne Gimnazjum nr 14 w Łodzi

opiekun: Ewa Kamińska

KRUK


         W krainie zwanej Polską żyli Krucy, czyli ludzie należący do zakonu Kruków. Krucy mieli trzy zasady. Pierwsza z nich to wykonywać zadania Króla, druga - nie zdradzić reszty Kruków, a trzecia to działać w  ukryciu. A wkrótce kolejny Kruk dołączy do nich.

         Moją historię zacznę od tego, że zwą mnie Myślidar. Mam 16 lat i mieszkam w małej mieścinie o nazwie Byczyna.  Jestem chłopakiem średniego wzrostu, mam jasną cerę, średniej długości nos i średniej wielkości usta. Moje oczy są koloru niebieskiego. Brązowe włosy noszę krótko obcięte. Najbardziej charakterystyczną rzeczą  w moim wyglądzie są uszy, ponieważ są duże. Ludzie mnie postrzegają jako osobę mądrą, pewnie dlatego, że posiadłem moce magiczne. Z ludnością Byczyny żyję w zgodzie.

         Wszystko zaczęło się od tego, że rano poszedłem do sklepu alchemicznego po produkty potrzebne na najbliższe zajęcia magii. Wszedłem do sklepu „Koci kocioł”. Zastałem tam sprzedawcę i tajemniczą zakapturzoną postać. Nie widziałem twarzy tego człowieka. Usłyszałem, że kupował dwie fiolki - jedna była z pyłem z rogu jednorożca, a druga z jadem węża. Podczas, gdy zakapturzona postać wychodziła, lekko mnie szturchnęła. Szturchnięcie wydawało mi się jej celowym zachowaniem. Po tym incydencie postać wyszła, a ja podszedłem do sprzedawcy.
- Poproszę, te rzeczy.- podałem kartkę z przedmiotami potrzebnymi do zajęć magii.
- Proszę.- sprzedawca podał mi moje zakupy.
- Ile płacę?
- 12 denarów.
- Proszę - podałem pieniądze i wyszedłem ze sklepu.

         Kiedy  zmierzałem do domu, przypomniałem sobie o zakapturzonej postaci. Pomyślałem, że jeżeli celowo mnie szturchnęła, to mogła mi schować wiadomość do kieszeni. Sięgałem tam natychmiast i wyczułem pod palcami zwitek pergaminu. Wyciągnąłem wiadomość i natychmiast ją przeczytałem.

         W jednej chwili zamroziło mi krew w żyłach, a obie ręce zaczęły dygotać. Przez głowę przeszły mi miliony myśli. Dostałem wezwanie od Kruków. Właściwie powinienem się tego spodziewać, ale teraz byłem tak zaskoczony, że wahałem się, czy iść na spotkanie. Potrzebowałem czasu, by ochłonąć. Postanowiłem, że przemyślę to w domu.

         Kiedy  wszedłem do chaty, moja matka od razu wyczuła, że jestem zdenerwowany.
- Co się stało?- zapytała.
- Zakon Kruków chce mojego przybycia.
- Naprawdę. Bardzo się cieszę z twojego sukcesu.
- Dlaczego uważasz to jako sukces?- zapytałem.
- Ponieważ Zakon Kruków pracuję dla Króla, a Król potrzebuje takich ludzi jak ty, mój kochany synu, i przestań się martwić.
- Masz rację. Proszę, mamo, przygotuj mi szatę na spotkanie.
- Dobrze, tę niebieską czy zieloną?
- A jest czarna?
- Tak, tę miałam przygotowaną od dawna. – rzekła z uśmiechem.

         Po rozmowie z matką poszedłem do swojej izby. Przyszykowałem na spotkanie swoją różdżkę, księgę i czarne buty. Po chwili usłyszałem, jak matka woła, że szata jest gotowa. Zszedłem na dół i założyłem czarną suknię i czarny płaszcz z kapturem. Schowałem w torbę księgę i różdżkę.

         Przed północą wyszedłem z chaty. Wszędzie panowała ciemność, którą rozświetlało tylko blade światło ubywającego księżyca. Przełożyłem torbę przez ramię i ruszyłem w kierunku karczmy. Po drodze spotkałem swojego nauczyciela magii. Czy zmierzał tam, gdzie ja? Zastanawiałem się nad tym, czy idzie na spotkanie Kruków. Zdawało mi się, że tak. Też był ubrany na czarno. Na szczęście szybko doszedłem do karczmy i nikt mnie zaczepił.

         Kiedy byłem w środku, poczułem zapach piwa. Rozejrzałem się wokół, skupiając uwagę na twarzach zebranych w karczmie ludzi. Starałem się być dyskretny, by niepotrzebnie nie zwracać na siebie niczyjej uwagi. W pewnej chwili ujrzałem jednego z należących do zakonu Kruków. Podszedł do mnie i cicho, by nie wzbudzać niczyich podejrzeń, spytał:
- Ty jesteś Myślidar, syn Ludosława i Falisławy?
- Tak.- powiedziałem i skinąłem głową.
- Mistrz oczekuje twojego przybycia. Chodź za mną. – rzekł i pociągnął mnie wąskim korytarzem.

         Prowadził mnie na miejsce spotkania. Ciasny korytarz wiódł w dół. Miejscem uroczystości była obszerna sala, ciemna, ale oświetlona dziś światłem pięciu wysokich świec. W pomieszczeniu widziałem około dwudziestu osób. Stanąłem pośród nich. Nagle zostało wyczytane me imię.
-Myślidarze! Podejdź do mnie.- głośno zawołał mnie Mistrz.

         Podszedłem do niego, a jego głos wydał mi się znajomy. Gdy już byłem obok niego, spojrzałem mu w twarz. Serce stanęło mi w gardle. Mistrz to mój nauczyciel magii.
Zobaczył moje zdziwienie. Po chwili znów zaczął mówić.
- Widzę, że już mnie poznałeś, mój uczniu. Wiesz dlaczego zostało wysłane do ciebie zaproszenie do włączenia cię do zakonu?
- Nie. - odpowiedziałem przełykając ślinę.
- Otóż zostałeś zaproszony, ponieważ zobaczyłem twoje wielkie postępy w magii. Zakon potrzebuje takich ludzi jak ty. Ale od ciebie zależy, czy do nas dołączysz. To trudna i odpowiedzialna służba, a czasem nawet niebezpieczna.
- Jestem gotów.- aż sam nie dowierzałem, że to powiedziałem.
- To dobrze, więc zakon Kruków ma trzy zasady.  Pierwsza z nich to wykonywać zadania Króla, druga - nie zdradzić reszty Kruków, a trzecia to działać w  ukryciu, rozumiesz? Przytaknąłem, a mistrz mówił dalej:
- Twoją pierwszą misją będzie uratować uprowadzoną wodnicę Miłosławę. Jest więziona w piwnicy domu starego Tęgomira. Twoja misja ma być zakończona do jutra, inaczej dziewczynie grozi śmierć, zrozumiałeś?
- Tak.
- Idź zatem, nie trać czasu.
- Oczywiście.

         Po tych słowach wyszedłem z sali, przeszedłem przez tłumna izbę karczmy i ruszyłem do domu. Droga przez las upłynęła mi spokojnie i nie zauważyłem niczego i nikogo. Gdy już dotarłem do chaty, widziałem, że moja matka nie śpi. Myślę, że czekała aż wrócę.  
- I jak? – zapytała.
- Dobrze. Dołączyłem do zakonu i dali mi pierwszą misję. Mam uratować wodnicę z domu starego Tęgomira. Wiedziałaś, że mistrzem zakonu jest mój nauczyciel magii?
Mama uśmiechnęła się tylko i rzekła:
- To teraz nowa droga życia przed tobą, ale tymczasem idź spać i się wyśpij, by w pełni sił ruszyć na swoją pierwszą misję.

         Posłuchałem matki i poszedłem spać. Leżąc, myślałem o mojej pierwszej misji. Bałem się, czy podołam, ale byłem też podekscytowany, bo oto spoczęła na mnie odpowiedzialność za czyjeś życie.

         Następnego dnia przygotowałem się do misji. Chowając różdżkę do torby, przypominałem sobie zaklęcia obezwładniające. Wyszedłem z chaty i ruszyłem w stronę domu starego Tęgomira. Kiedy dotarłem na miejsce, poczułem nieprzyjemny dreszcz. Dom wyglądał na opuszczony. Wszedłem do środka. Wyjąłem różdżkę i tak uzbrojony zmierzałem do drzwi piwnicy. Nikt mi nie przeszkodził. Na kamiennej posadzce zauważyłem wodnicę
i zawołałem do niej:
- Miłosława, to ty?
- Tak, to ja! Ratuj mnie! -  krzyczała, płacząc.
- Schodzę już, uważaj! – zawołałem.   

         Schodząc, spojrzałem na nią. Była piękna. Poczułem, że się w niej zakochałem, ale wiedziałem, iż to nie czas na wyjawianie miłości. Podszedłem do niej i rzuciłem zaklęcie, które zniszczyło kajdany na rękach Miłosławy.
- Jak ci się mogę odwdzięczyć? – zapyta.
- Pokochaj mnie, jak ja pokochałem ciebie. - szepnąłem  nieśmiało.
- Za to co uczyniłeś, wiedz, że cię kocham.

         W jednej chwili cały świat zawirował w mych oczach, serce waliło jak szalone.
A ja wziąłem w ramiona najpiękniejszą wodnicę na świecie i wyprowadziłem ja na wolność.

         Od mojej pierwszej misji w zakonie minęło już pięć lat. Miłosława jest moją żoną. Mamy dwójkę dzieci - Tomira i Skarbimirę. W zakonie jestem prawą rękę Mistrza. Służę Królowi, walczę ze złem i niesprawiedliwością. I tak kończy się moja historia. A może dopiero zaczyna…?

Oddaj swój głos:
(47)
()

Konkursy » Polska

(58)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Szanowni Laureaci, szanowni Państwo, poniżej do pobrania dyplomy i podziękowania   nagrody dla Laureatów zostana...
(128)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Protokół Jury „Polskie bajanie”, czyli II edycja międzynarodowego konkursu „Bajka i legenda świata w życie...
(53)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Polska województwo pomorskie/ powiat słupski/ gmina Słupsk Lubuczewo   kategoria wiekowa dorosły Dom Pomocy...