Kalendarz »

    Brak wydarzeń.

1083. PL Agata Przybyła 12 lat

6 października 2015,

Polska

województwo  dolnośląskie

Jelenia Góra

 

kategoria wiekowa 12 lat

Szkoła Podstawowa nr 10 w Jeleniej Górze, ul. Morcinka 31

 

 

„TAKĄ CIĘ KOCHAM MOJA POLSKO”

 

Agata Przybyła

 

Dzisiaj obudziłam się w świetnym humorze. Był rześki sierpniowy poranek, który wskazywał, że w nocy padał deszcz. Za oknem rozpościerała się piękna panorama gór. Wstałam, ubrałam się i poszłam zjeść śniadanie. Dzisiaj miała się odbyć moja pierwsza wycieczka konna. Miała trwać kilka godzin. Nigdy nie zapomnę dnia w którym odbyła się moja pierwsza lekcja jazdy konnej. Okropnie mnie po niej bolały nogi. Moja mama mówi ,że to sport dla bogaczy i trochę tak jest ; jedna lekcja kosztuje tyle, ile dostaję miesięcznie kieszonkowego. Mimo tego bardzo lubię jeździć.

– Co chcesz zjeść? - zapytała mnie mama

– Tosta, albo nie-dwa tosty – odpowiedziałam szybko

– Zrobię ci trzy. To będzie bardzo wyczerpująca podróż

– Dobrze

Zjadłam śniadanie i właśnie w tej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół po schodach. W przedsionku stała moja koleżanka Gabrysia i jej mama. To właśnie z Gabi miałam jechać na wycieczkę.

– Cześć! - przywitałam Gabrysię

– Hej! - odpowiedziała mi koleżanka

– I dzień dobry! - zwróciłam się do mamy przyjaciółki

Mama Gabi uśmiechnęła się. Za chwilę na dół zeszła również moja mama z Pawełkiem – moim małym bratem.

– Jak się masz maluszku?! - zapytały prawie jednocześnie Gabi i jej mama.

Na ta Pawełek zaczął wymachiwać rączkami na wszystkie strony i wydawać z siebie odgłosy taki jak „uu-uuu-uu” i Coś w stylu „aa-guu”. W sumie nic dziwnego, miał tylko osiem miesięcy.

– Chodźcie, napijecie się czegoś – zaproponowała moja mama – Gabrysiu, chcesz herbatki?

– Dziękuję, wolę wodę

Wszyscy weszliśmy na górę. Mama spojrzała na zaskakująco dużą torbę Gabi.

– Och, Agatko przypomniało mi się, spakuj torbę!

– Już to zrobiłam! - zawołałam uradowana

– Ale dopakuj zapasową bieliznę i ubrania. Leżą na desce do prasowania.

Trochę zdziwiona dopakowałam rzeczy polecone przez mamę.

– Gotowe!

– To dobrze, za dziesięć minut wyjeżdżamy! - wtrąciła się Gabi .

 

Zaledwie piętnaście minut temu żegnałam się z mamą, która została w domu z Pawełkiem. Wjechaliśmy właśnie do Jeleniej Góry mojego ojczystego miasta. Żartowałyśmy, że to „Jelenia Dziura”, bo znajduje się w kotlinie. Jednak, gdy jechałyśmy dalej nasze miny coraz bardziej markotniały. Uliczki które mijałyśmy były coraz bardziej pomalowane graffiti. Jednak za chwilę na naszych twarzach zagościł uśmiech. Oto przejechałyśmy obok wielkiego, blaszanego „Jelenia ze snu”. Zwierzę stało na podium zrobionym z kamienia. Niestety za kilka sekund jeleń znikł, a naszym oczom ukazał się piękny widok na pola i lasy. Zbliżaliśmy się do stadniny. Postanowiłam zadać pytanie, nad którym zastanawiałam już wiele czasu.

– Dlaczego mama kazała mi wziąć zapasowe ubrania? - zwróciłam się do Gabi

– Nie wiem, ale mi moja też kazała to zrobić – odparła

– Tak bardzo się cieszę, że jedziemy… razem. Byłaś już kiedyś na takiej wycieczce?

– Tak

– I co?

– Było super! Te dziewczyny na obozie są takie miłe…

– Czyli tam nie ma chłopaków?

– W tedy nie było, ale nie wiem jak będzie teraz

Dalej jechałyśmy w milczeniu. Niedługo po tym dojechałyśmy. Mama Gabi zaparkowała. Dalszy kawałek prowadzący do stajni przeszłyśmy pieszo. Czekało tam na nas kilka osób – sześcioro dziewczyn, dwojga chłopców i dwie panie zajmujące się stadniną i jednocześnie przewodniczki – pani Kasia i pani Asia. Chwilę potem doszły dwie dziewczynki. Razem z nami na wycieczkę jechało czternaście osób.

– Czy są już wszyscy? - zapytała pani przewodnik

– Tak! - Odpowiedziało kilka osób chórem

– Dobrze, to teraz przydzielimy wam konie i ruszamy!

Wszyscy pobiegli do wyjścia stajni. Pani Kasia kolejno wołała różne osoby i przydzielała konia.

– Emilka, chodź. Hymm, O, dla ciebie będzie Pikuś. No Pikado rusz się!

Siwy konik w małe brązowe łatki powolutku wyszedł z boksu. Emila – dziewczynka z brązowymi warkoczykami chwyciła za lejce i go wyprowadziła. Potem pani kolejno wywoływała różne osoby.

– Kacper, pojedziesz na Kaszminie, Martyna, dla ciebie będzie Arot, Gabrysia, weźmiesz Ediego, Edi, chodź! Wiktoria - Poezja, Eryk – Dekton, Agata – Lucek, No, Lucyfer!

Wyszłam z tłumu. Podeszłam do pani, która w pośpiechu podała mi lejce Lucka. Był to konik średniej wielkości. Miał piękną jasno – brązową sierść i białą strzałkę na czole. Jeździłam na nim tylko raz. Pani dalej wywoływała dzieci.

– Marysia – Kamyk, Marta – Ekran, Nadia – Stefek, Hania - …

Pani zawiesiła głos. Najwyraźniej konie był z dwóch stadnin i pani Kasia nie zapamiętała nazw wszystkich koni.

– Asiu pomóż mi, przydziel reszcie osób konie! - zawołała pani K.

– Dobrze! Eee… Hania – Domino, Oliwia – Morelka, Ala – Kasztanek.

 

Za parę minut wszyscy dołączyli. Pani Kasia dosiadła Oda (Odo), a pani Asia Otta (Otto). Jechał za nami także słodki kasztanowy kucyk, który dźwigał na grzbiecie zrolowane płachty materiału i tyczki. Nikt nie wiedział co to jest. Jeszcze przez chwilę wszyscy machali do rodziców i już jechaliśmy przez łąkę. Teren był lekko pagórkowaty. Jechałam koło Babi. Jej koń – Edi wyglądał prawie tak samo jak Pikuś, tylko był trochę większy. Wspinaliśmy się pod górę. Po około pół godziny teren zrobił się bardziej płaski. Wtedy pani zawołała:

– W nocy może padać deszcz, pośpieszmy się do „łąki z daszkiem” jeszcze kawał drogi!

Wszyscy z wyjątkiem pań bardzo się zdziwili. Co ma noc wspólnego z wycieczką i co to w ogóle jest ta „łąka z daszkiem”? Dzieci zaczęły wołać do pań, aby im wytłumaczyły o co chodzi. Przewodniczki roześmiały się i zawołały jednocześnie:

– Dogońcie nas to wam powiemy!

I puściły się galopem przez łąkę. Wszyscy „gapili” się przez chwilę na oddalające się panie. Pierwszy ocknął się kucyk i popędził przez siebie. Uczestnicy poszli w jego ślady.

Kilka chwil po tym pani już tłumaczyła:

– Wasi rodzice zgodzili się, by wycieczka trwała niecałe dwa dni. „łąka z daszkiem” to polana na której w prawdzie nie ma żadnego dachu, ale jest tam bardzo ładnie i tam właśnie będziemy nocować. A teraz – przerwa!

 

Do miejsca noclegu jechaliśmy jeszcze cały dzień. Zrobiliśmy trzy postoje, i jedną przerwę w której mogliśmy wykąpać w strumieniu, tzw. kropelce. Woda była tam bardzo czysta, gdy się nurkowało widać było pstrągi. Stroje kąpielowe przewiózł nam kucyk w oddzielnym worku. Najwyraźniej rodzice przewieźli je do stajni, byśmy nic nie odkryli. Gdy wieczorem do łąki z daszkiem. Byliśmy trochę rozczarowani, poprzednie osoby które tam odpoczywały pozostawiły po sobie bałagan, ale w kilka minut udało nam się wszystko posprzątać. Około godz. dziewiątej przywiązaliśmy wierzchowce, do drzewa rozbiliśmy namioty (którymi okazały się zwinięte płachty materiału) i rozpaliliśmy ognisko. Było bardzo przyjemnie. Piekliśmy kiełbaski i śpiewaliśmy. Potem, około godz. wpół do jedenastej musieliśmy iść spać, więc jeszcze raz spojrzałam na piękny widok ciemnego lasu i Jeleniej Góry w oddali, po czym położyłam się. Byłam w dwuosobowym namiocie razem z Gabi. Gdy zasnęłam śnił mi się dziwny sen. Byłam tak wysoko, że widziałam całą Polskę. Stałam na… wysypisku śmieci. Z niekończącej się góry odpadków wystawały dachy drapaczów chmur. Śmieci zaczęły mnie wciągać. Nie mogłam już oddychać!

Obudziłam się była szósta rano. Szybko wstałam przez przypadek budząc Gabi, która miała prawo pospać jeszcze jedną godzinę i wybiegłam z namiotu. Znów moim oczom ukazał się ten sam piękny widok.

– Taką cię kocham moja Polsko – powiedziałam sama do siebie.

 

Gdy wracaliśmy dzień był tak samo piękny jak poprzedni. Gdy pod koniec dnia dotarliśmy do stadniny. Rodzice radośnie nas powitali. Przyjechała nawet moja mama i tata z Pawełkiem. Pożegnałam się z koleżankami i razem z rodziną Gabrysi pojechaliśmy do naszego domu na ciasto.

 

Bardzo mi się podobała ta przygoda. Szczególnie podobała mi się niespodzianka z noclegiem. Chociaż ten sen był trochę straszny, mam nadzieję, że w następnym roku też pojadę. Teraz wiem, że nie można przejmować takimi snami. Oby Polska na zawszę pozostała taka piękna, lub stała się jeszcze piękniejsza.

 

 

KONIEC

 

 

 

Oddaj swój głos:
(349)
()

Konkursy » Polska

(58)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Szanowni Laureaci, szanowni Państwo, poniżej do pobrania dyplomy i podziękowania   nagrody dla Laureatów zostana...
(128)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Protokół Jury „Polskie bajanie”, czyli II edycja międzynarodowego konkursu „Bajka i legenda świata w życie...
(53)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Polska województwo pomorskie/ powiat słupski/ gmina Słupsk Lubuczewo   kategoria wiekowa dorosły Dom Pomocy...