Kalendarz »

62.B. Klaudia Paszkowska 17 lat

5 grudnia 2015,

Polska

województwo podlaskie/ Augustów

II LO 17 lat

II Liceum Ogólnokształcące im. Polonii i Polaków na Świecie

 

Już wieków kilka oddzieli

historię, którą pojęli

starzy augustowiacy,

na Podlasiu dawni Polacy.

Na teren ten zalesiony

Błysnęło światło korony,

gdy król Zygmunt August, co urząd w ten czas piastował,

W puszczy gęstwinach skrzętnie polował.

Zapalony myśliwy nie chciał tracić czasu,

Za zwierzyną wciąż biegał, nie szczędząc hałasu.

I tak, gdy zraniony w popłochu ucieka,

Czy zając, czy niedźwiedź - jednaka pociecha,

I goni, i krzyczy, spokoju nie daje

Za zwierzem strudzonym, co w drzew zwiewa kraje.

Tak w lasu gęstwinie noc go spotkała,

Gdy ciemność okrutnie świat okrywała.

I błąkał się biedny po zakamarkach puszczy,

Po mchach, krzewach, trawach, a nawet wśród bluszczy.

Nie przywykł do sceny, gdy brak towarzyszy

Błądził bez celu wśród mroku i ciszy.

Tak pieniek mu stary posłużył za miejsce przystanku

I tam usiadłszy pokornie, postanowił by czekać poranku.

Jego oczom ukazał się widok wspaniały,

Skromnej chatki wieśniaczej, choć dach był niecały,

Okno rozbite, w ścianach dziur kilka

I buda w ruinie gospodarzy pupilka.

W emocji z impetem za klamkę pochwycił

Z dumą, że biednych prostaczków zaszczycił,

A klamka, że z drewna, stara, spróchniała,

Pod nagłym naciskiem służby odmawiała.

Przycisnął więc mocniej i do izby wpadając

Pisnął, wstał, w mig się otrzepał i głośno chrząkając

Zapytał, czy schronienie znajdzie w chatce wieśniaczej,

Wszak w pobliżu nie ujrzał nigdzie bliźniaczej.

Rolnik wraz z rodziną, chociaż ludzie prości

Odmówić nie umieli szanownej jegomości.

I tak przy kolacji gospodarz powiadał,

Między czasie gościowi pytania też zadał.

Gdy August szlachetnie jak w zamku rozprawiał,

Zorientował się prędko, że źle się wysławiał.

A, żeby o krwi błękicie nikt z obecnych nie wiedział,

Tak jak oni mówić zaczął i tak też i siedział.

Gdy kolacji pora doczekała się końca,

Spać poszli wszyscy, a przy wschodzie Słońca

Gdy król jeszcze drzemie,

Od rannej już pory świt budzi ziemię.

Mimo mgieł porannych i nieprzejrzystej słoty,

Nie szkodzi nic to wieśniakom w trakcie roboty.

I Zygmunt dostojnie z łoża się gramolił

Na zbyt długi sen i tak sobie pozwolił.

Z podziękowaniem na ustach lud swój opuszcza,

Wzroku z mizernej chaty dalej nie spuszcza.

Poprzysiągł w duchu: „Ja mam tu władzę

I tych biednych wieśniaków w dostatek wprowadzę.”

Po odejściu gościa część dnia już minęła,

Pod domem hałas jakoby furmanka runęła.

Wyszedł więc gospodarz sytuację ocenić,

Wnet w oczach mu z purpury szata się rumieni.

Zapytany przez możnego, co z góry zaglądał,

Czy szlachcica jakiego, co się w pobliżu zabłąkał

Nie widział. Odpowiedzi nie zaniechał:

-A no był tu jakiś, ino już se pojechał.

Wtem dowiedział się chłopek, że króla ugościł

I padł na kolana, że nie godny zacności,

Która go spotkała. Orszak odjechał, szok wciąż dłużeje,

Nie mógł chłop uwierzyć, że tak też się dzieje.

Długo zapomnieć nie mógł o gościu niezwykłym,

Lecz po jakimś czasie z tą myślą przywykły

Zapomniał wizyty. Lecz król nie zapomniał,

Częstokroć gościnność bardzo dobrze wspomniał.

Gdy dnia pewnego myśliwych zgromadził

I do chatki wieśniaczej ich sam poprowadził.

Chłop widząc króla, w pełnej już krasie

W głos radośnie zawołał na całe Podlasie.

I August widząc chłopa sentyment już czuje,

Że w takiej ruinie żyje, bardzo żałuje.

I rzecze – Serdeczność jak lekarstwo,

Tak właśnie wspominam twoje gospodarstwo.

Więc by podziękować, wdzięczność składam w złocie,

By wam nic nie brakło aż po dożywocie.

Rolnik zaskoczony, wzruszenia nie kryje

I królowi powiada, że źle się nie żyje.

Zygmunt odpowie: Nic to, wierzę, że swe skromne życie

Z dostatnim dochodem również pogodzicie.

I od pory tamtej, gdy przeprawia się gajem

Do chatki zagląda i patrzy z uznaniem,

Okno już całe, buda jest nowa,

Dach połatany, dom obmurował.

I król stał się chatki częstym bywalcem,

Miał już nawet prywatne miejsce w sypialce.

Na znak, że pracowitość ludu pochwala,

Gród nowy wznieść kazał, jeśli chłop tak pozwala.

Rolnik skromnie kiwnął na znak swej ugody

I z czasem w pobliżu stawiano zagrody,

Domy i budy, mieszkańców brać rośnie,

Bo wieść o miastach następnych biega donośnie.

To miasto nowe swym imieniem wyróżnił,

By pokazać, że sam był tu stały podróżnik.

 

 

 

Oddaj swój głos:
(48)
()

Konkursy » Polska

(58)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Szanowni Laureaci, szanowni Państwo, poniżej do pobrania dyplomy i podziękowania   nagrody dla Laureatów zostana...
(128)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Protokół Jury „Polskie bajanie”, czyli II edycja międzynarodowego konkursu „Bajka i legenda świata w życie...
(53)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Polska województwo pomorskie/ powiat słupski/ gmina Słupsk Lubuczewo   kategoria wiekowa dorosły Dom Pomocy...