Kalendarz »

    Brak wydarzeń.

77.B. Emilia Kościesza VI klasa

12 grudnia 2015,

Polska

województwo mazowieckie/ Warszawa

VI klasa

Społeczna Szkoła Podstawowa nr 10 STO, 04-175 Warszawa, ul.Ostrobramska 72

nauczyciel: Małgorzata Białek

 

Legenda o uzdrawiającej wodzie w Maćkówce

 

W pewnej wsi daleko za czterema górami i sześcioma lasami żyła sobie nieduża rodzina. Pani młynarzowa, młynarz, ich córeczka i synek. Wiedli spokojny żywot nad pięknym jeziorem. Mieli młyn, który czerpał energię z wody, stodołę pełną zwierząt, pole, na którym rosło zboże oraz ogródek z warzywami, owocami i kwiatami. Wszyscy żyli w zdrowiu i szczęściu, aż pewnego dnia ich córeczka zachorowała.

Rodzina była na tyle bogata, że mogła zapłacić za wizytę u lekarza. Młynarzowa dawała wiele ziół i naparów swej córeczce, aby wyzdrowiała. Dziecku to jednak nie pomagało. W końcu Kasia, bo tak nazywała się dziewczynka, zaczęła mieć coraz większe problemy z oddychaniem. Cały czas kaszlała i krztusiła się ziołowymi herbatkami. Brat Kasi, Maciek, już nie mógł patrzeć na chorobę siostry, dlatego pewnej nocy postanowił pójść do lasu, porządnie się wypłakać i pomodlić o jej zdrowie. Jak  postanowił, tak zrobił. Rodzice dziewczynki byli tak zrozpaczeni, że nie zauważyli nawet, jak Maciek wymknął się z domu.

Kiedy chłopiec wyszedł, ruszył ścieżką prowadzącą prosto do lasu. Szedł i szedł, aż znalazł się na polance. Nagle pomiędzy leszczyną coś zajaśniało. Chłopiec podszedł do krzaków i odgarnął je. Jasne światło oślepiło go tak, że aż upadł na kolana. Osłonił oczy ręką i zbliżył się ponownie. Wtedy jego oczom ukazała się srebrzysta paproć otoczona bladą poświatą. Chłopiec dotknął jej, i nagle usłyszał przepiękny delikatny głosik. Wtedy zobaczył śliczną malutka wróżkę. Miała bladofioletową cerę i śnieżne włosy. Jej błękitna powiewająca sukienka uszyta była z jedwabiu. Maciek zaniemówił. Ta przepiękna zjawa mogła być tylko snem.

- Wreszcie jakaś prawdziwa, dobra i szczera intencja. Długo na to czekałam - powiedziała wróżka, ziewając.

Maciek przez chwilę zastanawiał się, co powiedzieć, aż w końcu wyrecytował to, co cały czas układał w głowie.

- Piękna cudowna boginko. Nie wiem, czemu zawdzięczam twoją obecność, jednak sądzę, że ma to związek z …. z tym okropnym….. z tą okropną sytuacją, która jest w domu –powiedział, po czym rozpłakał się na dobre.

Wróżka  podleciała do niego i bezszelestnie włożyła do jego ręki jakiś przedmiot. Był to kryształowy kluczyk.

Kiedy chłopiec otworzył oczy, nie zobaczył już pięknej istotki. W ręce miał tylko małą, lecz drogocenną pamiątkę po spotkaniu w lesie.

- Ciekawe, co mam z tym zrobić? - pomyślał.

W końcu wstał z ziemi i ruszył z powrotem. Droga jakoś wyjątkowo mu się dłużyła. Szedł już dobre trzy godziny. Z chwili na chwilę ścieżka stawała się coraz bardziej zalesiona. Próbował przedostać się przez nią, wyginając gałęzie na boki, ale w końcu zrezygnował z tego pomysłu i postanowił iść na czworaka. Kiedy szedł tak pochylony wśród krzaków, zobaczył dużą wnękę w ziemi. Jego ciekawość zwyciężyła nad rozsądkiem i chłopak wskoczył do tunelu. Kilka sekund później wylądował na czymś miękkim. Promienie słoneczne łaskotały go po twarzy. Kiedy otworzył oczy, ukazał mu się piękny widok. Powiew chłodnego wietrzyku marszczył taflę błękitnego jeziora, w której odbijał się jak w lustrze kryształowy pałac. Chłopak nie czekał na nic, tylko pędem pobiegł w stronę magicznej budowli. Po drodze mijał wiele wróżek ubranych w śliczne sukieneczki. Wszystkie patrzyły się na niego ze zdziwieniem i szepcząc coś, wolno ruszały za nim. Kiedy chłopak dobiegł do wrót pałacu, zobaczył tam niedużą dziurkę od klucza. Postanowił włożyć tam podarek od spotkanej w lesie istotki. Kiedy tylko to zrobił, niebo zajaśniało, a wróżki westchnęły z rozmarzeniem, jakby oczekiwały tego momentu przez wieki. Wrota otwarły się na oścież i wszystkim ukazała się ogromna sala. Na środku stała marmurowa fontanna. Chłopiec podszedł do niej powoli i zanurzył ręce w wodzie. Nagle wszystkie  zabrudzenia i zadrapania zniknęły. Od razu zrozumiał, że to właśnie dzięki temu wyleczy swoją siostrę. Teraz kiedy wiedział, co robić, nie tracił już czasu. Na brzegu fontanny zobaczył niedużą butelkę ozdabianą perłami i turkusami. Napełnił ją do połowy i ruszył w drogę. Wydawało mu się, że minęła zaledwie chwila, a już znalazł się na podwórku swojego domu. Wszedł po schodach do pokoju i nie zwracając uwagi na nikogo, wlał wodę do szklanki i podał siostrze. Kasia wypiła wszystko duszkiem i nagle wszyscy w pokoju ujrzeli światło otaczające dziewczynkę.

- Ja jestem zdrowa! Dziękuję ci, Maćku! - krzyknęła ze szczęścia.

- Gdzie ty się podziewałeś i skąd masz tę uzdrawiającą wodę? - zapytała z zaciekawieniem matka.

- To bardzo długa historia!

            Wszyscy przytulili się do siebie i od tamtego czasu żyli długo i szczęśliwie. 

 

 

Oddaj swój głos:
(225)
()

Konkursy » Polska

(58)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Szanowni Laureaci, szanowni Państwo, poniżej do pobrania dyplomy i podziękowania   nagrody dla Laureatów zostana...
(128)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Protokół Jury „Polskie bajanie”, czyli II edycja międzynarodowego konkursu „Bajka i legenda świata w życie...
(53)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Polska województwo pomorskie/ powiat słupski/ gmina Słupsk Lubuczewo   kategoria wiekowa dorosły Dom Pomocy...