Kalendarz »

    Brak wydarzeń.

196.B Joanna Kozieł VI klasa

26 grudnia 2015,

Polska

województwo śląskie/ Rybnik

 

kategoria wiekowa 12 lat VI klasa

 

Szkoła Podstawowa nr 51 im.Jana Pawła II

ul. Bursztynowa 22, 20-576 Lublin

 

nauczyciel: Anna Asyngier

 

Legenda o nazwie miejscowości Gołąb

 

LEGENDA O NAZWIE MIEJSCOWOŚCI GOŁĄB


    Dawno, dawno temu żył sobie na ziemiach polskich pewien wielmożny Pan. Był on zły dla swoich poddanych, którzy musieli pracować od świtu do zmierzchu. Pan ten miał pewnie jakieś imię, ale wszyscy mówili do niego wielmożny Panie i kłaniali mu się bardzo nisko w pas. Starsi mieszkańcy powiadali, że podstępem przywłaszczył sobie tę małą wioskę na Lubelszczyźnie. Było to piękne miejsce z lasami i łąkami, przez które przepływała też rzeka. Ziemi uprawnej nie było w posiadaniu wielmożnego Pana za dużo, dlatego też postanowił wybudować tam wielki kościół i ratusz, oba z wysokimi wieżami, jak na tamte czasy. Chciał, aby okoliczni właściciele mu zazdrościli tak okazałych budowli, dzięki którym ludzie z innych wiosek gromadziliby się tutaj i podziwiali bogactwa tej małej ziemi. Liczył też, że dostojni panowie będą tutaj przybywać na ważne spotkania.
    Praca przy budowie była bardzo ciężka. Pan jednak nie oszczędzał swoich poddanych, którzy z przemęczenia zapadali na różne choroby, a nawet zdarzały się wypadki śmiertelne. Robotnicy i chłopi często powtarzali:
- Pan nasz wielmożny nie ma litości nad nami.
Antek, któremu bardzo zachorowała żona, udał się do swego Pana z prośbą:
- Panie wielmożny! Żona mi zaniemogła. Proszę o dzień wolny od pracy, bo w domu gromada dzieci bez opieki.
Wielmożny Pan zmierzył go surowym wzrokiem i rzekł:
- Jak chcesz wyżywić rodzinę, to pracuj. Budowa dobiega końca, nie ma rąk do pracy, a tobie grosz się przyda. A zatem bez gadania idź na wieżę kościelną dzwony zawieszać.
    Chłop poszedł, bo co miał robić, kiedy pan mówi, to sługa słucha. Ci, co słyszeli tę rozmowę, szeptali tylko między sobą:
- Nasz Pan serca nie ma. Bóg widzi to, ale nie grzmi.
    W tym czasie Antek ze łzami w oczach udał się ostatkiem sił na wieżę. Był tak zmęczony, że padł tam, jak nieżywy. Kiedy się ocknął, ujrzał siedzącego, na parapecie małego okna, okaleczonego pocztowego gołębia. Wziął ptaszka na ręce i powiedział:
- Oj biedaku, skrzydło chyba jest złamane, a więc nie odlecisz tak szybko. Mam tu w kieszeni kromkę chleba. Masz, posil się.
Gołąb jadł, a Antek wykonał w tym czasie mocowania na dzwon. Kiedy skończył robotę, zwrócił się do gołębia:
- Widzę, żeś ty pocztowy gołąb, bo wiadomość niesiesz. Zabiorę Cię do domu, napoję, opatrzę, a jak wydobrzejesz przyniosę cię tutaj z powrotem, abyś poleciał dalej. Ty jesteś chyba królewskim gołębiem.
Gołąb zagruchał tylko twierdząco.
Przez około tydzień ptak mieszkał w chacie Antka, który codziennie pracował przy wieży kościelnej, a potem montował zegar na ratuszu. Po kolejnych czterech dniach gołąb odzyskał siły. Rzekł wtedy do Antka, który się lekko przestraszył:
- Antek! Jesteś dobrym człowiekiem, okazałeś mi swoje serce. Bądź dalej dobry dla wszystkich, a dobro wróci do ciebie.
Po tych słowach gołąb odleciał.
Nastał wyznaczony uroczysty dzień zaplanowanej uczty dla panów i władców z sąsiednich posiadłości. Był słoneczny, wiosenny dzień. Zegar na ratuszu wybił godzinę dwunastą, dzwony kościelne zaczęły bić rytmicznie swoją melodię. Nagle niebo pociemniało, zerwał się silny wiatr, zaczął padać straszny deszcz. Lało tak przez trzy dni i trzy noce bez ustanku. Drogi polne zamieniły się w płynące potoki, a rzeka podniosła swój poziom i wylała się z koryta. Okazałe budynki runęły, jak domki z zapałek.
Zebrani powiedzieli:
- To kara boska za złe czyny naszego Pana.
Z czasem wszystko uspokoiło się, zaświeciło słońce, niebo nabrało swojego koloru, a dookoła zazieleniły się pola, lasy i łąki. W  miejscu, gdzie były okazałe budowle, pozostał jedynie pusty plac, na którym zbierali się robotnicy i chłopi. Powiadali oni, że Pan ich przepad, jak kamień w wodę. Był wśród nich też Antek, który dojrzał na czubku pobliskiego drzewa, jedynego zresztą w tej okolicy,  ptaka. Jak się lepiej przyjrzał, to rozpoznał w nim gołębia pocztowego, którego kiedyś otoczył opieką.
Ptak zagruchał:
- Antoni! Ty byłeś zawsze dobry i posłuszny, a więc teraz ziemia ta jest twoja. Należała ona kiedyś do mojego ojca. A teraz ciebie mianuję Władcą tej ziemi. Ty jesteś tu Panem, rządź sprawiedliwie.
Zebrani ze zdziwienia wiwatowali radośnie: Niech żyje, niech żyje.
Antek rzekł do mieszkańców:
- Ziemia ta jest też waszą ziemią. Każdy z was dostanie jej tyle samo, aby nikt nie cierpiał biedy. A miejsce to nazwiemy Gołąb, gdyż ptak ten jest symbolem pokoju.
Od tej pory w wiosce Gołąb wszystkim wiodło się dobrze. Ludzie byli szczęśliwi, pomagali sobie nawzajem we wszystkim. Z czasem mały skrawek ziemi zamienił się w rozbudowaną wieś, która do dnia dzisiejszego widnieje na mapach Lubelszczyzny w Polsce.

 

Oddaj swój głos:
(116)
()

Konkursy » Polska

(58)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Szanowni Laureaci, szanowni Państwo, poniżej do pobrania dyplomy i podziękowania   nagrody dla Laureatów zostana...
(128)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Protokół Jury „Polskie bajanie”, czyli II edycja międzynarodowego konkursu „Bajka i legenda świata w życie...
(53)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Polska województwo pomorskie/ powiat słupski/ gmina Słupsk Lubuczewo   kategoria wiekowa dorosły Dom Pomocy...