Kalendarz »

238.B. Zofia Grabowska_Andriejew D

29 grudnia 2015,

Polska

województwo wielkopolskie/ Chodzież

 

kategoria wiekowa dorosły

 

Praca konkursowa  autorstwa Zofii Grabowskiej-Andrijew, będąca rozwinięciem wytłuszczonego tekstu – zapisu, którego dokonał Otto Knoop (1853-1931 )  etnograf, niemiecki nauczyciel gimnazjum w Rogoźnie.

 

KARZEŁKI  PŁOMIENISTE

 

Kiedy przy szosie margonińskiej (nad Bolemką) budowali farbiarnię, ustawiono na belkach dach słomiany, ale ściany nie były jeszcze wylepione, tak że można było patrzeć poprzez cały dom na wylot. Robotnicy, którzy tamtędy wracali, twierdzą, że w ciszy nocnej już z daleka słyszeli muzykę i wesołe okrzyki. Gdy się zbliżyli, cały dom był jasno oświetlony, a drobne  karzełki płomieniste, ubrane w szatki jaskrawoczerwone, tańczyły wesoło w takt muzyki. Jest kilku ludzi w Chodzieżu, którzy to rzeczywiście widzieli. Opowiadał … nauczyciel Kuntze.

 

Ci, co to podobno widzieli, rozpowiadali o tym po domach rodzinom i znajomym.

Nie wszyscy jednak w to wierzyli, bo też rzecz była niezwykła. Ale wieść się powoli niosła wśród mieszkańców Chodzieża, niosła, niosła, aż trafiła do domu Anulki.

Dziewczynka usłyszała ją, gdy ojciec opowiadał matce. Ta nie bardzo chciała uwierzyć,

w końcu stwierdziła: - A ty się ino dowiedz czy oni, nim doszli do farbiarni, nie opróżnili jakiej flaszeczki.

A gdy ojciec wyjaśnił, że już pytał i zaprzeczają, skwitowała wiadomość krótko: - Nie gadaj, ja tam w takie cuda nie wierzę.

Anulce jednak wiadomość o  płomiennych karzełkach nie dawała spokoju. Jak pytała ojca, to były; jak matkę to nie. Ta mówiła: - Nie nabijaj sobie głowy głupotami. A jak lekcje zrobione, to zajmij się Marcysiem.

Brat Anulki, czteroletni Marcyś, nie chodził nie tylko do szkoły, wcale nie chodził. Chociaż miał  obie nóżki, nie potrafiły go nosić, gdyż ostre porażenie dziecięce zwane chorobą Heinego-Medina odebrało im  władzę. A działo się to w czasach zanim wynaleziono szczepionkę.

Anulka poświęcała Marcysiowi dużo czasu i nie mogła opuszczać domu na dłużej,

Choć wciąż kusiło ją, by sprawdzić co naprawdę dzieje się w budowanej nad Bolemką  farbiarni.

Z płonącymi policzkami czytała Marcysiowi  książeczki o karzełkach, skrzatach, strzygach… ale najchętniej wybrałaby się wieczorem  w to miejsce, by się  przekonać czy to prawda.. Bała się jednak rodziców, szczególnie matki, gdyby się sprawa wydała.

Była późna jesień, dni szybko się kończyły i jeszcze szybciej mijały, a Anulka bała się, że jak budowa farbiarni zostanie zakończona, nie uda się jej zobaczyć karzełków.

Ciekawość nie dawała jej zasnąć. Postanowiła sprawdzić. Tak długo udawała, że śpi, aż wszyscy posnęli. Wtedy bezszelestnie ubrała się i wymknęła z domu.

Biegła brzegiem jeziora nad rzeczkę, nadsłuchując dźwięków muzyki. Ale słyszała tylko znany jej plusk wody o brzegi. Im bardziej rósł w niej niepokój, że ściany już wylepione i nic nie zobaczy, tym szybciej niosły ją jej zdrowe nogi. Gdy stanęła nad Bolemką, jakieś pojedyncze dźwięki dobiegły jej uszu. Nadzieja powróciła. Anulka zaczęła wypatrywać świateł.

Wkrótce zamajaczyła w dali strzecha wsparta na drewnianych słupach, lecz nie było już widoku „na wylot”, bo prawie w połowie ograniczały go wznoszone ściany. Im bliżej była, tym wyraźniejsza stawała się skoczna muzyka i odblaski czerwieni pod strzechą, lecz ściany zasłaniały sprawców widowiska. Dziewczynka zrozumiała, że aby zobaczyć karzełki, będzie pewnie musiała podejść blisko i bardzo uważać, by nie ujawnić swej obecności.

I znów ciekawość świata walczyła w niej ze strachem przed nieznanym, ale w końcu przemogła go i przyklejona do wznoszonej ściany, zajrzała do wnętrza przez otwór na drzwi.

Na widok pląsających karzełków, które na głowach  zamiast czapeczek miały płonące, iskrzące żywe ogniki, aż rozdziawiła usta, a gdy ucichła muzyka, w zapamiętaniu zaczęła bić brawo.

Wtedy oczy wszystkich karzełków zwróciły się w jej stronę. Zasłoniła twarz i dygocząc ze strachu przestępowała z nogi na nogę. Bała się, że płomienie karzełków podpalą jej włosy i spłonie ukarana za ciekawość, którą ksiądz katecheta nazywa pierwszym stopniem do piekła.

Karzełki uspokajały ją: - Nie bój się dziewczynko, nie zrobimy ci nic złego. Nasze płomyki są gorące tylko w sercach, na zewnątrz nie podpalają nawet słomianej strzechy nad  nami, Tu jesteś bezpieczna. Pewnie nie masz domu, więc zostań z nami.

Uspokojona i zdziwiona Anulka podziękowała karzełkom i opowiedziała im skąd dowiedziała się o ich obecności w tym miejscu, o różnym zdaniu jej rodziców na ten temat i o nieprzepartej woli wyjaśnienia wątpliwości, która przywiodła ją w to miejsce. Powiedziała krasnoludkom jak cieszy się ją to, że tak przyjaźnie ją potraktowały i obiecała, że jak tylko będzie mogła, będzie je odwiedzała.

Droga powrotna  minęła tak szybko, że nie pamiętała jak znalazła się w łóżku.

Nazajutrz – nawet w czasie lekcji – biła się z myślami czy zachować nocną eskapadę

w tajemnicy, czy powiedzieć rodzicom, kto z nich ma rację… Obawiała się gniewu, nawet kary. Postanowiła milczeć. Tylko opowiadane Marcysiowi historyjki o karzełkach płomienistych z każdą wizytą Anulki w farbiarni  stawały się barwniejsze i weselsze. Pęczniała też wiedza karzełków o tym co dzieje się w domu Anulki. Wiedziały, że jej ojciec ciężko pracuje jako drwal, że matka musiała dorabiać praniem, by starczało na jedzenie, ubranie i książki do szkoły, a przecież i inne, które tak szybko i chętnie wprost  w y c z y t y w a ł a  Anulka. Smuciły się razem z nią, że Marcyś choruje, że nie ma dla niego ratunku, że choć bardzo chciałby zobaczyć zabawy płomiennych karzełków, nie jest w stanie przyjść do farbiarni, a siostrze coraz trudniej go nosić. Wózek, który najpierw służył do wożenia drewna z lasu, zrobił się dla niego za mały. A na taki, jaki dziewczynka widziała kiedyś w mieście, rodzice nie mieli pieniędzy. Śnił jej się po nocach. Widziała jak braciszek siedzi w nim niczym na krześle z dużymi kołami i odpychając je rękami porusza się po domu i po ulicach, a ona idzie za nim i pomaga mu pokonywać  nierówności, wzniesienia i inne przeszkody.

Karzełki także miały kłopot. Przyszła zima, ściany farbiarni rosły coraz szybciej, wkrótce mieli się tu wprowadzić ludzie.

Jacy będą ?  Czy pozwolą karzełkom na ich zabawy, czy je przepędzą? 

Ani Anulka, ani karzełki płomieniste nie znały odpowiedzi. Na wszelki wypadek dziewczynka zaprosiła karzełki do swego domu, lecz uznały, że w ciasnych izbach będą przeszkodą.

Nadchodziła Gwiazdka.

Tata Anulki i Marcysia przyniósł z lasu choinkę, by sprawić dzieciom radość. Mama wyciągnęła ze słomy jabłka, upiekła pierniki a dzieci ponawlekały je na nitki i powiesiły na choince. Z długo zbieranych kolorowych papierków powycinały równe paseczki i klajstrem zrobionym z mączki kasztanowej skleiły w długi, kolorowy łańcuch. Ale co zapalą na choince? Z ubiegłego roku zostały w choinkowych lichtarzykach dwie niedopalone. Na nowe tego roku nie było, więc muszą wystarczyć przynajmniej na czas wigilijnej wieczerzy.

O prezentach dzieci nawet nie śmiały marzyć.

I przyszła Wigilia.

Gdy mama zapaliła  oba ogarki i wniosła barszcz z uszkami i rybę, a ojciec wziął w dłonie tackę z opłatkiem i zaczął łamać się nim z rodziną, choinka stanęła w płomieniach.

Przerażona mama wołała: - Pożar, pożar… Noście wodę! Ale Anulka uspokajała: - To nie pożar, to karzełki płomieniste przyszły nas odwiedzić. Ich płomienie zapalają tylko serca. Ja je znam. My się przyjaźnimy. Mam dla nich schowane pierniczki.

Sięgnęła w kąt za choinką i oniemiała. A tam stał w ó z e k  dla Marcysia, a na jego siedzeniu płonęło wielkie m a r c e p a n o w e   s e r c e   w czerwonym celofanie z napisem: Dla Anulki.

To gorące serca karzełków w płomienistych czapeczkach rozświetliły choinkę

i wyczarowały prezenty. Dla rodziców była  z g o d a. Odtąd już nie dzieliła ich różnica zdań w sprawie istnienia karzełków, a one zamieszkały w ich domu i sercach i czyniły dobro. 

Może i ty masz gorące serce i potrafisz być karzełkiem płomienistym?

 

 

Oddaj swój głos:
(183)
()

Konkursy » Polska

(58)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Szanowni Laureaci, szanowni Państwo, poniżej do pobrania dyplomy i podziękowania   nagrody dla Laureatów zostana...
(128)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Protokół Jury „Polskie bajanie”, czyli II edycja międzynarodowego konkursu „Bajka i legenda świata w życie...
(53)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Polska województwo pomorskie/ powiat słupski/ gmina Słupsk Lubuczewo   kategoria wiekowa dorosły Dom Pomocy...