Kalendarz »

    Brak wydarzeń.

335.B. Grażyna Nowak D

2 stycznia 2016,

Polska

województwo mazowieckie/ Warszawa

 

kategoria wiekowa dorosły 

 

OBRAŻONE PIEGI

 

- Czy można nas nie lubić? - zapytał mały pieg. - Jesteśmy takie śliczne - dodał.

- Oj, można –westchnął najstarszy z nich, taki z pięcioletnim stażem, o imieniu Grafek. Pamiętam, że kiedyś nie lubiła nas Ania - dodał.

- Jak to nie lubiła? Nic z tego nie rozumiem - marudził najmłodszy z piegów. Był jeszcze taki malutki, że jeszcze nawet nie miał imienia.

- Jeszcze wtedy nie było cię na świecie – dodał Grafek.

- Proszę, opowiedz! – prosił najmłodszy pieg. Po chwili dołączyły się do niego takie troszkę większe piegi, który nigdy nie słyszały tej historii.

- Prosimy, opowiedz! To przecież nie możliwe, że ktoś nas nie lubił! – szeptały.

- A jednak! – westchnął Grafek. - Mieszkaliśmy wtedy tu, gdzie teraz, na nosie, buzi
i policzkach Ani. Ona wtedy była jeszcze mniejsza niż teraz. Miała chyba ze cztery lata. Teraz to jest
o wiele starsza, bo ma prawie pięć lat – wyjaśnił Grafek.

- Co się wtedy stało? – dopytywały zaciekawione piegi.Wtedy Grafek zaczął swoją opowieść.

 

Odkąd pamiętam Ani zawsze była bardzo wesołą dziewczynką. Jak wy lubiła psocić, śpiewać i słuchać bajek. To, co ją wyróżniało, to piegi. Miała je wszędzie. Te z policzków były najbardziej widoczne. Kto spojrzał na dziewczynkę od razu zauważał jej zielone, duże oczy
i nas, rudawo-brązowe piegi. Niektórym bardzo się podobaliśmy. Takie rude i brązowe piegi dodawały urody, sprawiały, że osoba która je miała była wyjątkowa. Dlatego niektórzy byli nami zachwyceni.

- Aniu, te twoje piegi są przepiękne – mówili. Inni przyglądali się nam uważnie i się z nas śmieli. Nie wiem do tej pory, co mamy takiego śmiesznego! Niektóre z nas mieniły się w promykach słońca, były błyszczące, jak gwiazdy na niebie, inne były matowe. Właśnie przez nas, wszyscy mówili do dziewczynki „Kropka”. Chyba nikt oprócz nas nie pamiętał, jak właściwie ma na imię.

- Kropka to, Kropka tamto … - słyszała przez cały dzień. Dzieci w przedszkolu podchodziły do Ani, by się nam przyjrzeć. Na początku Ani to nawet lubiła, ale potem to się zmieniło.

- Czuję, jakbym była jakimś zwierzątkiem w ZOO, jak jakiś dziwoląg! – poskarżyła się kiedyś mamie. – Nie lubię tych moich piegów, nie chcę im mieć, są brzydkie i wstrętne! – dodała.

Nie muszę chyba mówić, jak to nas zraniło. Przecież mówiła o nas! O tym, jak bardzo nas, Piegów, nie lubi. Nie mogliśmy patrzeć, że przez nas płacze i przez nas nie chce chodzić do przedszkola. To my sprawiłyśmy, że nie chciała się z nikim bawić. Nie spotykała się z koleżankami, nie bawiła się w piaskownicy. Nie chciała by ją ktoś widział. Pomyśleć, że to wszystko przez nas!

- Ojej! – wzdychały małe piegi słysząc te s słowa.Grafek opowiadał dalej.

Zbliżały się Ani urodziny. Dziewczynka miała wymyślić urodzinowe życzenie. Wieczorem, kiedy przytuliła głowę do poduszki powiedziała:

- Może kiedyś te wstrętne piegi sobie gdzieś pójdą? To jest moje największe marzenie urodzinowe!

Nie wiedzieliśmy co powiedzieć. Każdy z nas, każdy pieg, który to usłyszał bardzo posmutniał.

- Nigdy nie powiedziała o nas nawet jednego dobrego słowa. Czujemy tylko jej słone łzy, które spływają po naszych brzuszkach – mówiły piegi mieszkające na jej policzkach.

            - Czy jesteśmy aż takbrzydkie? – szepnął bardzo mały pieg o bardzo małym rozumku.

-  Pewnie tak – odpowiedziały razem, zgodnym chórem pozostałe, starsze piegi, takie w moim wieku – podkreślił Grafek. Jeden z nich, taki rudawo-srebrny piegdodał:

- Ciągle się ktoś na nas patrzy. Często widzę wpatrujące się w nas niebieskie, piwne, zielone, grafitowe oczy. Lubiłem to, ale teraz widzę, że Ania tego nie znosi.

Inny z nas, taki Rudawo-Grafitowy pieg wydusił z siebie tylko krótkie „hm”. Po chwili powiedział:

- Musimy stąd odejść!

- Nie ma mowy! – dodał jeszcze inny, mniejszy pieg. - Nigdzie się stąd nie ruszam. Wy też nie powinniście. Tu jest nasz dom.

Ja, jako najstarszy z piegów musiałem podjąć decyzję. Podrapałem się po głowie, mruknąłem, jęknąłem. Z Anią łączyło mnie wiele wspomnień - na jej nosie mieszkałem kilka lat. Pamiętałem wszystko, co dzięki jej poznałem i poczułem. Wiatr, płatki śniegu spadające na jej buzię, policzki, ciepło promieni słońca, letni wiatr. Nagle okazało się, że muszę to wszystko stracić, dla szczęścia Ani.

            - Bardzo bym chciał tu zostać. Lubię tę rodzinę, lubię Anię, ale obawiam się, że Rudawo-grafitowy ma rację. Ona nas nie chce. Rozumiecie? Nie chce! – wydusiłem z siebie, ale łzy cisnęły mi się do oczu. Inne piegi popatrzyły na mnie smutnymi oczkami. Jak ja, chciały zostać z Anią już na zawsze. Oglądać z nią świat, ale wiedzieliśmy, że Ania nas nie chce. Żadnego z nas, ani małego ani dużego. Żadnego! Nie chce nas wiedzieć i już!

            - Zagłosujmy! Kto uważa, że powinniśmy odejść, ręka do góry!

Minęła dłuższa chwila. Piegi w milczeniu, ze smutnymi minkami po kolei, jeden po drugim podnosiliśmy ręce. Większość z nich zadecydowała, że powinniśmy odejść.

- Robimy to dla dobra Kropki – szeptały. - Dla Kropki. Dla jej szczęścia. Tylko dla niej!

 

W nocy, kiedy dziewczynka jeszcze spała, zaczęłyśmy schodzić z jej nosa, policzków, czoła, rąk. Pierwsze cicho, na paluszkach zeszły te najmniej widoczne, potem te pięknie lśniące w promykach słońca. Ostatni z nas schodził już nad ranem, kiedy kwiatki chyliły swoje główki ku porannej rosie.

            - Tutaj! - krzyczały inne piegi! – Tutaj jesteśmy!

            - Gdzie?

            - W pudełku z koralikami. Tym pod łóżkiem – dodał jeden z piegów.

            - Już do was idę! – zawołał tak głośno, że prawie obudził Kropkę i Azora smacznie śpiącego w wiklinowym koszyku.

            Nastał poranek. Dziewczynka usiadła na łóżku i przetarła oczy. Potem w łazience umyła buzię i ząbki. Jednak ani razu nie zerknęła w lustro.

- Nie będę na was patrzeć! – pomyślała o nas piegach i ze smutną miną zeszła do kuchni. Nic nie zapowiadało, że ten dzień będzie inny od innych. Bez piegów!

            - Kim jesteś? – zapytała mama. - Gdzie moja Kropka? – mama nie dawała za wygraną.

- Mamo, nie poznajesz mnie? Nie żartuj! – odpowiedziała dziewczynka. Mama przyjrzała się jej dokładniej.

- Niby to moja Ania, ale nie moja -pomyślała. - Znam moją córkę, ma piękne, lśniące piegi na nosie i policzkach, ty ich nie masz! – zwróciła się do dziewczynki.

            - Mamo, to ja, twoja Kropka!

            - Popatrz w lustro, wtedy zrozumiesz o czym mówię - zaproponowała mama. Ania
z wypiekami na twarzy pobiegła obejrzeć się w lustrze. Zerknęła raz i drugi i nie mogła uwierzyć.

- Gdzie się podziały moje piegi!? Jeszcze wczoraj tu były - zastanawiała się. Była wreszcie szczęśliwa. Jej oczy się śmiały, jej buzia się śmiała. Wszystko ją cieszyło.

            - Jesteś jakaś dziwna bez tych piegów! - stwierdziła mama. -  Ciekawe, co się z nimi stało? Może obraziły się na ciebie i gdzieś sobie poszły – dodała po chwili.

            Dziewczynka uśmiechnęła się. Była szczęśliwa, że wreszcie odeszłyśmy. Nie odpowiedziała nic mamie. Myślała, że taki dzień nigdy nie nadejdzie, a tu taka niespodzianka. Z radości zaczęła skakać po całej kuchni.

            - Poszły sobie! Poszły! – wołała szczęśliwa.– Nareszcie sobie poszły!

           

W przedszkolu koleżanki, koledzy i pani przedszkolanka patrzyli na nią, jak na kogoś obcego, jakby zobaczyli ją po raz pierwszy w życiu.

            - Dzień dobry! – powiedziała, ale nikt nie zareagował. Nawet jej najlepsza przyjaciółka Agatka zrobiła dziwna minę. Tego dnia nikt nie nazwał ją Kropką. Nikt nas piegów nie oglądał, bo nas po prostu nie było. Wszyscy z trudem próbowali zobaczyć w niej dawną Anię. Nie poznała jej również pani ze szkolnego sklepiku, która codziennie częstowała ją soczystym jabłkiem.

- To nie tak miało być! – zasmuciła się Ania w pewnej chwili. W Po powrocie do domu ze złości i smutku schowała się pod łóżkiem i zaczęła płakać.

            - Teraz nikt się ze mną nie bawi, nikt mnie nie poznaje, nikt nie ogląda moich piegów! – lamentowała. Jej szlochanie słyszałyśmyz pudełka z kolorowymi koralami ukrytego pod łóżkiem, ale nie mieliśmy odwagi się odezwać.           

- Może powiemy, że tu jesteśmy!– zaproponował najmłodszy z nas, bo już bardzo tęsknił za Anią i jej policzkami.

- Już zapomniałeś, że nas nie lubi? – dodał innyz piegów.

I wtedy do pokoju weszła mama Ani.

            - Dlaczego płaczesz? – zapytała.

            - Były takie kolorowe, wszystkim się podobały.Byłam dla nich bardzo niedobra. Mówiłam, że są brzydkie, a teraz do nich tęsknię!. Słyszysz mamo, tęsknię do moich piegów - lamentowała.

            - Ja też – opowiedziała mama. – Może namalujesz specjalnie dla piegów rysunek. Może wtedy ci wybaczą i wrócą na twój nosek? – zaproponowała.

            - Nie wiem – odpowiedziała smutnym głosem.

            - Musisz spróbować. Spójrz! Tam są kredki. Jak weźmiesz się za rysowanie już teraz, zdążysz przed kolacją!

            Dziewczyna w mgnieniu oka wzięła się za malowanie. Użyła do tego celu kredek, plakatowych farb, kolorowego papieru z którego zrobiła wydzieranki-naklejanki.

- Jeszcze przykleję zieloną trawę i rysunek będzie gotowy - pomyślała.

Mama była zachwycona. Takiego pięknego rysunku dawno nie widziała.

            - Jestem przekonana, że piegom spodoba się twój rysunek. Powiesimy go na ścianie by piegi mogły go zobaczyć. Może jeszcze nie zdążyły odejść daleko!

Ania chciała coś powiedzieć, ale tak zmęczyło ją wykonanie rysunku dla piegów, że zasnęła. Śniły jej się baranki, parasole, chmury, drzewa oraz my - piegi z jej własnego nosa. Już we śnie nas przeprosiła i obiecała, że nigdy nie będzie się smucićz naszego powodu.

            - I co się stało? – dopytywał Grafka maleńki pieg, który nie znał tej historii.

            - Wybaczyłyśmy Kropce, bo również tęskniłyśmy za jej nosem i delikatnymi policzkami – odpowiedział Grafek. Dodał jeszcze, że następnego dnia wszystkie piegi już lśniły na jej nosie.

- Ania wpatrywała się w nas godzinami i nawet zauważyła kilka nowych, podobnych do korali z pudełka – powiedział Grafek i puścił oko do jednego z najmłodszych piegów.           

 

 

 

- KONIEC -

 

 

Oddaj swój głos:
(17)
()

Konkursy » Polska

(58)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Szanowni Laureaci, szanowni Państwo, poniżej do pobrania dyplomy i podziękowania   nagrody dla Laureatów zostana...
(128)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Protokół Jury „Polskie bajanie”, czyli II edycja międzynarodowego konkursu „Bajka i legenda świata w życie...
(53)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Polska województwo pomorskie/ powiat słupski/ gmina Słupsk Lubuczewo   kategoria wiekowa dorosły Dom Pomocy...