Kalendarz »

    Brak wydarzeń.

348.B. Aleksandra Żukowska-Konopka 12 lat

3 stycznia 2016,

Polska

województwo zachodniopomorskie/ Szczecin

 

kategoria wiekowa 12 lat VI klasa

Zespół Szkól nr 1  Szkoła Podstawowa nr 65 w Szczecinie

 

 

     

                                  

 

„ Sydonia Borkówna, czyli szczecińskie bajanie”

 

Wstałam jak zwykle o godz. 6:45. Do szkoły miałam znowu na 8.00. Gdy przejrzałam się w lusterku, omal nie zaczęłam krzyczeć. Moje włosy wyglądały jakby przeleciała przez nie chmara nietoperzy. Do tego mój niesforny braciszek zaczął grać na swojej perkusji. Myślałam, że wybuchnę, ale spojrzałam na zegarek, dochodziła ósma. Nie miałam już czasu. Szybko włożyłam kurtkę i jak najprędzej poszłam do szkoły. Nałożyłam kaptur na głowę, aby nikt nie widział mojej rozwichrzonej fryzury.

Na szczęście nie spóźniłam się na lekcję. Na przerwie próbowałam rozczesać swoje włosy, ale nie do końca to wyszło. Zadzwonił dzwonek, na pierwszej lekcji mieliśmy matematykę. Pani jeszcze bardziej pogrążyła mnie w rozpaczy.

- Wyciągamy karteczki. Muszę sprawdzić, czy coś zostało w waszych głowach z ostatniej lekcji – powiedziała.

- Nieeeee – rozległo się głośne jęknięcie.

- Szybciej zaczniecie, to będziecie mieli więcej czasu na rozwiązywanie zadań – nauczycielka była nieugięta.

- Masakra – pomyślałam. Akurat tego tematu w ogóle nie rozumiałam. Na szczęście coś tam udało mi się napisać. Jakoś dotrwałam do końca lekcji. Wychodząc ze szkoły byłam wyjątkowo senna i zmęczona. Idąc powoli do domu, zaglądnęłam do sklepu, aby kupić produkty do ciasta. Na jutro planowano w szkole kiermasz smakołyków. Pani zgłosiła mnie do tego, bo oczywiście wzorowe uczennice są zobowiązane uczestniczyć w takich akcjach.

Gdy doszłam do domu, nie przejmując się już niczym, oddałam się błogiemu lenistwu na swoim tapczanie. Mając nadzieję, że ono uratuje jakoś mój dzień.

            Niespodziewanie znalazłam się w jakiejś sali. Była urządzona w stylu retro. Nie wiedziałam, gdzie się znajduję. Uświadomiłam sobie gdzie jestem, dopiero gdy podszedł do mnie jakiś pan i zapytał: - Kawa czy herbata ?

- Czy ja jestem w Pionierze ? – zapytałam kelnera.

- Taaak. – odpowiedział zdziwiony.

Było mi trochę głupio. Pewnie nie codziennie klienci zadają takie pytanie. Po dłuższej chwili zauważyłam, ze coś jest jednak nie tak. Wszyscy byli ubrani inaczej, tak jakoś staroświecko. Scena nie była taka sama jak zawsze. Poczułam się dziwnie. Uszczypnęłam się w policzek, ale nie było żadnego rezultatu. Cały czas siedziałam w tym samym miejscu, gdy nagle ktoś dotknął mojego ramienia. Spojrzałam w górę. Obok mojego stolika stała wysoka kobieta w sukni do ziemi. Na głowę i ramiona miała zarzucony szal.

- Przepraszam, czy tutaj jest wolne? – zapytała.

- Tak – nie wypadało odpowiedzieć inaczej.

- Nazywam się Sydonia Borkówna i czasami wpadam tutaj na pyszną herbatę – powiedziała nieznajoma siadając.

Wpatrywałam się w nią zdziwiona. Trochę tego wszystkiego na jeden dzień było za dużo. Najpierw paskudna fryzura na głowie, potem okropna matma, teraz jakieś dziwne miejsce i do tego ludzie nie z tej epoki. Moja mina chyba wyrażała zdziwienie, na szczęście nieznajoma powiedziała: - Nareszcie, zaczyna się projekcja. Na środku ekranu pojawił się napis: „Szczecińskie czarownice”. Moja nieznajoma cichutko zachichotała. Jakby w oddali usłyszałam głos opowiadający o magii, czarach, zaklęciach. Na ekranie zaczęły się pojawiać postacie. Wszystko wyglądało bardzo realistycznie. Nie zdawałam sobie sprawy z tego jak wyglądało życie w średniowiecznym Szczecinie. Brak bieżącej wody, elektryczności, smartfonów. Do tego oskarżenia o czary, straszne tortury. Zdałam sobie wtedy sprawę, że mój „najgorszy dzień świata” to nic w porównaniu z tym co się wtedy działo.

- Czy pani sobie to może wyobrazić? – zapytałam moją nową znajomą.

- Oczywiście, że tak. W tamtych czasach bardzo łatwo było oskarżyć każdego o czary – odparła.

- Nie sądziłam, że ludzie poddawani byli takim torturom – odparłam.

- Mało wiesz moje dziecko. Warto czasami poznać historię swojego miasta – odparła. Niestety muszę się już z tobą pożegnać. Mam jeszcze spotkanie z księciem na zamku – powiedziała.

Nie zdążyłam odpowiedzieć, a moja nieznajoma już zniknęła. Przy stoliku ponownie pojawił się kelner.

- Czy coś może jeszcze podać ? – zapytał.

- Nie dziękuję. Wie pan może kim była ta dama, która siedziała ze mną? Powiedziała, że nazywa się Sydonia Borkówna i tak jakoś szybko się ze mną pożegnała – zapytałam kelnera.

Spojrzał na mnie zdziwiony.

- Młoda damo. Nikt przy tym stoliku oprócz ciebie nie siedział – odparł, a Sydonia Borkówna to najbardziej znana czarownica w Szczecinie. Tylko, że ona żyła kilka wieków temu, a teraz mamy wiek XX. – coś ci się chyba pomyliło.

- To panu się chyba coś pomyliło. Mamy wiek XXI, a kobieta z którą rozmawiałam kilka minut temu zniknęła za tą kotarą - odparłam oburzona.

Kelner patrzył na mnie zdziwiony.

Poczułam nagłe szturchnięcie w bok i usłyszałam: ile można spać ? Wołamy cię na obiad, a ty tutaj sobie leżysz spokojnie na tapczanie. Przy moim łóżku stał mój brat i wymądrzał się jak zwykle. W powietrzu unosił się zapach obiadu. Wszystko było tak jak zawsze.

 

Oddaj swój głos:
(345)
()

Konkursy » Polska

(58)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Szanowni Laureaci, szanowni Państwo, poniżej do pobrania dyplomy i podziękowania   nagrody dla Laureatów zostana...
(128)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Protokół Jury „Polskie bajanie”, czyli II edycja międzynarodowego konkursu „Bajka i legenda świata w życie...
(53)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Polska województwo pomorskie/ powiat słupski/ gmina Słupsk Lubuczewo   kategoria wiekowa dorosły Dom Pomocy...