Kalendarz »

    Brak wydarzeń.

432.B. Aleksandra Piętka VI klasa

12 stycznia 2016,

Polska

województwo mazowieckie/ Warszawa

VI klasa

Społeczna Szkoła Podstawowa nr 10 STO, 04-175 Warszawa, ul.Ostrobramska 72

nauczyciel: Małgorzata Białek

 

 

Świąteczna legenda

 

            Na południowy wschód od Alaski było malutkie zaczarowane miasteczko Merkel. Żyli w nim czarodzieje i czarownice. W miasteczku panował spokój,  codziennie odwiedzały go tłumy ludzi, a zwłaszcza w grudniu. Pod ciemnym jak kawa niebem błyszczały złote lampki, a na ulicy czarodzieje i czarownice śpiewali świąteczne kolędy.  W środku miasteczka stał mały drewniany domek, w którym  z mamą żyła  jedenastoletnia dziewczynka o imieniu Alina. Co prawda nie była to zbyt bogata rodzina, ale bardzo lubiana w całym Merkel. Drzwi domku ozdobiono starym słowiańskim wzorem, Alina wraz ze swoim psem Natą spała na zakurzonej kanapie w  salonie, a jej mama w malutkiej sypialni.

 Pewnego wieczoru mała czarownica siedziała na najstarszym dywanie, jaki kiedykolwiek widziała i układała z Natą puzzle z wielkim Big Benem. Nie wiedziała, co to jest, ponieważ mama nigdy jej nie opowiadała o Anglii oraz o świecie ludzi.

- Spójrz, Nata, Big Ben to przerośnięty zegar! Albo jakaś wieża!- Alina cały czas zgadywała, co to może być za dziwny magiczny wynalazek.

- Alinko!- zawołała mama.

Dziewczynka wraz z Natą poszła do kuchni, w której mama kroiła pieczarki na świąteczną kolację.

- Skarbie – powiedziała mama swoim naturalnym, łagodnym głosem – proszę, pójdź z Natą do miasteczka kupić pieczarki, bo właśnie mi się skończyły, a chcę zrobić twoją ulubioną zupę krem.

- Dobrze mamusiu - powiedziała Alina, zabierając pieniądze ze stołu.

Szybko pobiegła do wiatrołapu i założyła kalosze w szkocką kratę, odziedziczone po babci.  Razem z Natą wyszła z domu i poszła do samego centrum Merkel, w którym były najlepsze sklepy.  Alina, idąc przez miasto, podziwiała wkład czarodziejów w przygotowanie świątecznych ozdób. Weszła do sklepu zrobić zakupy. Pewien bardzo miły wąsaty czarodziej zapakował jej do siatki najświeższe pieczarki. W drodze powrotnej cichutko śpiewała kolędy, które usłyszała w miasteczku. Nagle poczuła szturchnięcie, przewróciła się na ziemię i wylądowała w worku. Po paru godzinach razem z Natą obudziła się na wielkiej, przestronnej, zasypanej śnieżnym puchem polanie. Obmyślała plan wydostania  się stąd i powrotu do Merkel. Ze łzami w oczach zauważyła przed sobą w oddali las. Mimo mrozu i ogarniającego ją zimna skierowała się w stronę drzew. Kiedy dotarła do celu, było już ciemno. Pomimo wielkiego strachu i tęsknoty za mamą, postanowiła pomyśleć, jak wrócić do domu, dopiero o świcie. Teraz myślała tylko o tym, żeby zasnąć. Nata mocno się w nią wtuliła, dzięki czemu było jej o wiele cieplej.  Kiedy nastał świt, a słońce zdążyło już wstać, dziewczynkę obudził pies. Jednak nie była to Nata, lecz czarny pies pasterski. Zaczął lizać Alinę po policzkach.

- Bongo! - usłyszała krzyk dorosłego mężczyzny. - Piesku, tu jesteś.

Człowiek podszedł do psa i spojrzał na Alinę.

- Nie jest ci zimno? – zapytał.

Alina przytaknęła głową.

- Chodź ze mną, zaprowadzę cię do miasta – powiedział, wskazując ledwo widoczny dym, lecący zapewne z kominów, domów.

Alina nie wiedziała, czy mu wierzyć i czy podążać za człowiekiem. Nie wyglądał jak czarodziej, na głowie nosił czarny cylinder, miał czarny płaszcz i brązowe buty. Z drugiej strony miała nadzieję, że zabierze ją do Merkel.  Dziewczynka z  trudem wstała z wielkiej zaspy śniegu. Zawołała Natę i razem podążyły za mężczyzną.

- Jak się nazywasz? – zapytał. - Ja nazywam się James.

- Na imię mam Alina - wykrztusiła dziewczynka.

- Jak się tu znalazłaś? - zapytał zaniepokojonym głosem.

Alina nie chciała o tym rozmawiać, nie miała ochoty powracać do złych wspomnień, więc pogłaskała Natę i maszerowali w ciszy. Po dwóch godzinach dotarli do celu. Westchnęła, to nie było Merkel. Ci ludzie to na pewno nie czarodzieje. Kobiety ubrane były w długie suknie sięgające aż do ziemi, czarne sznurowane trzewiki, a ich ręce okrywały mufki. Na głowie nosiły kapelusze. Mężczyźni natomiast wyglądali bardzo elegancko,  nosili skrojone na miarę smokingi, a na głowach mieli cylindry.

- Spójrz tam - przerwał monotonną ciszę James, wskazując wielki zegar. Alina znała ten budynek doskonale z puzzli.

- Big Ben – wyszeptała.

- Co? Ach, tak, w zimę jest jeszcze piękniejszy- wypowiedział z dumą James. - Tutaj musimy się pożegnać. Na pewno dasz sobie radę?

- Tak - odpowiedziała,  spoglądając na Natę, która wyglądała jak jej stróż.

James i Bongo poszli w kierunku parku,  a Alina skierowała się  do centrum miasta.  Dziewczynka  weszła do najbliższej biblioteki, w której było bardzo ciepło, dzięki czemu miała nadzieję, że się ogrzeje. Budynek w środku był ogromny, a zapach książek unosił się w powietrzu. Alina wyciągnęła pierwszą lepszą książkę o Big Benie. Zaczęła czytać. Na końcu księgi znalazła legendę, która głosiła, iż każdy, kto o północy,  w noc wigilijną stanie przed Big Benem i wypowie  życzenie w czasie ostatniego uderzenia dzwonu, może liczyć na spełnienie marzenia.  Alinka natychmiast pomyślała o mamie. Spojrzała na zegar. Była godzina jedenasta czterdzieści pięć.  Pozostał jej kwadrans, aby pokonać kilka przecznic Londynu i dotrzeć do wielkiego zegara. Biegnąc, ile tylko miała sił w nogach, dotarła do celu. Dzwon uderzył dwunasty raz i wypowiedziała życzenie.

Kiedy otworzyła oczy, siedziała  na zakurzonej kanapie, a przed sobą zobaczyła uśmiechniętą twarz mamy.

- Alinko - usłyszała jej głos. – Skarbie, co się stało? Tak bardzo się o ciebie martwiliśmy – powiedziała, wskazując rodzinę siedzącą przy wigilijnym stole.

Alina zaczęła opowiadać, co się wydarzyło w czasie drogi do sklepu.

- Dzielna dziewczynka - wzruszyła się mama. - Wesołych Świąt, skarbie.

- Wesołych Świąt,  mamusiu – odpowiedziała szczęśliwa Alina.

Oddaj swój głos:
(117)
()

Konkursy » Polska

(58)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Szanowni Laureaci, szanowni Państwo, poniżej do pobrania dyplomy i podziękowania   nagrody dla Laureatów zostana...
(128)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Protokół Jury „Polskie bajanie”, czyli II edycja międzynarodowego konkursu „Bajka i legenda świata w życie...
(53)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Polska województwo pomorskie/ powiat słupski/ gmina Słupsk Lubuczewo   kategoria wiekowa dorosły Dom Pomocy...