Kalendarz » Rudna

    Brak wydarzeń.

468.A. Aleksandra Robutka D

14 stycznia 2016, Rudna

Polska

województwo dolnośląskie/ powiat lubiński/ Rudna

 

dorosły

Towarzystwa Przyjaciół Rudnej

prezes: Danuta Adamska

 

Ruda Aleksandra

 

 

Dawno, dawno temu gdy Polska nie nazywała się Polską, a państwem poszczególnych  Piastów, ponieważ kraj był podzielony na dzielnice. Większość kraju zajmowały lasy, puszcze, dopiero rozwijały się szlaki a także powstawały większe grody które z czasem przekształcały się w miasta.  Gdzieś na zachodzie państwa,  istniała także mała osada, niestety dziś już nikt nie wie jak się wtedy nazywała.  Dziś zwie się Rudną, a swoją nazwę  zawdzięcza bohaterskiej postawie córki burmistrza, do której wszyscy zwracali się ‘’Ruda’’, ze względu na jej płomiennie rude loki, a z biegiem lat Ruda stała się Rudną.

Rok 1241 rozpoczął się od bardzo dotkliwych mrozów i dużych opadów śniegu, najstarsi wówczas żyjący ludzie nie pamiętali tak srogiej zimy. Ludzie nie opuszczali swych domostw, zbierali się przy piecach i wspominali dawne czasy i wojny.  Na szczęście mrozy te nie trwały długo i już pod koniec lutego nadeszła wyczekiwana wiosna. Ludzie zaczęli cieszyć się coraz wyżej świecącym słońcem, robili porządki w swych zagrodach i przygotowywali rolę pod zasiew i uprawę, już nie było czasu na wspominki przy piecu, każdy  nawet małe dzieci miał coś do roboty. Ten beztroski spokój, ta wiejska sielanka, wkrótce miały się jednak skończyć. Od wschodu nadeszły wieści że państwo Książąt Piastowskich najechali Tatarzy i sukcesywnie pustoszą kraj. W obliczu takiego zagrożenia książęta zaczęli się jednoczyć, a cały naród wezwano do walki z wrogiem, po kraju rozesłano gońców z instrukcjami , każda osada miała także dostarczyć jednego uzbrojonego chłopa, którego wcielano do regularnej armii.

Osada, o której mowa, miała bardzo zaradnego burmistrza, który przez lata gromadził zapasy jedzenia w piwnicach a także broń.  Człowiek ten kierował się zasadą, że zawsze na wszystko trzeba być przygotowanym, zwłaszcza w tych czasach, ze kraj przestał być potęgą w Europie.  Zdawać by się mogło, ze tak przygotowana wieś przetrwa każdą zawieruchę. Wszyscy łudzili, się ze najazd tatarski  ich ominie.  Niestety, rzeczywistość okazała się być inna. W ciągu miesiąca Mongołowie zajęli sporą część kraju. Z każdym dniem wróg posuwał się na przód  i niebezpieczeństwo było coraz bliżej.  Wśród mieszkańców osady zaczął się rodzić lęk, pomimo to starali się oni nie tracić zimnej krwi i jak najlepiej przygotować się do coraz bardziej prawdopodobnego spotkania z najeźdźcą. Resztki nadziei, które zachowali  w swych sercach, pozwalały im myśleć,  że może losy walki się wreszcie odmienią i armia piastowska odeprze wroga. Gdy nadeszła wieść,  że wojska polskie nie dały rady, a najeźdźcy stoją praktycznie u bram miasta, nastała wśród ludzi panika, nie wiedzieli co ich nastanie, czy ujrzą dzień następny, czy ktokolwiek z nich przeżyje.

Na szczęście piękna córka burmistrza, wykazała się pomysłowością i zmysłem wojskowym  godnym  najlepszych generałów. Opracowała plan obrony miasta. Polegał on na zwabieniu wroga w pobliże bram do wsi, a następnie na ich zamknięciu i atakowaniu najeźdźcy z ukrycia wnętrza murów. Ponadto, część mieszkańców z pobliskich wsi, miało prowadzić działania partyzanckie i atakować Tatarów z drugiej strony, niszczyć ich tabory, uprowadzać konie. Starcy z małymi dziećmi mięli schować się w piwnicach ratusza, który był jedynym budynkiem poza murami, zbudowanym całkowicie z cegły.  Kobiety miały gotować smołę, której mężczyźni używali do walki. Plan był wspaniały, lecz niestety gdy usłyszano wrogi stukot zbliżających się koni, w miasteczku  zapanowała głucha cisza. Brakowało chętnych, którzy w narażeniu własnego życia, odważą się pośpiesznie zamknąć  mury miasta. Ktoś musiał się poświęcić by inni mogli przeżyć.  Ruda nie chciała słyszeć słów sprzeciwu. Powiedziała, ze to ona wykona  zadanie. Wszystko potoczyło się odtąd w mgnieniu oka. Kazała ludziom stanąć na pozycjach, gdy wszyscy wypełnili jej rozkazy, łącznie z jej ojcem któremu serce dosłownie pękało z  rozpaczy.  Dziewczyna rzuciła się biegiem w kierunku zamknięcia bramy. Widziała już twarze najeźdźców, w pośpiechu zamykając bramę wjazdową. Wiedziała, ze zginie. Ocaliła mieszkańców grodu, ale nie siebie. Została ugodzona strzałą prosto w serce. Umarła od razu, ale umarła szczęśliwa wiedziała, ze ocaliła wielu ludzi

Mieszkańcom udało się szczęśliwie przeżyć oblężenie. Ostatecznie Tatarzy opuścili kraj. Miasteczko nazwano wówczas na cześć poległej córki burmistrza. A na kościele, wybudowanym ponad 200 lat później, który jest symbolem tamtej bohaterskiej postaci i tamtego jakże strasznego wydarzenia.  Znajduje się on tam po dziś dzień.

 

Oddaj swój głos:
(8)
()

Konkursy » Polska

(58)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Szanowni Laureaci, szanowni Państwo, poniżej do pobrania dyplomy i podziękowania   nagrody dla Laureatów zostana...
(128)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Protokół Jury „Polskie bajanie”, czyli II edycja międzynarodowego konkursu „Bajka i legenda świata w życie...
(53)
15 października 2015 - 6 grudnia 2016

Polska województwo pomorskie/ powiat słupski/ gmina Słupsk Lubuczewo   kategoria wiekowa dorosły Dom Pomocy...